Burze i nawałnice z gradem wciąż nie dają za wygraną. Będą jeszcze nas dręczyć i dotykać aż do bólu co najmniej kilka dni. 4 lipca w godzinach popołudniowych zaatakowały Warmię i Mazury. Niemal zniszczyły miasteczko Bisztynek.

Wczoraj po południu (4 lipca 2012) nad Warmią i Mazurami przeszły burze z silnym wiatrem, deszczem i gradobiciem. Najbardziej dotknięte zostały tym żywiołem miasta i okolice: Kętrzyna, Lidzbarka Warmińskiego, Braniewa i Bartoszyc. Wiatr i grad zniszczyły wiele domów i obiektów użyteczności publicznej. Szczególnie duże straty wystąpiły w Bisztynku koło Korsz. Obecnie szacowane są straty po nawałnicy z gradem. Burmistrz miasta Jan Wójcik mówi, że nie znalazł ani jednego domu, który ocalał.

Burmistrz Jan Wójcik nie kryje załamania powstałą sytuacją. Przyznaje, że to, co się stało w mieście, jest wielką i kosztowną tragedią, zarówno dla społeczeństwa, jak i dla samorządu. Naprawa zniszczeń może pochłonąć "miliony złotych". Miasto wygląda jak po ataku Kosmitów. Dziury w dachach po gradobiciu, podziurawione i zerwane dachówki, zasypały chodniki i podwórka.

Jak mówi burmistrz – widok podziurawionych dachów i powybijanych szyb oraz zniszczonych samochodów to taki przykry obraz, że aż "serce się kraje, wszystko zalane i zniszczone" – czytamy w serwisie TVN24. Wystarczyło 15 minut, aby "miasto legło w gruzach" – podsumował burmistrz Wójcik.

Padający przez kwadrans, z wielkim impetem i hałasem grad - według informacji świadków - miał wielkość piłek tenisowych i kurzych jaj. Uszkodził dachy tysiąca budynków w mieście - podaje Gazeta Olsztyńska i zniszczył karoserie kilkuset samochodów. Na szczęście nie ma sygnałów o osobach poszkodowanych.

Z relacji jednego z mieszkańców miasta: "To była masakra, cały dach domu do wymiany". Szczęśliwie w porę udało się zabezpieczyć folią zdewastowany dach tak, aby woda nie wlewała się do wnętrza budynku. Jego lokator niecierpliwie czeka teraz na pomoc, głównie w postaci materiałów budowlanych. Konieczne są na odbudowę nie tylko dachu domu, ale i budynku gospodarczego, który został całkowicie zniszczony.

Spośród ponad 1000 zniszczonych budynków w mieście, najbardziej został zdewastowany dach szkoły i hali widowiskowej miejsko-gminnego ośrodka kultury. Woda deszczowa zalała i zniszczyła gminną bibliotekę. Z kościoła parafialnego wichura zerwała kilkaset dachówek, uszkodzone zostały zabytkowe witraże. Ucierpiały także budynki: urzędu gminy, ośrodka zdrowia i komisariatu policji.

Z Warmińsko-Mazurskiego Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Olsztynie, nie ma jeszcze dokładnych danych na temat wielkości strat po burzy w Bisztynku. Nie jest też znana dokładna liczba zniszczonych budynków gospodarczych, ani powierzchni pól uprawnych wokół miasteczka. Wiadomo ogólnie, że straty są wielkie. Około godziny 9.30 rozpoczęła pracę specjalna komisja do spraw szacunków.

Przez całą noc w usuwaniu szkód po gradobiciu bierze udział blisko 200 strażaków. W nocy z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej miał dotrzeć do Bisztynka transport 500 plandek i folii niezbędnych do przykrycia dachów. Strażacy suwają pobite dachówki i zabezpieczają plandekami zniszczone dachy budynków, aby uniknąć zalanie mieszkań w możliwych kolejnych opadach deszczu.

Przed północą w miejskim ratuszu pracował sztab kryzysowy pod kierownictwem wojewody warmińsko-mazurskiego, Mariana Podziewskiego. Dziś od rana (czwartek 5 lipca) komisje pracowników służb komunalnych przystąpiły do oceny stanu technicznego uszkodzonych budynków. Natomiast pracownicy opieki społecznej mają podjąć decyzje o sposobach udzielenia poszkodowanym pomocy finansowej.

Rzecznik Adam Frątczak z Państwowej Straży Pożarnej poinformował, że w minionej nocy najtrudniejsza sytuacja była w Bisztynku (woj. warmińsko-mazurskie), gdzie wczoraj po południu przeszło gradobicie. Podkreślił, że strażacy w całej Polsce interweniowali w nocy 1300 razy, usuwali skutki burz i wypompowywali wodę z piwnic budynków mieszkalnych.

Zaznaczył, że komendant główny straży pożarnej zadecydował o wysłaniu do Bisztynka materiałów zabezpieczających zniszczone dachy: folii i plandek z jednostek strażackich w Łodzi i Warszawie. Rzecznik Frątczak z PSP przestrzegł, że dzisiaj w najbliższych godzinach, "na najsilniejsze opady narażone są województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie, łódzkie, mazowieckie, śląskie, częściowo kujawsko-pomorskie i wielkopolskie".

Stanisław Cybruch

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!