"Lubczyk uczy kochać siebie i innych" - czytam w liście przysłanym z... banku. Widać opieka nad finansami to za mało, czas zabrać się i za uczucia klientów.

Wyjąć ze skrzynki na listy przesyłkę z czymś sypkim w środku to dość ryzykowne. Jeden z banków rozesłał jednak do swych klientów listy, w których, obok tajemniczej paczuszki, dodał reklamę pakietu ofert. Nic w tym dziwnego. Czytam, że walentynki to dobry czas, by "wyznać, jak bardzo zależy im na Klientach". Gwoździem programu a właściwie listu okazał się jednak ten szeleszczący załącznik...

Malutkie, kwadratowe foliowe opakowanie 6 x 8




...a w środku lubczyk. No ładnie, myślę. Może wybrać się do banku i przy wywarze omówić szczegóły oferty? Z lekkim rozbawieniem czytam rady, ileż to mogę zawdzięczać lubczykowi, a pośrednio przecież wszystkim pracownikom banku, wszak to oni podpisują się pod listem. Jaka troska... Czytam o sposobach na to, jak mogę pokochać siebie i innych. Czytam, że mam szanse wzbudzić w sobie pozytywne uczucia, sympatię (hm - do lokaty stałej czy dynamicznej?).




Nie obiecuję ci wiele...




Czy spodziewał się Leśmian, że jeden z jego tekstów będzie zamieszczony na ulotce, liście reklamowym banku? Chyba nie. Poza tym ryzykowne, by pisać, w kontekście ulotnych oparów byliny z rodziny selerowatych, o stałości inwestycji bankowych... I w dodatku tyle pytań. Bo jak mam "odwzajemniać uczucia" banku? A przecież czytam jak na dłoni, że "myślą nieustannie i czekają na mnie z ofertą"!


Ech, kolejne serca złamane!






Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!