PiS i SLD dzieli przeszłość - niemalże cała. Łączy teraźniejszość i przyszłość. Definiując, reguły współpracy z prawicą, lewica ma szanse na takie partnerstwo polityczne, jakiego nigdy nie osiągnie z hegemoniczną partią B. Komorowskiego, dla której zawsze będzie ubogą krewną.

Niewielkie, ale jednak znaczące 14-procentowe poparcie Grzegorza Napieralskiego stało się języczkiem u wyborczej wagi. Nie chciałbym, aby o przyszłości mojego kraju decydowały urazy. Dlatego proszę Jarosława Kaczyńskiego o wystosowanie przeprosin. SLD ma wiele na sumieniu, choć nie więcej niż aferalna PO. Nie wierzę, że Lew Rywin był przez kogokolwiek umocowany. Nie tylko, że nikt nie udowodnił winy polityków lewej strony. Oni nie mieli w jego machinacji żadnego politycznego interesu. Gabinet Leszka Millera pracował nad ukróceniem złowieszczego monopolu Agory.

Nikt nie zapłacił tak wielkiej ceny za obronę niezależności - od komercyjnego abordażu (za Kwiatkowskiego TVP dostawała nagrody i szczyciła się zyskami; wynik ujemny zanotowano pod kierunkiem Urbańskiego) - mediów publicznych, jak SLD-owski premier. Kto więc miał motyw do wywarcia zemsty na autorach ustawy ograniczającej rozbudowę imperium medialnego, jak nie Adam Michnik?

Prawica uległa antylewicowej histerii głównie dlatego, że służalczo legitymizowała się przed mediami, które władzą nad czasem wyznaczanym politykom w komunikacji z masami kupują sobie kolejne formacje. Zwyciężyło prostackie parcie na szkło!

Błąd populizmu - błąd przyłączenia się do A. Michnika w nagonce na niewygodnych "czerwonych baronów" - Jarosław Kaczyński chcąc nie chcąc odpokutowuje. Musi to jednak zrobić szczerze i względem osób, którym wyrządził krzywdę.

Torpedowany - przez uległą Platformie Obywatelskiej frakcję polityczną własnej partii - Leszek Miller kocha Polskę. Może troszkę inaczej, równie niedoskonale co Jarosław Kaczyński, ale i równie pragmatycznie. Zrządzeniem losu Miller powrócił do gry obciążony takim samym romansem z Samoobroną, co Jarosław Kaczyński. Mam nadzieję, że to jedyne nieprzyjemne skojarzenie. Obaj darzeni są zaufaniem "dołów", obaj dostrzegają asymetrię w relacjach państwo narodowe - korporacje międzynarodowe (banki, instytucje finansowe; korupcja, lobbing).

Do Millera przekonało mnie jego gorzkie wyznanie, o niedających się odeprzeć naciskach "zachodniego lobby". Jakże bliski był wtedy w swojej bezradności Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Rozgrywający państwa narodowe mocodawcy PO będą bardzo niezadowoleni z sojuszu prawicy z lewicą. To widać, słychać i czuć, w spektaklu urządzanym przez gazetę Wyborczą i TVN.

O innych przeszkodach dla tej koalicji pisałem w komentarzu pod artykułem: " Wybory prezydenckie. Kandydatów dwóch, a wybór żaden".

"Problem małżeństw homoseksualnych dotyka ułamka całej populacji (W Hiszpanii dwa lata temu zawarto ich 300 z czego 1/2 się rozpadła do tej pory). Jest to problem symboliczny. Par dotkniętych bezpłodnością po zastosowaniu leczenia (in vitro nie leczy) jest także znikoma liczba.

Natomiast zagrożenie ubóstwem jest masowe, co 3-4 dziecko jest niedożywione. Wykluczonych z lepszej edukacji, opieki zdrowotnej, minimalnych standardów zamieszkania jest z każdym rokiem więcej.

Fatalne dane ws. dzieciństwa polskich dzieci

Polacy żyją na krawędzi ubóstwa

Pytam: lepiej być pryncypialnym czy pragmatycznym?

W trakcie kampanii wyborczej rząd Tuska zaciągnął miliard euro kredytu, żeby zaspokoić rosnące żądania wierzycieli. Banki zmuszają PO do redukcji socjalu. Ta partia raczej jest bankom posłuszna.

Leszek Miller i J. Kaczyński są politykami, którzy kontestują neokolonialną politykę międzynarodowych instytucji. Niechże połączą siły, dając moratorium na kwestie obyczajowe, bo teraz najważniejsza jest ekonomia i niezależność polskich instytucji finansowych. Państwo narodowe ma jednego wroga, który je korumpuje i eksploatuje. Miller i Oleksy są tego świadomi. Jeśli Kaczyński odłożył na bok "zimnowojenną" retorykę nie powinni się wahać."

Czy Grzegorz Napieralski decydując się na poparcie Jarosława Kaczyńskiego w II turze wyborów prezydenckich ponosi ryzyko utraty wiarygodności? Nie sądzę. Pod warunkiem, że wystarczająco jasno zasygnalizuje elektoratowi SLD, z jakimi zagrożeniami trzeba się liczyć pod zunifikowaną władzą prezydencką i premierowską.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!