"Tristram padło pod naporem demonów z Płonących Piekieł, zwaliły się zbocza Góry Arreat i Kamień Świata został zniszczony. Lecz Sanktuarium ocalało. Oto nad Sanktuarium znowu nadciąga mrok..." - w takim momencie zaczyna się powieść "Diablo III. Zakon" Nate'a Kenyon'a, napisana w oparciu o popularną grę komputerową. Amerykański pisarz opowiada o kulisach swojego zawodu i kuluarach powstania książki.

Dlaczego zdecydowałeś się na karierę pisarza? Od czego to się zaczęło?
Odkąd pamiętam, chciałem zostać pisarzem. Książki czytałem już w bardzo wczesnym wieku. I prawie tak samo szybko, co czytanie, przychodziło mi wymyślanie własnych historii. Rodzice nie pozwalali mi oglądać telewizji, więc największą rozrywką było tworzenie historii. Pamiętam, że pierwszą książkę napisałem, gdy miałem siedem lat - nazwałem ją "Biały koń". Powieść kopiowałem, używając kalki, po czym kopie fragmentami sprzedawałem krewnym. Skończyło się na 25 stronach. Później - na początku szkoły średniej - próbowałem napisać swój pierwszy thriller szpiegowski o zabójstwie prezydenta. Poddałem się po napisaniu około stu stron. Po skończeniu college'u spróbowałem ponownie i nareszcie skończyłem moją pierwszą powieść (po roku pracy), zatytułowaną "The Bone Factory", która została wydana w 2009 roku.

Co jest najistotniejsze w warsztacie pisarza?
Nie pracowałem aż tak dużo nad swoim warsztatem, lubię za to mieć kilku pierwszych czytelników i przyjaciół (łącznie z moim agentem), od których otrzymuję informację zwrotną. Przy jakiejkolwiek krytyce ważne jest, aby znaleźć sposób na wykorzystanie tego, co dobre i odrzucenie tego, co złe. Otrzymuję bowiem zarówno wiele wspaniałych informacji oraz wskazówek, jak i złych rad. Powinno się więc podążać za instynktem. Zwykle, jeśli coś "nie działa" i wymaga zmiany, sam wiesz o tym. Czasem jednak konstruktywna krytyka może pomóc to dostrzec.

Czy masz jakieś nawyki podczas pisania?
W sumie nie. Lubię czasem poczytać dobrą książkę, która nastraja mój sposób myślenia na pisanie. Potrzebuję wtedy ciszy i miejsca, gdzie mogę się skupić. Poza tym jestem dość elastyczny. Gdy zbliża się "deadline", piszę każdego ranka od 5-7.30, a później ponownie w nocy.

Czy przywiązujesz się do bohaterów z Twoich książek?
Bardzo. W pewnym sensie staję się nimi podczas pisania, wyobrażając sobie, jak będą czuć i zachowywać się. To bardzo intymna sprawa i czasem trudno umieszczać je w sytuacjach, przez które muszą przejść. Oczywiście, jestem świadomy, że to fikcja literacka, ale czasami jest tak prawdziwa!

Zakładam, że "Diablo III. Zakon" napisałeś na zlecenie producenta gier Blizzard. Jak zaczęła się wasza współpraca?
Już wcześniej zrealizowałem dla nich projekt - książkę "StartCraft: Ghost Spectres". Przedstawiciele firmy przeczytali moją powieść "Prime", po czym za pośrednictwem agenta skontaktowali się w sprawie współpracy. Zgodziłem się na napisanie powieści, przy której miałem sporo radości. Gdy Blizzard zgłosił się z kolejnym projektem Diablo, pomyślałem, że idealnie się dopasowaliśmy.

A jak było z powieścią "Diablo III. Zakon"? Ile wolności pisania było w tej powieści, a ile wytycznych?
To było tak: Blizzard nakreślił ideę powieści, jaką chciałby widzieć (kilka razy rozmawiałem przez telefon z przedstawicielami firmy), potem w ich siedzibie doszło do burzy mózgów i tak powstał szczegółowy opis fabuły. Kilka razy edytowaliśmy go, aż wszyscy byli zadowoleni i wtedy zacząłem pisać. Blizzard jest bardzo zaangażowany w swoje powieści i jest bardzo (w pozytywny sposób) wymagający. Zawsze czułem, że mogę na nich liczyć, jeśli potrzebowałbym pomocy, a ich wiedza o tym, co zrobić z "Diablo" jest doskonała. Pracowaliśmy razem - to inteligentni, energiczni i bardzo mili ludzie. Gromadzenie informacji zajęło mi jakieś 4-5 miesięcy, przez kilka kolejnych pracowałem nad pierwszym projektem, a następnych kilka poświęciłem na wdrażanie wskazówek od Blizzard. Można stwierdzić, że książka powstała w przeciągu roku.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Deckard's Cain będzie głównym bohaterem "Diablo III. Zakon". Czy starszy człowiek, walczący z pomocą wiedzy i siły umysłu, był dla Ciebie bardziej interesujący od barbarzyńcy czy nekromanty?
Na początku obawiałem się tego wyboru, wiedziałem bowiem jak trudno będzie stworzyć heroicznego bohatera ze starego człowieka, ale Blizzard właśnie tego chciał. Cain jest postacią dobrze znaną, ale jego historia nigdy nie została opowiedziana. Dopiero, kiedy zacząłem ją tworzyć, zaczęła się zabawa. Naprawdę lubię tą postać i ukształtowałem ją dla pokoleń czytelników i fanów Diablo. Myślę, że praca wyszła bardzo dobrze, dlatego, że naprawdę zagłębiłem się w tą postać, potrafiłem ją wyrazić i ukazać jej sposób myślenia.

Cain jednak nie wierzy w swoją siłę i nie ufa sobie - stworzyłeś postać targaną wątpliwościami. Dlaczego? Dzięki temu jest bardziej ludzka?
Oczywiście. Wszystkie wspaniałe bohaterskie historie i dramaty mają swoich bohaterów -– ludzi z wadami, kierowanymi przez wątpliwości i lęki, ale także przez odwagę i siłę. Wiedziałem, że postać Caina ma być "wadliwa" przez straszny dramat, który ten człowiek przeżył. Silne emocje były potrzebne do ruszenia z fabułą do przodu.

Lubisz grać w "Diablo"?
Jasne. Może nie jestem "wielkim" graczem, ale lubię tą grę. Grałem w wersję beta ("Diablo III" red.), gdy poszedłem do biura Blizzard. Poczułem ogromny dreszczyk emocji, było sporo zabawy.

Co Cię fascynuje w horrorach i science-ficion?
Ludzki dramat. Ludzie, którzy zmagają się z wielkimi przeszkodami, zarówno zewnętrznymi jak i tymi wewnątrz siebie, muszą je przezwyciężyć, pokonać własne lęki i wątpliwości, aby stać się lepszymi osobami.

Czy pisanie o koszmarach i potworach z piekła rodem było łatwe? Uważasz, że do ludzi lepiej "trafiają" diabły niż zło nieznane, nieokreślone?
Pisanie o tym nie zawsze jest łatwe. Myślę, że stworzenie "nadprzyrodzonego" potwora jest trudniejsze niż pisanie o ludziach - musisz stworzyć własne reguły i zrobić to tak, aby brzmiało to wiarygodnie dla czytelnika. Z drugiej strony "ludzkie" potwory są bardziej przerażające i skuteczne niż monstra. Najczarniejsze, najgłębsze zło można znaleźć w ludzkiej duszy...

Dziękuje za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Znajdź nas na Google+

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!