Broń myśliwska Broń myśliwska

Broń myśliwska.

Kiedy przed 10 kwietnia, zaczęto rozważać szanse kandydatów na prezydenturę, murowanym faworytem był Donald Tusk. Lech Kaczyński był na tyle nisko oceniany, że PO nie zadała sobie trudu przygotowywania specjalnej strategii.

Platforma Obywatelska uważała, że dotychczasowa polityka dezawuowania Lecha Kaczyńskiego jest wystarczająca. Rezygnacja Donalda Tuska, chociaż niespodziewana, nic w tej materii nie zmieniła. Wszystkie sondaże pokazywały bardzo dużą przewagę kandydata PO. Jej zabawa w prawybory, bo inaczej trudno tą hucpę nazwać, miała za cel wyłącznie skanalizowanie uwagi mediów i odciągnięcie ich od afery hazardowej. Tragedia smoleńska spowodowała lekki niepokój w PO. Próbowano poprzez media wykazać, że kandydowanie Jarosława Kaczyńskiego jest złym wyborem. Starano się wmówić opinii publicznej, że nie powinien startować. Argumentowano, że będzie starał się wykorzystać tą tragedię w celach politycznych. Do tej mocno lansowanej tezy ochoczo przyłączyli się dziennikarze z mediów komercyjnych i portali społecznościowych.

Jarosława Kaczyński tymczasem robił swoje i to nad wyraz skutecznie. Oczywiście był atakowany za wszystko, nawet paradoksalnie za to, o co go wcześniej strasznie obwiniano. Mianowicie za zmianę wizerunku z "jastrzębia" na "gołąbka pokoju". Wylano morze atramentu, aby przekonać Polaków, że to sztuczka rodem z PR. Posiłkowano się opiniami biegłych psychologów i specjalistów od wizerunku. Mało kto zadał sobie trud, aby odkryć prawdziwe intencje Jarosława Kaczyńskiego. Naturalnie chór jego wrogów zakrzyknął, że chce on tylko Władzy. To miał być koronny argument przeciw wyborowi właśnie jego na Prezydenta. Zadziwiające, że jego wrogowie, często, choć niechętnie podkreślający jego sprawność i talent polityczny, nie widzieli jego dalekosiężnej strategii. Tylko niektórzy komentatorzy polityczni lekko się na ten temat zająknęli, ale widząc jego rosnące notowania powrócili do opisywania kampanii prezydenckiej widząc w jej tle tylko Pałac.

Tymczasem Kaczyński, podobnie zresztą jak Tusk wiedział doskonale gdzie jest realna decyzyjność. Z pewnością, jako niezwykle sprawny i doświadczony polityk zdawał sobie sprawę, że mająca ogromny potencjał wyborczy Platforma Obywatelska sięgnie po wszystkie dostępne środki, aby wygrać. Nie sądzę, aby jego rosnące notowania oszołomiły go, wprost przeciwnie. Im lepiej mu szło tym cięższe działa wytaczała PO. I tu postanowił zastawić wnyki na myśliwego Komorowskiego. Jeśli teraz spojrzy się z dystansu na działania Jarosława Kaczyńskiego w kampanii to widać niezwykłą maestrię.

Bo spójrzmy. Widząc, że jego każdy krok wywołuję reakcję ze strony Bronisława Komorowskiego, jak w pokerowej licytacji, zaczął podbijać stawkę. Miłe spojrzenie w kierunku lewicy i już Komorowski go przebija. Zaczyna się zakulisowa gra o potencjalny sojusz z SLD i to jeszcze teraz. PSL po blamażu Waldemara Pawlaka stało się uciążliwym partnerem. Kaczyński zadeklarował się jako katolik i w związku z tym przeciwnik in vitro to Komorowski, też naturalnie katolik, ale także dumny ojciec pięciorga dzieci stwierdził, iż chce aby inni też mogli się cieszyć ojcostwem i natychmiast zadeklarował, że Państwo będzie tej metodzie sprzyjać. (Tym razem nie wygłupił się w swoim stylu jak w debacie z Radosławem Sikorskim, kiedy chciał, aby ta metoda była tylko dla wybranych).

Jarosław Kaczyński zaczął go wciągać w coraz dalej idące deklaracje. Wiedział, że Tusk ładnie się podłożył mówiąc, żeby Polacy dali mu spokojne dni do wyborów a potem rozliczyli jak coś pójdzie źle. Komorowski, jako wierny sługa oczywiście ochoczo to podchwycił grzmiąc z ekranów, że 500 dni da nam niesamowity rozwój. Kaczyński po rozmowie z premierem Wielkiej Brytanii David Cameronem zalicytował wyjście z Afganistanu podczas swojej kadencji i Komorowski przebił, że wychodzimy w 2012 roku, nie biorąc kompletnie pod uwagę naszych zobowiązań NATO-wskich. Zadeklamował pięknie z ekranów, że skoro Barack Obama zapowiedział wycofanie swoich wojsk to, dlaczego nie on. Pominął zupełnie wypowiedź nowego dowódcy wojsk NATO w Afganistanie. Przypomnę, że zapowiedział „wycofywanie” wojsk, zapowiadając jednocześnie, obecność USA na lata w tym regionie. Jeśli USA to i jego sojusznicy, naturalnie w zmniejszonych kontyngentach.

Kaczyński raz potężnie wystrzelił mówiąc o organizacji Igrzysk Olimpijskich i tu mocno skonfundował Komorowskiego, który ratował się tysiącem kilometrów nowych dróg do końca roku. Mało, kto zwrócił uwagę na fakt, że Kaczyński jasno określił, iż igrzyska mają się stać Ideą wyzwalającą wielką energię Polaków. To jedno słowo wyjaśnia wszystko. To klucz do zrozumienia strategii Kaczyńskiego. Jego kandydowanie też było Ideą, która wyzwoliła ludzi spod dyktatu jednej jedynej partii. Idea zaprezentowana przez Kaczyńskiego a de facto PiS przyciągnęła do tego obozu ponad 20% nowych zwolenników. W wyniku tej licytacji Komorowski stał się zakładnikiem swoich obietnic. Ponieważ obiecywał rzeczy będące w wyłącznej gestii rządu, także Platforma Obywatelskiej jest teraz na cenzurowanym.

Asumptem do napisania tego artykułu było baczne obserwowanie reakcji Kaczyńskiego na porażkę wyborczą. Nie widziałem cienia załamania, wręcz przeciwnie, rewelacyjny wynik sprawił, że nabrał wiatru w żagle. Kaczyński był już premierem i doskonale wie gdzie jest prawdziwa władza. Z pewnością w duchu pogratulował Tuskowi jego wypowiedzi deprecjonującej znaczenie prezydentury. Teraz PO ma żyrandolowo-dywanowego prezydenta i ogromny dług zobowiązań wobec Polski. Kaczyński zaś jest na najlepszej drodze do odbudowania potęgi PIS-u i wygrania nadchodzących wyborów parlamentarnych. Tak oto myśliwy Komorowski wpadł we wnyki hodowcy zwierząt futerkowych.

P.S. 4 lipca Tusk powiedział, że od poniedziałku PO czeka ciężka praca. Czy PO stać na ciężką pracę? To tak jakby zapytać czy krowa umie latać? Ale ad rem - pokaz tej pracy jest taki, że PO chce już teraz "odbić" CBA i TVP. Czy to są te najważniejsze dla kraju i obywateli sprawy? Nawet PSL nie zgadza się z projektem ustawy o CBA. Na temat TVP jasno wypowiedzieli się twórcy kultury. Wniosek - trzeba odwrócić uwagę mediów i ludzi. Jak? A od czego ma się ober chama Janusza Palikota. Wystrzelił już w niedzielę kolejną dyfamacją w stosunku do Lecha Kaczyńskiego. Mało tego, jego najbliższy przyjaciel prezydent elekt rzucił, że nie chce mieszkać w Pałacu. Jest, o czym pisać i ludziom w głowach mieszać? Jest.

Na koniec jedna sprawa, w ramach hasła „Zgoda buduje”. PO - czytaj Donald Tusk desygnuje na marszałka Sejmu oraz na osobę pełniącą obowiązki prezydenta - Pierwszej Osoby w Państwie Grzegorza Schetynę. Tego samego, którego wcześniej skazał na banicję polityczną w związku z aferą hazardową. Jeśli to jest Zgoda to klękajcie narody przed taką wizją państwa.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!