Nie udało się szczypiornistom Azotów Puławy po raz kolejny w tym sezonie urwać punktów mistrzom Polski Orlenowi Wiśle Płock. Podopieczni Marcina Kurowskiego przegrali z utytułowanym przeciwnikiem.

Puławianie wybrali się na mecz do Płocka osłabieni brakiem reprezentanta Polski Piotra Wyszomirskiego, który narzeka na bóle kręgosłupa, a także przywróconego w zeszłym tygodniu do treningów z drużyną Wojciecha Zydronia. W szeregach drużyny gospodarzy zabrakło natomiast kontuzjowanych Arkadiusza Miszki i Joakima Backstroma.

Początek spotkania należał do zespołu mistrzów Polski, których gra zarówno w obronie, jak i w ataku, musiała się podobać ich kibicom. Dobra gra pozwoliła płocczanom szybko wypracować przewagę. Po 15 minutach walki, przy stanie 8:2 dla Wisły, o czas poprosił szkoleniowiec Azotów Puławy Marcin Kurowski.

Cenne wskazówki i uwagi trenera Kurowskiego podziałały na zawodników. Słynący z dobrej gry w obronie puławianie poprawili swoją grę w tym elemencie, co zaowocowało zmniejszeniem strat do trzech bramek na pięć minut przed końcem pierwszej połowy (10:7). Szybkie odrobienie strat podrażniło drużynę Wisły Płock, która znakomicie zagrała końcówkę pierwszej części spotkania i z pięciobramkową przewagą schodziła do szatni na przerwę (13:8).

Druga połowa rozpoczęła się znów od dominacji drużyny mistrza Polski, która w ciągu kwadransa drugiej części gry zdobyła siedem bramek, tracąc cztery (20:12). Dwudziestą bramkę dla gospodarzy zdobył nowy zawodnik Wisły, Duńczyk Kenneth Olsen, który pojawił się na parkiecie na początku drugiej połowy. Swój debiut może zaliczyć do udanych.

Skrzydłowego mistrza kraju z pewnością zapamięta Maciej Stęczniewski. Olsenowi udało się zdobyć bramkę, lobując bramkarza puławskiej drużyny.

Duża przewaga gospodarzy nieco ich uśpiła i jednocześnie zmobilizowała do walki puławian, którzy wraz z upływem czasu zaczęli zmniejszać różnicę bramkową, dzielącą obydwie drużyny. Gdy w 57. minucie spotkania Azoty doszły drużynę mistrza Polski na dwie bramki, wydawało się, że ambitna pogoń puławian może zakończyć się tak samo, jak pogoń Polaków podczas nie tak dawno zakończonych Mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Puławianie byli bardzo blisko zmniejszenia straty do jednej bramki, trzykrotnie przechwytując piłkę w krótkim odstępie czasu. Jednak żadnej z dogodnych sytuacji puławianom nie udało się wykończyć. Najwięcej pretensji może mieć do siebie skrzydłowy drużyny gości Dmitrij Afanasjev. Litwin zmarnował trzy wyśmienite okazje na gole. Spora w tym zasługa będącego na posterunku w bramce Wisły Płock Marcina Wicharego, któremu zawodnicy gospodarzy zawdzięczają to, że Azotom nie udało się wywieźć punktów z Orlen Areny. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Wisły Płock 25:21.

W sobotę puławian czeka niezwykle ważne spotkanie. Do Puław przyjeżdża bowiem zespół sąsiadujący z Azotami w tabeli SPR Chrobry Głogów. Wygrana puławian w tym meczu pozwoli im zyskać trzypunktową przewagę na pięć kolejek przed końcem fazy zasadniczej Superligi. Mecz Azoty Puławy konta SPR Chrobry Głogów już w sobotę. Początek spotkania o godzinie 18 w hali MOSiR w Puławach.

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 25:21 (13:8)

Wisła: Seier, Wichary - Olsen 3, Spanne 4, Wiśniewski 1, Syprzak 4, Toromanović 2 , Kwiatkowski 1, Twardo 1, Zołoteńko 1, Dobelsek, Kavas 1, Kubisztal 2, Eklemović 3, Chrapkowski, Paczkowski 2.

Azoty: Stęczniewski, Kolev - Płaczkowski, Afanasjew 4, Bałwas 3, Kus, Grzelak 1, Gowin 1, Masłowski 4, Szyba 4, Witkowski, Łyżwa 2, Tylutki, Zinchuk 2.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!