(© Magdalena Felska)

Kiedy w lipcu Anders Breivik zaatakował niewinnych ludzi na wyspie Utoya, wielu komentatorów doszukiwało się zapowiedzi tragedii w skandynawskich kryminałach.

Powtarzano, że stanowią one gorzką interpretację sytuacji społeczeństw w krajach północnych. Jednak nawet skandynawscy pisarze nie byli w stanie przewidzieć aż takiej tragedii. Rzeczywistość okazała się jak zwykle, nie do przewidzenia. Udowodniła, że zagrożenie może przyjść ze strony, z której się tego najmniej spodziewano. Po raz kolejny życie pokazało, że pisze własne scenariusze.

Wróćmy jednak do kryminałów, a zwłaszcza do jednego z nich: Błogosławieni, którzy pragną... autorstwa Anne Holt. Jest to już kolejna część z serii, w której główną bohaterką jest sierżant Hanne Wilhelmsen, kobieta, która wciąż nie może się pogodzić z istniejącym na świecie złem. Swoją fabułą książka Błogosławieni... przypomina film Marka Kondrata Prawo ojca, w którym główny bohater, ojciec brutalnie zgwałconej dziewczyny, sam próbuje wymierzyć sprawiedliwość. Narracja w książce ukazana jest z perspektywy kilku osób, m.in. dzielnej pani sierżant, pomagającego jej w sprawie prokuratora Erika Henriksena, brutalnie zgwałconej dziewczyny oraz gwałciciela. Dzięki temu autorka zręcznie naświetliła psychologiczną złożoność bohaterów. Główny wątek książki to tajemnicze sobotnie masakry (wręcz krwawe łaźnie), które w zadziwiający sposób łączą się z brutalnym gwałtem na młodej studentce medycyny.

„Odpady”, które zagrażają społeczństwu?

Autorka kryminałów jest znanym w Norwegii politykiem. Przez kilka miesięcy, w latach 1996-1997 pełniła nawet funkcję ministra sprawiedliwości. Można się zatem spodziewać, że o świecie polityki i biurokracji wie sporo. Kto wie, może i my doczekamy się kiedyś momentu, kiedy na półkach w księgarni będziemy mogli znaleźć romanse autorstwa Krzysztofa Kwiatkowskiego czy Zbigniewa Ziobry.

Chciałoby się napisać, że kryminał, to kryminał, książka niezbyt ambitna, którą czyta się dla zabawy. Jest jednak zupełnie inaczej. Współczesne kryminały, oprócz wątku zbrodni, poruszają kwestie historyczne, socjologiczne. Szukają głębiej, stając się obrazem współczesnego świata. Wielu skandynawskich autorów wskazuje ksenofobię, jako jeden z głównych czynników budujących współczesne społeczeństwa. Tak też jest w książkach Anne Holt. To, co obce staje się źródłem niepokoju, lęku. W krajach, w których państwo sprawuje kontrolę nad większością działań powstają pola, które rządzą się nieznanymi, odrębnymi prawami. To, nad czym nie ma władzy, najchętniej wyrzucane jest poza określone terytorium. Przypomina to sytuację, o której pisał Zygmunt Bauman w książce pt. Życie na przemiał: Gdy w grę wchodzi projektowanie form ludzkiego współbycia, funkcję odpadów pełnią istoty ludzkie. Te, które ani nie pasują, ani nie dają się dopasować do zaprojektowanej formy. (...) Wybrakowane istoty, na których nieobecności lub unicestwieniu zaprojektowana forma może tylko skorzystać, zyskując większą jednolitość, harmonię, bezpieczeństwo i zgodność z samym sobą.

I właśnie na tę cechę społeczeństwa norweskiego zwraca uwagę Anne Holt w swojej książce. Imigranci, którzy napływają do Norwegii są traktowani przez mieszkańców jak odpady, ludzie gorszej kategorii, którzy zagrażają wyznaczonemu porządkowi. Co więcej obawa przed innością staje się w książce Błogosławieni... przyczyną popełnianych zbrodni. „Zwykli obywatele” boją się cudzoziemców, nie chcą ich w swoim kraju. Przywodzi to na myśl czasy średniowiecza, gdy ludzi chorych umysłowo (niedostosowanych do życia w społeczeństwie) umieszczano na statkach, pływających od miasta do miasta, po to, by nie przeszkadzali rozwojowi społeczeństwa. Anne Holt zwraca uwagę, że Norwegia uważana za państwo prawa, w którym każdy obywatel jest wolną jednostką, to tak naprawdę kraj schematyczny, w którym każda odmienność budzi frustrację. Związki homoseksualne nadal są ukrywane, bo nie mieszczą się w wąskich ramach idealnego świata. Państwowe instytucje zawalone są pracą, a ich ustalone struktury zupełnie nie pasują do istniejącego świata, bo nie potrafią odpowiedzieć na potrzeby społeczne. Policyjne procedury nie pozwalają na osobiste traktowanie ofiar.

Autorka porusza kwestię tego, jak wiele w życiu zależy od przypadku. Jak bardzo nieświadomi jesteśmy tego, że jeden moment może zaważyć na całym życiu. Anne Holt udowadnia w książce, że zło wyrządzone człowiekowi dosięga nie tylko ofiarę, ale i jej bliskich. Oplata niczym bluszcz, wszystkich, którzy znajdują się w pobliżu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że zemsta, ukazana w książce z perspektywy zdesperowanego ojca nie budzi w czytelniku zbyt dużego zdziwienia czy sprzeciwu. Podążając tym tropem myślę, że główną myśl - cytat z Ewangelii św. Mateusza: Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni, niektórzy czytelnicy mogą nawet odczytać jako wystarczające usprawiedliwienie dokonanej przez jednego z bohaterów zbrodni. I może właśnie o to, chodziło bohaterce...



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!