11 grudnia przypada dwudziesta rocznica śmierci generała Stanisława Maczka, jednego z najwybitniejszych dowódców II wojny światowej. Z tej okazji polecam przyjrzeć się książce Evana Mc Gilvraya - "Generał Stanisław Maczek. Stal i honor".

To jedna z nielicznych publikacji - pisarza spoza kraju - poświęcona dowódcy polskiej 1. Dywizji Pancernej, generałowi broni Stanisławowi Władysławowi Maczkowi.
Autor Evan Mc Gilvray charakteryzuje sylwetkę Stanisława Maczka od uczestnictwa w pierwszej wojnie światowej w armii austro-węgierskiej na froncie włoskim, poprzez wojnę polsko-bolszewicką, w której, jak słusznie zauważa autor: "To Wojsko Polskie pokonało Armię Czerwoną u wrót Warszawy w sierpniu 1920 roku, a nie boska interwencja, jak lubią twierdzić niektórzy Polacy." Kończy zaś na losie żołnierza-tułacza, uczestnika wojny obronnej i bohatera kampanii normandzkiej. Człowieka zapomnianego przez swój kraj (prosowiecki rząd), który ograbił go z godności i honoru, a po zakończeniu wojny pozbawił obywatelstwa.

Jednak książki Mc Gilvraya nie należy traktować w kategoriach stricte biograficznych. Poznajemy w niej zarówno spojrzenie i stanowisko polityków, zwłaszcza brytyjskich odnoszące się do polskich nakładów na armię i jej unowocześnienia, ale również budzące zastrzeżenia dla wikłania się w niepotrzebne konflikty. Polska oczami Brytyjczyków niemal uchodziła za sojusznika Rzeszy, gdy w październiku 1938 roku wspólnie z Niemcami dokonała aneksji Zaolzia, terytorium należącego do Czechosłowacji. Jak czytamy w publikacji: "Wkroczenie do Zaolzia w 1938 roku było błędem, gdyż podczas wojny obróciło się przeciwko Rządowi RP na Uchodźstwie w Londynie".
Sam premier Winston Churchill miał to wypomnieć generałowi Stanisławowi Maczkowi i jednocześnie potępić politykę polskiego rządu. Natomiast Richard Hargreaves w Blitzkrieg Unleashed: The German Invasion of Poland 1939 jeszcze dosadniej przedstawił słowa Churchilla, który aneksję Zaolzia miał skomentować: "To Polacy wskoczyli Czechosłowacji na grzbiet w chwili jej agonii i pomogli rozedrzeć ją na strzępy."
Błędy rządów przedwojennych, a później tego na uchodźstwie były niejednokrotnie argumentem w braku zaufania do polskich władz w Londynie, jak również w negocjacjach o pomocy gospodarczo-militarnej. Same konflikty wśród polskich polityków na Wyspach, także nie wywierały korzystnego wizerunku przy 10 Downing Street. Bardzo dobrze z tego zdawał sobie sprawę generał Maczek, iż takie postępowanie nie jest korzystne przy formowaniu przyszłej 1. Dywizji Pancernej. Niejednokrotnie sztabowcy Naczelnego Wodza słyszeli, że jeśli tworzonej formacji nie dostosują do angielskiego, nowoczesnego modelu, Polacy mogą zostać w ogóle pominięci przy alianckiej inwazji na Normandię. Taka zaś perspektywa oddalała polskiego żołnierza już od tak niekrótkiej i niełatwej, powrotnej drogi do ojczyzny.

Jak na ironię jednostką, która okupowała Zaolzie była 10.Brygada Kawalerii, którą miał pod swą komendę przejąć ówczesny pułkownik Maczek. Była to najnowocześniejsza jednostka Wojska Polskiego, całkowicie zmotoryzowana. Z pewnością niemały wpływ na decyzję Naczelnego Wodza, Edwarda Śmigłego-Rydza powierzenia dowództwa Maczkowi, miał fakt tworzenia przez niego już w wojnie polsko-bolszewickiej lotnej kompanii szturmowej.

O kompetencjach dowódczych Maczka, Mc Gilvray wypowiada się w samych superlatywach, cytując Przemysława Szudka, że "...po przybyciu do Anglii, był on [Maczek] najbardziej doświadczonym dowódcą dużej jednostki pancernej w całej Wielkiej Brytanii."
Trudno nie przyznać racji obu autorom zważywszy na fakt, opracowywania taktyki bojowej przez Maczka z wykorzystaniem do walki wozów pancernych w dużych zgrupowaniach. Było to czymś nowym w strategii bojowej, ale jednocześnie czynnikiem decydującym o zwycięstwie na polu walki.
Jak się powszechnie uważa i słusznie, ojcem nowopowstającej jednostki w Anglii był bez wątpienia generał Maczek, w czym miał poparcie samego Winstona Churchilla. Ale, jak podkreśla Mc Gilvray, to: "...szef Imperialnego Sztabu Generalnego generał Alan Brooke, prawdopodobnie realniej się zapatrujący na kwestie wojskowe, robił wszystko, by spowolnić prace nad tworzeniem polskiej 1. Dywizji Pancernej." Zdaniem generała Brooke'a, to Związek Radziecki powinien być traktowany priorytetowo w walce z Niemcami, szczególnie w zaopatrzeniu w sprzęt bojowy. Wśród Polaków taka postawa Brytyjczyków budziła rozgoryczenie, a to z wiadomych przyczyn - Rosjanie traktowani byli, jako wróg i agresor.

Książka Evana Mc Gilvraya godna polecenia, chociażby dla konfrontacji z takimi autorami opisujacymi Maczka i jego Kawalerzystów, jak: K. Jamar, Jerzy Majka, Franciszek Skibiński, Kacper Śledziński, Przemysław Szudek, Juliusz Tym.
Mimo, że nie z wszystkimi poglądami autora można się zgodzić, to należy traktować książkę, jako kolejny klucz do odszyfrowania tajemnic i zagadek związanych z II wojną światową.

Evan McGilvray rocznik 1961 jest absolwentem University of London. Zajmuje się historią polskiej armii i polityką polskiego rządu emigracyjnego w czasach II wojny światowej, zwłaszcza w kontekście jego stosunków z rządem brytyjskim. W latach 1991-1994 mieszkał w Polsce. W 2006 roku Wydawnictwo Rebis wydało jego książkę "Marsz Czarnych Diabłów. Odyseja 1. Dywizji Pancernej generała Maczka".

Evan Mc Gilvray - Generał Stanisław Maczek. Stal i honor - Życie i służba dowódcy 1. Dywizji Pancernej
Tytuł oryginału - Man of Steel and Honour: General Stanislaw Maczek Solidier of Poland, Commander of the 1st Polish Armoured Division in North-West Europe 1944-1945
Przekład - Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki
Dom Wydawniczy Rebis - Poznań 2014

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!