Maksymilian, kiedy kolesie wstawili mu bajer, że jego sikor jest trefny, w te pędy pobiegł na Jagiellońską w Warszawie, by dyżurnemu przedstawić problem. Do kogo, jak do kogo, ale do mundurowych to ma największe zaufanie, taka jego zasada.

Trzeba od razu powiedzieć, że nie oczekiwał od Policji niczego nadzwyczajnego, tylko potwierdzenia , że zegarek nie został skradziony. Nic więcej.

Pomocnika dyżurnego VI Komendy Rejonowej Policji dla Białołęki, Pragi Północ i Targówka zapisał markę zegarka, a przy okazji dane jego właściciela. Poszperał w rzeczach znalezionych, skradzionych itp. i wyszło mu, że zegarek jest legal.

Sprawdzał dalej i okazało się, że zainteresowany opinią policjanta rzeczoznawcy jest poszukiwany w celu odbycia kary pozbawienia wolności.

Mężczyzna został zatrzymany, a zegarek trafił do depozytu.

Sąd Rejonowy w Kamiennej Górze nie znał miejsca pobytu Maksymiliana O. i nie mógł mu wysłać pilnej informacji o orzeczeniu dziesięciu dni zastępczej kary pozbawienia wolności za przeterminowaną grzywnę.

Po zakończeniu czynnościach procesowych 30-latek uiścił zaległą grzywnę, w kwocie 250 złotych, i z lubością może teraz spoglądać na swój zegarek.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!