(© Harvard/wikimedia/CC-BY-SA)

Wiadomo już, że przed Euro 2012 nie uda się wybudować wszystkich zaplanowanych odcinków autostrad i dróg ekspresowych. Rząd znalazł na to receptę. Chce wprowadzić nową kategorię dróg: drogi przejezdne. W ten sposób będzie można np. poruszać się autostradą A2, choć nie będzie na niej wierzchniej warstwy asfaltu tzw.warstwy ścierającej.

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi Ministerstwa Transportu i GDDKiA, że nie będzie problemu z komunikacją drogową między miastami - gospodarzami Euro 2012, wiadomo już że niektóre odcinki dróg ekspresowych i autostrad nie zostaną oddane do użytku.

Na trasie S5 Gdańsk - Poznań - Wrocław oddany zostanie tylko jeden 35-kilometrowy odcinek Gniezno - Poznań. Trasą S8 Warszawa - Wrocław można będzie bezproblemowo dojechać jedynie do Piotrkowa Trybunalskiego. Fragmenty autostrady A4 prowadzącej na Ukrainę, między Brzeskiem a Przemyślem mogą być nadal w budowie. Na trasie A1 Warszawa - Gdańsk nie uda się wybudować odcinka do Torunia, a na A2 między Warszawą a Strykowem może zabraknąć warstwy ścieralnej - informuje dziennik gazetaprawna.pl.

Ministerstwo Transportu, na pięć miesięcy przed Euro 2012 nie potrafi powiedzieć, jakie odcinki dróg będą gotowe. Nieoficjalnie resort twierdzi, że lista dróg "przejezdnych" może być znana dopiero pod koniec maja.

Rząd znalazł jednak wyjście z sytuacji. Resort transportu w trybie pilnym pracuje właśnie nad projektem ustawy, która ma sankcjonować poruszanie się po niewykończonych drogach. Zgodnie z nim zarządca drogi będzie mógł oddać drogę do użytku za zgodą nadzoru budowlanego, bez prac wykończeniowych. I tak np. pozwoliłoby to na poruszanie sie niewykończoną autostradą A2, po podbudowie bez warstwy ścieralnej. Wymagać to będzie oczywiście ograniczenia szybkości na takiej drodze, nawet do 70 km/godz.

Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa nie zostawia na projekcie suchej nitki. Według niego jest to naginanie prawa w celach politycznych. Wprowadzenie ruchu na drogę, która jest jeszcze w budowie to europejski ewenement, a przyjęcie ustawy negatywnie wpłynie na jakość robót i zwiększy koszty. Istnieje też problem odpowiedzialności prawnej. Według prezesa Malusiego za wypadki na drogach "przejezdnych" będzie odpowiadał zarządca drogi, który taką niedokończoną inwestycję odebrał.
Istnieje jeszcze jedno niebezpieczeństwo przyjęcia projektu ustawy. Najtrwalsze są prowizorki i znając polskie realia tak może się stać z przejezdnymi drogami, które po wyjeździe piłkarskich kibiców będą budowane i remontowane w nieskończoność.

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!