(© wikipedia)

Kamila Skolimowska, Zygmunt Chychła, Józef Przybyła, Stanisław Stefan Paszczyk, Stanisław Królak - to tylko nieliczne osoby polskiego sportu, które odeszły na zawsze w ostatnich dwunastu miesiącach. Dzień Wszystkich Świętych jest szczególną okazją do wspomnień o tych, których nie ma już wśród nas.

"Kamilę poznałem jako dziewczynkę, gdy rozpoczynała karierę. Nasze losy splotły się na dobre w Sydney, kiedy ona zdobyła złoty medal olimpijski w rzucie młotem, a ja byłem szefem szkolenia PZLA. Wtedy wydawało się, że wszystko jest przed nią" - powiedział prezes PZLA Jerzy Skucha.

W lutym, 26-letnia Skolimowska, podczas zgrupowania w Portugalii straciła przytomność i mimo trwającej ponad godzinę reanimacji zmarła. Przyczyną śmierci był zator tętnicy płucnej. Była najmłodszą w historii rekordzistką i mistrzynią Polski w lekkiej atletyce.

W maju powstał Fundusz im. Kamili Skolimowskiej, kiedy Polski Komitet Olimpijski odkupił od rodziców zmarłej mistrzyni za 200 tysięcy złotych złoty medal. Utworzono także specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze przeznaczone na pomoc dla osób wyczynowo uprawiających sport, ale których kariera stanęła pod znakiem zapytania z powodu kontuzji. Dotychczas dwanaścioro zawodników zostało zoperowanych dzięki wsparciu Funduszu.

W marcu odszedł "beskidzki jastrząb" - Józef Przybyła. Miał 64 lata. Jego sukcesy w latach sześćdziesiątych przypominały osiągnięcia Adama Małysza. Bił rekordy obiektów Bergisel w Innsbrucku, Bischofshofen, a w kraju m.in. Wielkiej Krokwi w Zakopanem. W 1964 roku był liderem Turnieju Czterech Skoczni przed ostatnią kolejką. Niestety, upadł i zajął ostatecznie siódme miejsce. Dwukrotnie brał udział w igrzyskach olimpijskich - w Innsbrucku oraz Grenoble. Po zakończeniu kariery "Justek" - jak nazywali go koledzy - był trenerem.

Pierwszy po wojnie złoty medal olimpijski wywalczył dla Polski w 1952 roku na ringu w Helsinkach Zygmunt Chychła po zwycięstwie nad reprezentantem ZSRR Siergiejem Szczerbakowem. W drodze do finału pokonał mistrza londyńskich igrzysk (1948) i mistrza Europy z Oslo (1949) Czechosłowaka Juliusa Torme.

Po powrocie z Helsinek dowiedział się, że jest chory na gruźlicę. Postanowił wycofać się z boksu. Jednak władze sportowe nie chciały, aby tak popularnego wówczas pięściarza zabrakło w mistrzostwach Europy w Warszawie w 1953 roku. Wprowadziły go w błąd, twierdząc, że choroba cofnęła się.

Chychła wystartował w stolicy i zdobył złoty medal. Z powodu braku leczenia rozwinęła się gruźlica, która spowodowała sporą jamę w płucach. Załamany, zakończył karierę w 1953 roku. Zmarł we wrześniu w Domu Seniora w Hamburgu. W 2003 roku Rada Gdańska przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta, w którym urodził się 6 listopada 1926 roku.

W maju zmarł pierwszy polski zwycięzca Wyścigu Pokoju Stanisław Królak. "Legenda o Królaku, o jego wyczynach i wynikach sportowych, pozostanie. Odszedł tylko fizycznie. W nas, młodych ludziach, zaszczepił aby być wielkim kolarzem i wygrywać z najlepszymi na świecie" - powiedział Ryszard Szurkowski, trzykrotny mistrz świata i czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju. Królak triumfował w dziewiątej edycji WP w 1956 roku.

"W listopadzie ubiegłego roku odeszła jedna z najwybitniejszych postaci polskiego sportu ostatnich kilkudziesięciu lat, Stanisław Stefan Paszczyk" - wspomniał wiceprezes PKOl i szef misji Vancouver 2010 Kazimierz Kowalczyk. Jak podkreślił, był dla trenerów merytorycznym wzorem i dużo od nich wymagał, tak samo jak od siebie.

"Mam stosunek osobisty do Stanisława Stefana Paszczyka, dziesiątego w historii Polskiego Komitetu Olimpijskiego prezesa - powiedział obecny szef Piotr Nurowski. - Był moim nauczycielem wychowania fizycznego na studiach prawniczych Uniwersytetu Warszawskiego. W 1973 roku, kiedy zostałem prezesem PZLA, przyjmowałem go do pracy na stanowisko szefa szkolenia. Już wtedy, będąc trenerem koordynatorem lekkoatletycznej sekcji Skry, dał się poznać jako wybitny szkoleniowiec. Dla niego praca z młodzieżą była priorytetem".

W okresie ostatnich dwunastu miesięcy odeszło na zawsze z polskiego sportu kilkudziesięciu zawodników, trenerów, działaczy, pasjonatów, dziennikarzy. Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim...

źrodło: sport.onet.pl

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!