Pod znakiem tańca i muzyki upłynął drugi dzień Ostrowieckich Prezentacji Teatralnych. Przyciągnął on znacznie większą grupę widzów niż program inaugurujący tę doroczną imprezę.

Na scenie miejscowego kina nie pojawił się wprawdzie anonsowany na plakatach i na stronie internetowej organizatora, czyli Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim, Zespół Tańca Izraelskiego "Snunit", ale chyba niewiele osób się zorientowało, bo przecież nie dla znanych gwiazd przyszli. Do Ostrowca Świętokrzyskiego przyjechał zespół tańca żydowskiego "Klezmer" z Cieszyna. Działa on tam w Domu Narodowym od 2007 roku pod kierunkiem Doroty Herok.

W swym repertuarze "Klezmer" ma tańce żydowskie, izraelskie i chasydzkie. Co można powiedzieć o tym występie? Zaraźliwa młodość wykonawców, ich niezwykłe zaangażowanie, radość, z jaką prezentują poszczególne tańce, wykazując przy tym niemałe umiejętności - to niewątpliwe atuty cieszyńskiego zespołu. Choć, powiedzmy to szczerze: do doskonałości młodziutkim artystom jeszcze trochę brakuje. A może zawinił zwyczajny brak "otrzaskania" ze sceną, trema - wszak ćwiczą dopiero drugi rok?! I stąd te pomyłki w krokach (choć taniec żydowski do zbyt skomplikowanych nie należy), nierówne wykonywanie poszczególnych figur. Ale... nie czepiajmy się: ważne, że ci młodzi chłopcy i nie mniej młode dziewczęta mają pasję i jestem przekonany, że jeśli będą ją kontynuować, osiągną maestrię w swym fachu. Mają na to wszelkie zadatki, co pokazał słynny "taniec z butelkami" ze "Skrzypka na dachu". Brawa i bis, który wykonali na pewno nie były jedynie wyrazem kurtuazji ostrowieckiej publiczności.

Po przerwie tąże publicznością zawładnął "Max Klezmer Band". Zespół powstał 11 lat temu z inicjatywy Maxa Kowalskiego, kontrabasisty i kompozytora,współpracownika Teatru im. Witkacego w Zakopanem. Obok niego na estradzie występują: Michael Jones (śpiew, trąbka, skrzypce i djembe), Piotr Skupniewicz (klarnecista), Bogusław Zięba (instrumenty klawiszowe, akordeon), Jacek Hołubowski (akordeon) i Adam Leśniak (perkusja).

Wszyscy mają wykształcenie muzyczne, większość z nich zajmuje się komponowaniem muzyki. Ten profesjonalizm słychać na ich płytach, takich jak "Interfolk", "Jazz radio". Ich utwór "Kazimierz" z najnowszej produkcji zatytułowanej "Tsunami" zajął we wrześniu tego roku I miejsce na Alternatywnej Liście Przebojów Radia Kraków. "Max Klezmer Band" ma w swoim repertuarze, zgodnie z nazwą, muzykę klezmerską, która niegdyś towarzyszyła żydowskim obrzędom religijnym, a potem także ceremoniom ślubnym i weselnym. Ale grają również jazz, bardzo wysublimowany, dla wyrobionego muzycznie słuchacza. W ich muzyce pobrzmiewają echa muzyki słowiańskiej, azjatyckiej, hinduskiej i nade wszystko bałkańskiej. Ważnym instrumentem jest głos wokalisty, zespolony z całym, niejdnokrotnie bardzo egzotycznym (np. djembe) instrumentarium.

Swoboda, z jaką poruszają się w świecie muzyki członkowie zespołu (a pozwala im na to pełen profesjonalizm, co nie jest takie dziś częste na polskiej estradzie), sprawia, iż ich występ to nie jest zwyczajny koncert. To prawdziwy spektakl muzyczny, stąd uprawniony udział "MKB" w prezentacjach teatralnych. Artyści bawią się muzyką, kompozycjami, odgrywają różne scenki mimiczno - ruchowe, schodzą ze sceny nie wiedzieć kiedy i wracają na nią od strony wejście na salę, porywając widownię do wspólnej zabawy. Do tego należy dodać także profesjonalne oświetlenie i "zadymienie" sceny, tworzące niezapomniany nastrój wieczoru pełnego wrażeń.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!