Paweł Piskorski powiedział, że działanie Rosjan na szkodę polskiego premiera specjalnie go nie martwi.

Paweł Piskorski, jak czytamy w Wikipedii, to "polski polityk, samorządowiec, były prezydent Warszawy, poseł na Sejm I, III i IV kadencji, od 2004 do 2009 deputowany do Parlamentu Europejskiego VI kadencji, przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego". Na swoim blogu w Onet.pl napisał, że "władze tego kraju (Rosji) od kilku miesięcy konsekwentnie działają na szkodę Donalda Tuska i prowadzonej przez niego polityki. Nie powiem, żeby specjalnie mnie to martwiło, ale warto to odnotować, żeby uniknąć podobnych błędów i wyciągnąć z postępowania Rosjan wniosku na przyszłość".

Muszę z poczucia obywatelskiego obowiązku dodać, że Piskorski pełnił wiele jeszcze innych funkcji politycznych, związkowych i samorządowych. Już z samego ich wyliczenia i nazwania po imieniu powstałby obszerny artykuł. Wspomnę tylko, że bohater mojego tekstu należał także do Platformy Obywatelskiej. Wniósł sporo swojego wkładu w tworzenie Platformy. Był jej sekretarzem generalnym. Pokuszę się o nazwanie go drugim po Bogu w Platformie Obywatelskiej. Pożegnał się z nią w kwietniu 2006 roku. Gdyby kogoś interesowały polityczne awanse Pana Pawełka, podaję link.

I ten oto polski polityk, mówi że działanie Rosjan na szkodę polskiego premiera specjalnie go nie martwi. Odnoszę się teraz do was zwykli obywatele. Powiedzcie! Czy któryś z was w rozmowie
chociażby ze swoim kolegą pozwoliłby sobie na wypowiedź na przykład, takiej treści: Wiesz co Franek? Słyszałem, że Ruskie usiłują zaszkodzić naszemu polskiemu premierowi, ale pies mu mordę lizał, co mnie to może obchodzić, niech ma to, na co zasłużył? Tak szczerze mówiąc, to nie jestem w stanie przewidzieć waszych zachowań w podanej przeze mnie sytuacji. Gdyby ktoś mnie zadał takie pytanie, to bym z całą pewnością odpowiedział, że nawet przed najbliższym kolegą w taki sposób, bym się nie wypowiedział. Zaraz bym pomyślał, co też on o mnie powie? Przecież premier Polski, to nie jakaś tam prywatna osoba. Premier, to jest osoba stojąca na czele polskiego rządu, to osoba, od której w dużej mierze zależy mój i nas wszystkich los, to jest osoba publiczna, której dobro powinniśmy utożsamiać z naszym dobrem.

Więc jak polskiego obywatela może nie obchodzić los osoby, od której w dużej mierze zależy los Polski?
Z tym pytaniem pozostawię Was samych.

Gdy tak sobie uzmysłowię to wyznam włos jeży się na głowie. No, bo dalej sobie uzmysławiam i wyobrażam moralne postawy naszych polskich polityków. I kolejne, no, bo jeśli tacy ludzie byli twórcami partii rządzącej obecnie Polską, to kto mnie zapewni, że reszta towarzystwa nie jest tego samego pokroju, co Pan Pawełek? I takoż samo losy osób publicznych ich, ani grzeją, ani ziębią. Kolejne uzmysłowienie, które mnie nawiedziło wprawia mnie już w przerażenie: czy losy nas zwykłych obywateli, aby ich interesują? Gnębi mnie tylko wyrzut, dlaczego kiedykolwiek bym nie zaczął mówić o naszej, polskiej władzy zawsze na koniec uparcie nasuwa mi się pytanie: Kto nami rządzi?

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!