Okładka płyty Andrzeja i Mai Sikorowskich Okładka płyty Andrzeja i Mai Sikorowskich

Okładka płyty Andrzeja i Mai Sikorowskich. (© www.andrzejsikorowski.pl)

Andrzej Sikorowski, lider Grupy Pod Budą, nie wydaje płyt zbyt często, choć i tak przez ponad czterdzieści lat pracy artystycznej uzbierało się ich niemało. Najnowsza, "Okno na Planty", ukazała się 7 października 2016 roku.

Jest to jednocześnie kolejny, piąty już krążek, na którym Andrzejowi Sikorowskiemu towarzyszy jego córka, Maja Sikorowska. I jeśli głos dziedziczy się w genach, to trzeba przyznać, że brzmienie głosu Mai wręcz idealnie zgrywa się z timbrem wokalu jej ojca, do którego miłośnicy jego przyzwyczaili się przez lata, od nieśmiertelnej "Bardzo smutnej piosenki retro" począwszy. Trudno sobie wyobrazić, by tak doskonale brzmiał duet Sikorowskiego z inną kobietą.

A propos przyzwyczajenia: na płycie "Okno na Planty" Andrzej Sikorowski nie zaskakuje niczym nowym. I to, co w przypadku innych wykonawców może być traktowane jako stagnacja lub też wręcz całkowity brak rozwoju, to u tego artysty jest atutem, na który zwolennicy piosenki poetycko - autorskiej czekają. Bo nikt inny tak jak Andrzej Sikorowski nie pisze o codzienności która nas otacza, nie zawsze takiej, jakiej byśmy pragnęli, o życiu rodzinnym, miłości, marzeniach, a także o obyczajowości. Bo jest Sikorowski, jak na poetę (nie bójmy się tego określenia) przystało świetnym obserwatorem realiów świata tego ("Świr z mojej ulicy" czy "Piosenka o małżeństwie"), także tych społeczno - politycznych ("List z wojenki", "Wyspa Wolność"). Jest też miejsce na dowcip, żart czy pastisz ("Taaka ryba", "Idol z brodą"). Używa przy tym autor niezwykle prostego - by nie powiedzieć: banalnego - języka, niemal takiego, jakiego jego słuchacze używają na co dzień, którym potrafi jednakowoż stworzyć nastrojową atmosferę, w którą słuchacz wchodzi całym sobą. I czeka na pointę danego utworu. Adekwatna do tekstu jest oczywiście muzyka: łatwo wpadająca w ucho, nieco trudniejsza do powtórzenia przez zwykłego melomana, zawsze taka, że chce się jej słuchać.

Najnowszy krążek Andrzeja i Mai Sikorowskich zawiera 14 utworów. Nie wszystkie (wbrew temu co ze względów marketingowych pisze wydawca Pomaton / Warner Music Poland) są premierowe: "Skandal", na przykład nagrała już w 1991 roku Maryla Rodowicz na swojej płycie "Absolutnie nic", "Kurs na jutro" znany jest z płyty "Tokszoł" Grupy Pod Budą (1995), a kompozycja Grzegorza Turnaua "Pani Zosia" (tu nagrana jako "Tęsknota za młodością") sześć lat temu znalazła się na krążku "Sprawa rodzinna" Andrzeja i Mai Sikorowskich. To jednak nie przeszkadza w odbiorze płyty, której część Sikorowski poświęcił - jakże by inaczej - swojemu ukochanemu Krakowowi, o którym śpiewa w tytułowej piosence, że jest wpisane w jego geny i nad którym chciałby być kiedyś rozsypany. Pozazdrościć grodowi Kraka takiego mieszkańca.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!