Dobry zwyczaj każe chodzić śladami wykluczonymi przez poznane błędy Dobry zwyczaj każe chodzić śladami wykluczonymi przez poznane błędy

Dobry zwyczaj każe chodzić śladami wykluczonymi przez poznane błędy (© Tadeusz Wojewódzki)

Kiedy jest źle - szukamy winnego. To jedno z trzech naszych narodowych zaklęć rzeczywistości. Udało się - cud. Nie udało - pech. Jest błąd- znaleźć winnego. Nigdy nie szukamy przyczyn.

Premier Donald Tusk w emocjonalnym komentarzu zachowania urzędnicze nazwał głupotą. Był to komentarz doniesienia o tym, że Prokuratura Generalna w ramach pomocy prawnej władzom Białorusi przekazała dane o kontach bankowych tamtejszych opozycjonistów. Trudno z tymi emocjami nie identyfikować się. Pracownik Prokuratury Generalnej dał swoim kolegom z Białorusi podstawę prawną do zrobienia z opozycjonistą tego, co robią tam codziennie - bez podstawy prawnej. Mylimy się wszyscy. Ale czy można mylić się w tak oczywistej sprawie?

O lekarzach mawia się, że” każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk”. Leżą na nim konkretni ludzie, ale na ich tabliczkach można by dopisywać błąd, który zakończył życie człowieka. Ile z nich jest autorstwa samego lekarza, jego indywidualnych zachowań, a ile procedur medycznych – tego nikt nie wie.

O urzędnikach takich pionów, jak ten z białoruskim incydentem można by analogicznie powiedzieć, że „każdy urzędniczek ma swój sienniczek”. Oczywiście – więzienny. A do akt sprawy osadzonego można by dopisać rodzaj błędu. Ile z nich nosi znamiona indywidualnych przywar urzędnika, a ile zachowań proceduralnych, tego nie wiemy i wiele wskazuje na to, że się nie dowiemy.

Dlaczego?

Żadna rutynowa kontrola, a już na 100 procent nadzwyczajna, żaden najstaranniej przeprowadzany rutynowy audyt, jakie zna administracja – nie są w stanie wychwycić rzeczywistych przyczyn takich zdarzeń, jak to. Dlaczego? Dlatego, że w Polsce nie ma ani jednej struktury administracyjnej zainteresowanej takimi produktami.

W czym rzecz?

Błąd w Prokuraturze Generalnej jest typowym przejawem Syndromu Własnych Zabawek. Jest to błąd proceduralny, polegający na tym, że poszczególne jednostki pracują prawidłowo, ale pilnują tylko własnych zabawek, z własnego podwórka. Zabawek stanowiących własność całej organizacji – pilnować ma szef.

Do takich zabawek należy strategia organizacji, a w niej mieści się interesująca nas sprawa i masa innych dziedzin, którymi tutaj nie będę zanudzał. Jest to bariera mentalna. Myślenie kategoriami własnego podwórka, minimalizowanie zainteresowań wszystkim poza naszymi zabawkami jest tym większe, tym silniejsze, im większa jest organizacja i lepszych, wąsko dziedzinowych specjalistów zatrudnia. „Robienie swego” – może w takich warunkach - pod obecność syndromu Własnych Zabawek – prowadzić do absurdów dobrze opisanych przez klasyków takich, jak Franz Kafka oraz takich, jak wspomniany przez premiera Donalda Tuska.

Jeśli więc spojrzeć na incydent białoruski z tej strony, to czego można spodziewać się dalej?

Syndromy barier mentalnych nigdy nie występują solo. Skoro jest jeden – będzie ich więcej. Przede wszystkim Syndrom Czarownicy. Polega on na tym, że w sytuacjach niepowodzenia nie szuka się przyczyn lecz winnego. Każda organizacja mądra jest doświadczeniami wyniesionymi z sukcesów i porażek. Ale nie z automatu. Jest warunek: te doświadczenia muszą być analizowane pod kątem Przyczyn. Organizacja, która tego nie robi, nie rozwija się, nie uczy. Oczywiście dociekanie Kto – ma swoje ścieżki, szczególnie, gdy w grę wchodzi naruszanie prawa, ale z punktu widzenia organizacji – jej interes leży w przyczynie, a nie w osobie.

W tej konkretnej sprawie wskazanie osoby, a nie procedur – może skutkować bardziej krzywdą człowieka niż korzyścią organizacji.

A skoro już mowa o tym "kto" – to warto wspomnieć o jednym jeszcze –Syndromie Plemienności. On polega na tym, że ludzi dzieli się na swoich i obcych. Swoim przypisuje się same pozytywne cechy, a obcym–negatywne. Wobec tego wina będzie po stronie obcego…


Pytanie o co chodzi w Prokuraturze Generalnej sprowadzone do roli winnego - nie przyniesie żadnej korzyści. Nikomu. Nie będzie mądrzej. Tylko dla jednej czy kilku osób – mniej sprawiedliwie…

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!