To nie jest Zefirynka, czyli kot, który połknął smoczek To nie jest Zefirynka, czyli kot, który połknął smoczek

To nie jest Zefirynka, czyli kot, który połknął smoczek. Na zdjęciu inny kociak, uratowany z działek w ubiegłym roku. Dlaczego więc zamieszczam to zdjęcie? Ano dlatego, że Zefirynka jest jota w jotę do tego malucha ze zdjęcia podobna. (© foto: Ewa Łazowska)

Całkiem niewiele brakowało, by uratowany z działek koci osesek powiększył grono kocich aniołków. A było to tak...

O uratowaniu zaledwie tygodniowej kici, odrzuconej przez kocią matkę pisałam w artykule Koci podrzutek, czyli ratowanie oseska. Od tamtego dnia minęły już trzy tygodnie. Zefirynka (uratowana w dniu imienin Zefiryny) rosła na "kocim" mleku, podawanym jej strzykawką ze smoczkiem. Apetyt kici na "mleko" był coraz większy. Zefirynka łapczywie pochłaniała coraz większe ilości pokarmu dla małych kotów i z dania na dzień domagała się więcej i więcej.

Dziś rano całkiem niewiele brakowało, by wzrastający apetyt małej kici doprowadził do tragedii. Jej łapczywość sprawiła, że razem z porcją pokarmu Zefirynka połknęła... lateksowy smoczek. Co to oznacza - nie muszę czytelnikom wyjaśniać. W jednej sekundzie uświadomiłam sobie, że koci osesek będzie musiał pożegnać się z życiem. O wyciągnięciu smoczka z kociego żołądka nawet nie mogło być mowy. Delikatny system trawienny czterotygodniowego kociaka z pewnością nie był w stanie gumowego smoczka wydalić. Weterynarze, do których natychmiast zadzwoniłam, rozkładali bezradnie ręce. Takiej małej kici nie da się zoperować, więc dalsze życie Zefirynki wisiało właściwie na włosku.

Gdy już wiedziałam, że kociaka nie uda się uratować i pozostało tylko czekać na jej śmierć - stał się cud. Zefirynka, puszczając bańki nosem... zwymiotowała lateksowe "udogodnienie", przeznaczone do karmienia małych kotów. O fakcie pozbycia się jednakowoż z organizmu kici gumowego balastu niezwłocznie powiadomiłam jednego z weterynarzy. - Pani Ewo - usłyszałam - w swojej wieloletniej praktyce nie zetknąłem się z takim przypadkiem, by małe kocię poradziło sobie w ten sposób. - Los Zefirynki - dodał weterynarz - właściwie uznałem już za przesądzony.

Od tamtego dramatycznego wydarzenia minęło już kilka godzin. Zefirynka jest cała i zdrowa. Lateksowy smoczek powędrował do śmietnika. Chociaż tak na dobrą sprawę powinnam go zachować na wieczną rzeczy pamiątkę.

No cóż, koty jednak potrafią wiele - o czym mogłam się po raz kolejny przekonać dzisiejszego poranka. Uratowana z działek, malutka kicia znowu udowodniła, że póki co, nie ma ochoty wybierać się za Tęczowy Most.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!