Życie to rzeka, kobieta - rzeka, poezja - rzeka. A kobieta poetka, do dopiero rzeka! Wydawałoby się, że wyjście poza utarty schemat skojarzeń, nie jest łatwe. Nowy tomik wierszy Beaty Kalińskiej przekonuje, że może być zgoła inaczej.

Autorka skąpi wiadomości o sobie. W notce biograficznej czytamy, że urodziła się i mieszka w Cieszynie, że ukończyła biologię na UJ, pracuje jako nauczycielka w gimnazjum. Działa w Górnośląskim Towarzystwie Literackim, w Nauczycielskim Klubie Literackim i w Kręgu Przyjaciół Sztuki Pethicon. Wymyśliła przed laty i nadal współorganizuje ogólnopolski konkurs poetycki „O Złotą Wieżę Piastowską”. Sama jest laureatką wielu turniejów poetyckich ogólnopolskich, wojewódzkich i regionalnych, wielokrotną uczestniczką plenerów artystycznych.

Dorzućmy: prowadzi szkolny teatr. Prywatnie jest matką dwojga dorosłych dzieci i dobrą babcią dwojga wnucząt. Utwory publikuje w licznych tytułach prasowych, biuletynach pokonkursowych, antologiach i almanachach. Wydała dotąd autorskie zbiorki: „Chwilobranie”, „Znajdziesz mnie w wierszu” i „Sennik kobiecy”.

We wrześniu w Domu Narodowym w Cieszynie odbyło się kolejne spotkanie poetyckie, oznajmiające nadejście (raczej napływ?) „Ja Rzeka”. Jak można się domyślić, to retrospekcja, co zresztą potwierdziła w rozmowie z nami sama Beata: ...”ciągle płynę, zbierając po drodze kamyki i kolorowe szkiełka, przy okazji się dziwię, że trwa to tak długo, bo stale mi się wydaje, że jeszcze tak mało doświadczyłam... Pewnie jednak, chcąc nie chcąc, gdzieś tam się starzeję, bo tęsknię za dzieciństwem i coraz częściej szukam wokół siebie spoiwa pomiędzy bajką, snem a życiem”.

każdy z nas nosi w sobie rzekę
moja ma wartki nurt
i dno jak szczery kryształ
czasem mielizny i szuwary
wyszczerbione koryto
i śmiech z płaczem
pomieszane w jedno
więc się nie przejmuj
że dzikie ptaki i mgła


Tyle wiersz - preludium. Następne utwory zebrane są w cztery cykle: „WarJAtka”, „Tęskno-TY”,
„Światy” i „Uwiersz mi na słowo”. W co przyjdzie nam uwier(s)zyć? W to, że Beatę fascynuje, przyroda, która zresztą była tematem jej debiutanckiego cyklu „Łąka”. Że wielbi dobrą literaturę, choć może i wielbić musi, jako znakomita nauczycielka. Że życie przyniosło jej mnóstwo dobrych chwil. Reminiscencją jednej, niezapomnianej, jest fraza: na wiosnę kochałam cię zawsze najmocniej / w niedojrzałych liściach agrestu / w bzach i snach / podchodziłeś pod balkon na palcach, przynosiłeś gitarę / i bukiet pomiętych fiołków (...).

- Kocham poezję, teatr i sztukę w szerokim tego słowa znaczeniu - zdradza Beata, przyciśnięta do muru naszą dociekliwością. - Jako dziecko byłam nieśmiała i szara, bo wszystkie kolory trzymałam zamknięte w środku głowy. Imiona, nazwy miejscowości... Od zawsze pisałam pamiętniki, opowiadania, wiersze. Mam nieuzasadnione i niezrozumiałe dla samej siebie tęsknoty za kresami wschodnimi, stepami, ukraińskimi dumkami, Bieszczadami, chociaż urodziłam się na Śląsku Cieszyńskim i kocham swoją ziemię. Uwielbiam poezję Stachury (organicznie), piosenki Beatlesów, Niemena, Morrisona, Osieckiej. Chciałabym stale podróżować, bo podróżowanie jest wolnością. Dworce, pociągi - wciąż działają na mnie jak magnes. Więc podróżuje Beata, ścigając to, co chwilowe, ulotne.

...w deszczu błocie
ciemnicy
pójdę ja środkiem
ulicy
za pyłkiem słowa
strzepniętego z rękawa
wiersza.


Znamiennie brzmią słowa, które w posłowiu „Jak światło i dym” napisała znakomita rudzka poetka, Barbara Dziekańska: „Choć trudno przewidzieć, czym jeszcze zaskoczy nas Beata Kalińska, to możemy być pewni, że zawsze będzie sobą, nie rozminie się z prawdą, nie popełni kiczu, a dreszcz emocji i fascynacji zostanie ten sam”.
Celna konkluzja!

Współautor artykułu:

  • Barbara Podgórska

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!