Kilka kilometrów na południe od Dukli, na wzgórzu Zaśpit, znajduje się Pustelnia św. Jana z Dukli. To miejsce magiczne. Z niewielką neogotycka kaplicą, domem pustelnika i cudownym źródełkiem.

Trochę historii

Jak głosi legenda tu prowadził pustelnicze życie święty Jan z Dukli. Okres spędzony na łonie natury poprzedził jego późniejsze klasztorne życie. Święty Jan wstąpił do Zakonu oo. Franciszkanów, który zmienił po 25 latach na zakon Bernardynów. Dożył sędziwego wieku. Umarł w 1484 roku we Lwowie, gdzie został pochowany. Niemal od razu jego grób stał się miejscem licznych pielgrzymek, a wielki rozgłos przyniosły mu otrzymane za jego wstawiennictwem łaski.

Obecna kaplica, wzniesiona z początkiem XX-go wieku jest trzecią świątynią w historii Pustelni. Pierwsza budowla powstała dzięki fundatorce Marii Amelii – ówczesnej właścicielce Dukli. To jej w czasie snu objawił się św. Jan i nakazał postawić na wzgórzu kościółek. Niestety świątynię tę zniszczył pożar. W jej miejsce powstała kolejna drewniana, która w latach 1906-1908 została zastąpiona do dzisiaj istniejącą murowaną.

Niebezpieczeństwa czyhają

Kilkanaście lat temu nad Pustelnię „zawiły czarne chmury”. Powstało tu duże osuwisko ziemne,
które zagrażało zawaleniem świątyni i cudownego źródełka. Na szczęście w porę znalazły się fundusze, które pozwoliły na zabezpieczenie osuwiska. Ledwo rozwiązano ten problemem, a już na horyzoncie pojawiło się nowe niebezpieczeństwo w postaci fatalnego stanu dachu świątyni. Oto jak je odkryto.

W 2003 r w ramach poszukiwań stanowisk letnich nietoperzy, grupa przyrodników trafiła do Pustelni. Od razu zaobserwowała w pobliżu kościoła dużą liczbę latających nietoperzy. Wysnuto wniosek, że kolonia rozrodcza znajduje się na strychu świątyni. Aby stwierdzić ile i jakie nietoperze zamieszkują poddasze trzeba było się tam dostać. Nie było to proste ponieważ budowniczowie kaplicy nie przewidzieli potrzeby, udostępnienia strychu. Jedyna możliwa droga, wiodła przez dwa okrągłe małe okienka znajdujące się na znacznej wysokości. Po wejściu na strych chiropterolodzy (badacze nietoperzy) odkryli obecność dużych kolonii rozrodczych nietoperzy: podkowca małego i nocka dużego. Kolonia podkowca małego liczyła ponad 100 osobników.

Ogromna radość ze znalezienia ssaków mieszała się z przykrym odkryciem prawdy o fatalnym stanie dachu świątyni. Przeciekający w wielu miejscach dach stawał się realnym zagrożeniem zarówno dla świątyni jak i nietoperzy.

Co nieco o podkowcu
Podkowiec mały to sympatyczny ssak należący do najbardziej zagrożonego gatunku nietoperzy w Polsce i Europie. Pierwotnie chronił się w jaskiniach, dziś związał się z człowiekiem. Na letnie kryjówki, w których samice tworzą kolonie rozrodcze, upatrzył sobie ciepłe rzadko odwiedzane strychy z dużymi wlotami. Podkowiec nie lubi się przepychać przez szczeliny, woli swobodnie wlatywać i wylatywać z kryjówki. Wybiera strychy budynków otoczone wysokimi drzewami. Jest to spowodowane tym, że nietoperz ten ma bardzo krótki zasięg echolokacji lata wyłącznie wśród roślinności lub przy powierzchni skalnych ścian lub budynków. Dlatego by przelecieć z kryjówki na żerowisko wybiera trasy prowadzące przez korony drzew. Zasiedla strychy znajdujący się wyłącznie na południu Polski. Miejsc, które sprostały by wymaganiom tego ssaka jest w kraju niewiele.

Jak nietoperz pomaga zdobyć fundusze na remont
Rozpoczął się wyścig z czasem, aby ocalić przed zniszczeniami Pustelnię, a wraz z nią kolonie rozrodczą nietoperzy trzeba było zdobyć fundusze na uszczelnienie dachu. Stało się to „trudnym orzechem do zgryzienia”. W połowie 2009 roku Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody "pro Natura” z Wrocławia rozpoczęło realizację projektu finansowanego z Unii Europejskiej (ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego) pt. „Ochrona podkowca małego w Polsce”.

W ramach projektu zaplanowano prace dekarskie na 10 cennych „podkowcowych strychach”, które potrzebowały natychmiastowego remontu pozwalającego ocalić zarówno budynki jak i schronienia nietoperzy. Wśród wytypowanych obiektów znalazła się Pustelnia. W zimie 2010 roku przystąpiono do remontu. Wybrano tak nietypową porę na prace budowlane, ze względu na nietoperze, które na okres zimy opuszczają swoje letnie rezydencje i udają się do jaskiń gdzie przesypiają zimę.

Remont można było wykonać, tylko wtedy gdy podkowców nie było na strychu.
Zima 2010 roku okazała się sroga. Ekipa remontująca dach świątyni zmagała się z wielkimi mrozami i opadami śniegu. Mimo niesprzyjającej aury wczesną wiosną na świątyni był już nowy miedziany dach.

Pustelnia dzisiaj
Dziś pustelnia św. Jana z Dukli wygląda pięknie. W miejscu po osuwisku powstała polana. W słoneczny dzień na kamieniach wzmacniających wzgórze można wypatrzyć wygrzewające się jaszczurki i żmije. W ciągu dnia otwarte wejście do kaplicy, zachęca do wejścia i zadumy. Harmonie tego miejsca, trochę zakłóca grota z cudownym źródełkiem. Budowniczy
groty pewnie nie zawracał sobie głowy, aby wkomponować budynek w otoczenie. Pustelnią opiekuje się ojciec z klasztoru Bernardynów w Dukli, który pomieszkuje w niewielkim drewnianym budynku znajdującym się tuż przy kaplicy.


Aby dostać się do Pustelni musimy przejść wąska asfaltową drogą wijącą się przepięknym bukowo-jodłowym lesie. Wokół całej trasy ustawione są stacje drogi krzyżowej. Ten
200-metrowy odcinek drogi można pokonać tylko pieszo (samochód zostawia się u podnóża wzgórza na parkingu). Dzięki temu, wędrując czujemy bliskość z naturą
.
Szlak podkowca
Wśród realizowanych zadań projektu „Ochrona podkowca małego w Polsce” znalazło się wytyczenie „Szlaku podkowca”. Zadanie było trudne. Trzeba było wyznaczyć 10 stanowisk na których można by było policzyć wylatujące z kolonii podkowce. Stanowiska miały być rozrzucone w miarę równomiernie na całym obszarze występowania podkowca (Karpatach, Sudetach i na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej). Wylot nietoperzy z kolonii musiał być widoczny.

Konieczne było jeszcze przekonanie właścicieli obiektów do akcji i uzyskanie od nich zgody (nie każdy chce, aby wieczorem obcy ludzie kręcili się przy budynku). Na szlaku podkowca znalazły się kolonie rozrodcze nietoperzy, które corocznie są sprawdzane przez przyrodników z PTPP „ pro Natura”. Przeprowadzane systematyczne liczenie nietoperzy na strychu nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania stawiane przez badaczy nietoperzy. Na przykład na takie jak: Kiedy młode zaczeły polować? Kiedy nietoperze po zimie wróciły na strych? Kiedy dokładnie nastąpił gwałtowny spadek liczebności? Informacje dostarczone przez badaczy amatorów liczących podkowce przy „przystankach” miały uzupełniać informację z monitoringu i pomagać w znalezieniu odpowiedzi. Zbudowano bazę danych na stronie www.szlakiempodkowca.pl. Każdy uczestnik akcji musi się tam zarejestrować. Możliwość korespondencji z wpisującym dane, otwiera badaczom furtkę na „dopytanie się o wyniki”.

Przystanek Trzciana
Przystanek Trzciana znajdujący się przy Pustelni jest najtrudniejszym do liczenia nietoperzy. Liczenie utrudnia to, że na strychu znajdują się dwie kolonie nietoperzy różniące się wyraźnie wielkością. Należy liczyć tylko te małe. Utrudnieniem jest na pewno fakt, że obiekt znajduje się na odludziu. Droga powrotna w nocy przez las może dostarczyć trochę adrenaliny (szczególnie dla osób, które zapomniały o latarce).

Dla dociekliwych polecam: Sanktuarium św. Jana z Dukli http://www.dukla.bernardyni.pl/

Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!