Tegoroczny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu miał wyjątkową akcję promocyjną. Już od kilku tygodni telewizja nadawała żartobliwe spoty z rzekomych castingów i programy "3 - 2 - 1 - O!pole". Reklamy nadawało także nieustannie Polskie Radio. A czy było co reklamować?

Do otwarcia tegorocznej imprezy zaangażowano samego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdana Zdrojewskiego, który nie omieszkał w imieniu rządzących pochwalić się dotrzymaniem terminu oddania opolskiego amfiteatru po remoncie. A potem, po tanich dowcipach "Mariolki" z kabaretu "Paranienormalni" rozpoczął się pierwszy koncert.

Drugi dzień festiwalu w Opolu. Program sobotniej imprezy

Kity "Teleexpressu"

Właściwie koncert wyreżyserowany przez Małgorzatę Kosturkiewicz nosił tytuł "Telehity w teleexpressowym tempie" i poświęcony był jubileuszowi 25-lecia tego popularnego programu informacyjnego. Prowadzili go Beata Chmielowska-Olech, Maciej Orłoś i Marek Sierocki. Program koncertu składał się z piosenek, które przez ostatnie ćwierć wieku prezentowane były w "Teleexpressie".

Trwa festiwal w Opolu. Zobacz zdjęcia!

Szybko okazało się, że festiwal polskiej piosenki nie oznacza festiwalu piosenki polskojęzycznej. Organizatorzy wymyślili bowiem, iż z okazji zbliżającej się polskiej prezydencji w Unii Europejskiej i Euro 2012 każdy z wykonawców wykona jedną piosenkę w języku obcym (najczęściej angielskim). Zespół "Afromental" po polsku nie wykonał żadnej piosenki, za co zresztą dostał nagrodę "Artysta bez granic" TV Polonia, która - jak mi się wydawało - raczej powinna nagradzać tych, którzy promują twórczość polskojęzyczną, wszak Polacy zamieszkali poza granicami naszego kraju piosenek anglojęzycznych mają w nadmiarze.

Oprócz wspomnianej już grupy na scenie opolskiego amfiteatru pojawił się stały niemal skład festiwalowych artystów: "Blue Cafe", Patrycja Markowska, "Kombii" (chwała Bogu, że nie zaśpiewali jak co roku "Słodkiego, miłego życia", choć na jubileuszu 25-lecia miałoby to pewne uzasadnienie), Andrzej Piaseczny (chyba znów słabiej dysponowany głosowo), Ryszard Rynkowski (coraz bardziej charczący niż śpiewający).

"Telehity Teleexpressu" rozpoczęła, jakże by inaczej, Maryla Rodowicz. Od paru lat mam wrażenie, że ta zasłużona dla polskiej piosenki artystka większą wagę przywiązuje do estradowych kreacji (na omawianym koncercie pojawiła się w stroju o papuzich kolorach) niż na przykład do dykcji, co szczególnie dało się zauważyć w śpiewanej przez nią piosence "Serduszko puka w rytmie cza-cza".

Większość przebojów śpiewana była we fragmentach (rozumiem, że miało być szybko, jak w "Teleexpressie") i doskonale znana słuchającym. Niestety czasy, kiedy festiwal w Opolu lansował nowe przeboje, minęły - zdaje się - bezpowrotnie. Najciekawsze w całym tym koncercie okazały się migawki pokazujące kulisy powstawania lubianej audycji telewizyjnej, jaką jest "Teleexpress" i wpadki dykcyjne prezenterów. Ale i to trochę na zasadzie "na bezrybiu i rak ryba".

Super ściema

Po przerwie rozpoczął się "Super wieczór", czyli SuperJedynki, SuperPremiery i SuperDebiuty. Paulina Chylewska i Robert Janowski zapowiedzieli "SuperJedynki" jako pojedynek wykonawców w czterech kategoriach: superartysta, superprzebój, superzespół, superpłyta. Zaprosili widzów do wysyłania SMS-ów na swoich faworytów (cena jednego: 2,46 zł).

Jakież było moje zdziwienie, gdy wyniki rzekomego głosowania podawano tuż po zakończeniu występu drugiego (bo konkurencja była więcej niż skromna) artysty. Były one niezwykle łatwe do przewidzenia, bo kto może wygrać w pojedynku Ewa Farna - Maryla Rodowicz? Choć moim zdaniem na tytuł Super Płyty zasłużyła "Ewakuacja" Ewy Farnej, niezwykle utalentowanej młodziutkiej piosenkarki, zawierającej oryginalne, energetyczne przeboje.

Tymczasem wygrała "legenda polskiej piosenki, bez której Opola by nie było" (jak powiedziała Halina Mlynkova) za płytę z przebojami lat 50. Rodowicz wystylizowana na Nergala i Mensona otrzymała też SuperJedynkę SuperJedynek. Iwona Schymalla wręczyła ją piosenkarce zaraz po ogłoszeniu... głosowania. Jeśli był to tylko finał głosowania trwającego już od jakiegoś czasu, to nie sądzę, by wszystkie oddane 10 czerwca głosy zostały uwzględnione. W innych kategoriach zwyciężyli: Kasia Kowalska (pokonała Stanisława Soykę nagrodzonego Grand Prix za całokształt twórczości), Ania Wyszkoni, która wyśpiewała super przebój "Wiem, ze jesteś tam" i "Acid Drinkers" śpiewający "Hit the Road Jack".

Koncert (wielkie słowo!) SuperPremier wywołał u mnie zdziwienie i spore poczucie zażenowania. Jak to jest, że w 38-milionowym państwie, gdzie co rusz ktoś mieni się artystą, nie można zebrać na tyle nowych piosenek, by stworzyć pełnowymiarowy koncert premier, jak to drzewiej bywało. Na 48. KFPP w Opolu zaprezentowano 5 (sic!) premier - w tym jedną dołączoną przez organizatorów w ostatniej chwili na zasadzie "dzikiej karty" ("Hałas" Patricii Kazadi).

Na szczęście przynajmniej trzy z nich były interesujące pod względem muzycznym i wykonawczym: "Boso" zespołu "Zakopower", "Escape" Kasi Wilk i "Zapach nieba" Juliusza Nyka, który w ubiegłym roku wygrał Debiuty Opola. Wszystkie one zostały nagrodzone; główną nagrodę im. Karola Musioła zdobył "Zakopower" z Sebastianem Karpielem-Bułecką.

W tegorocznych Debiutach (oczywiście: SuperDebiutach) wzięło udział czterech młodych wykonawców: Marcin Chudziński, laureat telewizyjnej "Szansy na sukces", Michał Bober, Sławomir Bieniek i zespół "Neony". Organizatorzy kazali im wykonać piosenki Krzysztofa Klenczona, a to z powodu przypadającej właśnie 30. rocznicy śmierci artysty (te rocznice są leitmotivem tegorocznego festiwalu: drugiego dnia festiwalu obchodzone będzie 40-lecie "Lata z Radiem" i 70. urodziny Ewy Demarczyk).

Debiutantom towarzyszyła orkiestra pod dyrekcją Tomasza Szymusia, a zapowiadał ich debiutujący w roli konferansjera Jarosław Kret, który zastąpił przy boku Pauliny Chylewskiej irytującego Piotra Kędzierskiego. Adepci sztuki estradowej zaśpiewali "10 w skali Beauforta", "Nikt na świecie nie wie", "Historia jednej znajomości", "Kwiaty we włosach". Za wykonanie tej ostatniej Marcin Chudziński otrzymał nagrodę im. Anny Jantar.

Pierwszy dzień 48. KFPP w Opolu zakończył "Kabaret on" z udziałem Kabaretu Moralnego Niepokoju, Grupy MoCarta, Kabaretu Skeczów Męczących, Paranienormalnych, Kabaretu pod Wyrwigroszem i Krzysztofa Piaseckiego. Ale te emocje już sobie darowałem.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!