Relacja z konferencji prasowej z dnia 15 - 07 - 2015 roku dotyczącej procedowania prawa łowieckiego Relacja z konferencji prasowej z dnia 15 - 07 - 2015 roku dotyczącej procedowania prawa łowieckiego

Relacja z konferencji prasowej z dnia 15 - 07 - 2015 roku dotyczącej procedowania prawa łowieckiego (© print screen / graf. Artur Hampel)

Do serii skandalicznych wypowiedzi doszło podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Sejmie. Dorota Sumińska porównała czas spędzany przez dziecko z rodzicem na polowaniu, do rytuału obrzezania afrykańskich nastolatek.

Dorota Sumińska porównała czas spędzany przez dziecko z rodzicem na polowaniu, do rytuału obrzezania afrykańskich nastolatek.

Wypowiedź miała miejsce podczas konferencji prasowej dotyczącej nieprawidłowości dotyczących procesu legislacyjnego związanego z procedowaniem ustawy o prawie łowieckim.

Konferencję otworzyła wicemarszałek Sejmu RP, pani Wanda Nowicka.

Po przedstawieniu ekspertyzy prawnej sporządzonej przez Biuro Analiz Sejmowych dotyczących naruszeń działań komisji w zakresie legislacji do głosu doszły kolejno pani Dorota Sumińska a później pani Dorota Wiland.

Wypowiedzi obu pań były niezwykle emocjonalne, ale jednocześnie w wielu kwestiach wręcz kuriozalne. Pani Dorota Sumińska już na samym wstępie swojej wypowiedzi wykazała się zdecydowanym seksizmem.
Stwierdziła bowiem, że kuriozalnym jest, iż mamy pretensje do kota, który złapał ptaka, ale nie mamy pretensji do mężczyzn, którzy w XXI wieku zabijają dla przyjemności zwierzęta.
Pomijając już chętnie wykorzystywany zwrot-klucz: "zabijają dla przyjemności", to swoją wypowiedź odniosła wyłącznie do mężczyzn nie wspominając w ogóle o polujących kobietach, których jest całkiem spore grono a na dodatek są dumne z tego, że zajmują się tak specyficzną gałęzią gospodarki narodowej, jaką jest łowiectwo.

Dalej już było tylko gorzej.

Pani Sumińska porównała spędzany czas dziecka z rodzicem na polowaniu do procederu obrzezania afrykańskich dziewcząt, by przejść od razu do kwestii metafizycznych i wykazania się słowną troską o dziecięcą duszę. Oczywiście chodziło o duszę dziecka myśliwego.
Pani Sumińska najwyraźniej podekscytowana swoją wcześniejszą wypowiedzią podążała dalej. Zaczęła objaśniać w kilku słowach, jak powinno wyglądać łowiectwo. Stwierdziła więc, że łowiectwo powinno ograniczyć się do eliminowania zwierząt chorych i takich, które nie spełniły oczekiwań "matki natury".

Fachowcy zaznajomieni z tematyką populacji zwierząt łownych w Polsce, powiązaniu jej choćby z takimi dziedzinami gospodarki jak rolnictwo i leśnictwo, doskonale zdają sobie sprawę z absurdu takiego pomysłu. Gdyby wszedł on w życie, to w krótkim okresie czasu spowodowałby niewyobrażalne straty, zwłaszcza w rolnictwie oraz ogromne koszty, które nie wiadomo kto miałby pokryć.

Po wypowiedzi pani Sumińskiej, głos zajęła ponownie Wanda Nowicka podkreślając, że w tych poprawkach, które ona wprowadziła, znajduje się zapis mówiący o zakazie udziału w polowaniach dzieci.

Kolejną osobą, która zajęła głos była pani Dorota Wiland, która na wstępie poinformowała iż występuje w imieniu trzydziestu kilku fundacji, które zrzeszyły się w koalicji "Niech Żyją".

Dodała, że fundacje te działają na rzecz ochrony zwierząt i ochrony przyrody w sensie ogólnym. Poruszyła na wstępie temat, jak się wyraziła, haniebnego procedowania a w zasadzie nie procedowania poprawek sugerując, iż skład podkomisji był niewłaściwym, gdyż zbyt wielu w tej podkomisji znajdowało się myśliwych. Wyraziła jednocześnie swą gorycz spowodowaną tym, iż podkomisja odrzucała wnioski organizacji pro zwierzęcych oraz strony rządowej.

Od kwestii formalnych pani Wiland przeszła do bardziej personalnych zagadnień. Zasugerowała, by nie mówić o jakieś "rzeczpospolitej łowieckiej", ale wskazywać na myśliwych z imienia i nazwiska. W dalszej części wypowiedzi zasugerowała wyraźnie, iż Sejm, to nie jest miejsce dla myśliwych, wymieniając kolejno posłów - myśliwych, którzy przyczynili się do przegłosowania przyjęcia sprawozdania podkomisji.

Uwagę swoją skupiła na Stanisławie Żelichowskim, jako osobie odpowiedzialnej według niej za źle dobrany skład podkomisji, w której znajdowało się 6 myśliwych na siedmiu członków tejże podkomisji oraz za nieprawidłowości dotyczące procedowania.

W dalszej części pani Wiland zaczęła wymieniać kolejne nazwiska tych polityków, którzy jej zdaniem występują wyłącznie w obronie interesów myśliwych i opracowali oraz przyjęli prawo łowieckie. Nie sprecyzowała jednak, co miała na myśli używając sformułowania - interesy.

Wymieniła więc kolejno myśliwych pracujących w podkomisji:
Tomasz Kulesza (PO)
Dariusz Bąk (PiS)
Eugeniusz Czykwin (SLD)
Marek Gos (PSL)
Jerzy Sądel (PiS)
Henryk Siedlaczek (PO)

Warto jednak rozszerzyć nieco informacje na temat wspomnianych osób, gdyż myśliwy, to nie zawód ani wykształcenie a czytelnikom należy się nieco pełniejszy obraz wspomnianych postaci, tak więc:

Osoba powołująca podkomisję - Stanisław Żelichowski - absolwent Wydziału Leśnego SGGW w Warszawie, były pracownik Lasów Państwowych oraz były minister Ochrony Środowiska
Tomasz Kulesza - nauczyciel, humanista
Dariusz Bąk - absolwent SGGW wydziału Leśnictwa, były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu
Eugeniusz Czykwin - dziennikarz, działacz społeczny, absolwent Politechniki Warszawskiej wydziału Transportu Kolejowego
Marek Gos - doktor nauk rolniczych a także absolwent studiów z zakresu administracji w Wyższej Szkole Handlowej w Kielcach
Jerzy Sądel - absolwent Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. Z zawodu leśnik, związany z Nadleśnictwem Kłobuck.
Henryk Siedlaczek - absolwent Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu, historyk, humanista, działacz społeczny


W dalszej części wypowiedzi Dorota Wiland określiła nowy projekt nie ustawą a ustawką łowiecką. Stwierdziła, że "przyjemnościowe zabijanie zwierząt" oraz myśliwska solidarność jest ponad podziałami partyjnymi i jest ważniejsza niż jakiekolwiek inne sprawy, nie precyzując jednak, co ma znów na myśli mówiąc "inne sprawy".

Na zakończenie pani Dorota Wiland oświadczyła, że ci, których ona reprezentuje nie boją się myśliwych. Można było po tej wypowiedzi odnieść wrażenie, że jakaś bliżej nieokreślona grupa grozi przeciwnikom łowiectwa w Polsce, ale wyjaśnienie tej kwestii również nie nastąpiło.
Mówiąc o tym, że nie boją się, jak to określiła - "waszych sztucerów", zasugerowała wyraźnie, jakoby myśliwi mieliby się posunąć do użycia broni przeciwko innym ludziom w obronie swoich, wcześniej nie zdefiniowanych przez mówczynię -interesów.

Na zakończenie swojej wypowiedzi zakomunikowała, że będą walczyć o to, by dzieci były bezpieczne, by lasy były bezpieczne i by prywatna własność była chroniona.

Te nacechowane dużą dawką emocjonalności wystąpienia, nie spotkały się jednak ze strony mediów z pytaniami. Jedynie dziennikarka TVN zadała serię pytań Wandzie Nowickiej, ale dotyczyły one układania list wyborczych do jesiennych wyborów, oraz kwestii imigrantów.

Dziwić może jednak całkowity brak pytań związanych z tematem konferencji. Możliwe, że brak pytań był spowodowany brakiem fachowej wiedzy przez obecnych tam dziennikarzy w zakresie łowiectwa i powiązanych z tym działem gospodarki innych gałęzi przemysłu. Możliwe też, że widząc konferencję nacechowaną nadmiernymi emocjami i wykraczającą daleko poza przyjęte standardy, po prostu nie chcieli kontynuować tego procederu.

Artur Hampel

relacja video z konferencji prasowej

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!