"Pan Misio" Bartłomieja Trokowicza to ciepła opowieść dla dzieci i dorosłych o zwierzętach mieszkających w lesie i ich wzajemnych relacjach.

Czasami dobrze jest przenieść się do czasów dzieciństwa. Jednak nie wymyślono jeszcze wehikułów czasu, dzięki którym można by było naprawić błędy z przeszłości czy w ogóle ich nie popełnić. Jedynym sposobem na "powrót" do czasów beztroski jest czytanie książek dla dzieci, które pobudzają wyobraźnię i skłaniają do myślenia dorosłych. Jedną z takich książek jest "Pan Misio" Bartłomieja Trokowicza.

Głównym bohaterem jest pan Misio, król lasu, nad którym sprawuje swoją pieczę. Dba o porządek i dobre relacje między zwierzętami. Nikt nie ma prawa robić drugiemu krzywdy. Ma jednak pewną wadę, a może zaletę, zależy jak na to patrzeć - zamiast mieć mocny temperament, jak na niedźwiedzia przystało... jest łagodny jak baranek. Nie potrafiłby nikogo skrzywdzić, nie lubi nawet krzyczeć.

Można by pomyśleć, że nikt się pana Misia nie boi i w lesie panuje chaos. Otóż nie, niedźwiedź budzi respekt i szacunek wśród mieszkańców lasu. Przychodzą do niego o radę i pomoc. Przy nim czują się bezpieczni i doceniają jego obecność. Oczywiście kłótnie się zdarzają, ale od czego jest pan Misio, który stara się łagodzić wszelkie spory. Pewnego dnia, pod wpływem zbyt śmiałych poczynań Lisa, plotek Wiewiórki i przekrętów Szczura, bohaterów spotyka wielkie niebezpieczeństwo ze strony Człowieka. Czy uda im się ocalić skórę?

"Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach" to ciepła opowieść dla dzieci i dorosłych o zwierzętach mieszkających w lesie i ich wzajemnych relacjach. Być może nasuwa się tu skojarzenie z Kubusiem Puchatkiem i jego przyjaciółmi ze Stumilowego Lasu, jednak ich relacje są trochę inne. Tu panują pewne prawa narzucone przez pana Misia. Może lepiej, że nie jest to idealny świat, jak w serii o Kubusiu Puchatku, gdyż taki nie istnieje. W dodatku podtytuł książki jest nawiązaniem do oryginalnego tytułu książki P.K.Dicka "Czy androidy śnią o elektronicznych owcach".
Co więcej, bohaterowie uosabiają cechy ludzkie, dzięki czemu możemy się trochę z nimi identyfikować. Wśród nich są m.in. małomówna Niedźwiedzica, rozpolitykowany Bóbr, Kura zdominowana przez Lisa oraz Świnka Morska, która przybyła z miasta. Plotkują, zakochują się, mają gorsze i lepsze dni, kłócą się oraz rywalizują ze sobą. Przyjaźnie zdarzają się tu rzadko, mniejsze zwierzęta drżą o swoje życie i myślą, jaki sojusz zawrzeć, by wyjść na tym jak najlepiej. Dorośli widzą w tej historii drugie dno, zaś dzieci niezwykłą opowieść o zwierzętach.

Książkę czyta się w miarę szybko, mimo że jest w wersji elektronicznej (szybciej mi się czyta wersje papierowe). Bartłomiej Trokowicz barwnie, plastycznie i realistycznie opisuje swoich bohaterów i ich perypetie. Przygody wydają się prawdopodobne, może poza pisaniem anonimów przez zwierzęta oraz rozumieniem ludzkiej mowy. Jedyny mankament, że za szybko się kończy.

Zaletą książki są ilustracje Dalii Żmudy-Trzebiatowskiej, które obrazują opisywane wydarzenia i inspirowane są Kubusiem Puchatkiem. Z lektury można dowiedzieć się, czy lisy śnią o gadających kurach, a wilki marzą o puszystych ogonach. Czy plotkująca Wiewiórka ułoży sobie relacje z Wilczycą oraz czy Szczurek odnajdzie w sobie dobro. Tego nie zdradzę, musicie przekonać się sami. Polecam ją przede wszystkim dzieciom, choć dorośli za jej sprawą też mogą odnaleźć w sobie dziecko.

Bartłomiej Trokowicz to początkujący pisarz. "Pan Misio" to jego debiut literacki - i jakże udany.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!