Wierchuszka Prawa i Sprawiedliwości ma szansę pokazać, jak ma wyglądać wymarzona przez nią Polska Solidarna. Szansa pojawia się właśnie teraz, wraz z możliwością kandydowania na prezydentów i burmistrzów polskich miast.

11 paździenika krakowski dodatek do "Gazety Wyborczej" zamieścił artykuł o kandydatach na prezydenta Nowego Sącza. Obecny gospodarz miasta Ryszard Nowak, wybrany w roku 2005 z ramienia PiS, postanowił że teraz wystartuje z własnego, lokalnego komitetu. To kłopot dla partii, bo okres wyborczy to także czas promocji samego ugrupowania. Działacze pragną promować także swój szyld.

Wydawało się że w Nowym Sączu partia Jaroslawa Kaczyńskiego będzie mieć duży problem. Na szczęście zza węgła wyskoczył nie kto inny, jak jeden z największych fighterów grupy tzw. Ziobrystów – Poseł Arkadiusz Mularczyk, który gdy partia jest w potrzebie wystąpił z szeregu na ochotnika, ogłaszając „możiwość rozważenia startu wyborach” pod Sztandarem PiS.

Po przeczytaniu artykułu dłonie same zaczęły mi się składać do oklasków, a z gardła wydobyło się trzykrotne marcinkiewiczowskie „yes, yes, yes” dla potencjalnej kandydatury posła Mularczyka. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze nie jestem mieszkańcem Nowego Sącza, więc mnie skutki jego wyboru nie będą dotyczyć bezpośrednio. Po drugie Mularczyk przestanie być posłem, czyli jego działalność publiczna na arenie ogólnopolskiej zostanie ograniczona.

Ten drugi powód warty jest poparcia, bo pana Mularczyka uważam za jedną z najbardziej szkodliwych osób polskiej sceny politycznej. To właśnie on wsławił się publiczną lustracją
(przy cichym wsparciu IPN) dwóch członków Trybunału Konstytucyjnego: sędziów Mariana Grzybowskiego oraz Adama Jamróza. Działo się to podczas sprawdzania przez TK, konstytucyjności ustawy lustracyjnej, której poseł był współautorem.

Poseł Mularczyk to jeden z najwierniejszych ludzi Jarosława Kaczyńskiego, którego wypowiedzi podobnie jak Jacka Kurskiego, Zbigniewa Ziobry, Beaty Kępy, a także samego prezesa, zaprzeczają regułom obowiązującym w demokratycznym społeczeństwie. Ich publiczne wystąpienia są szkodliwe, niosą negatywny ładunek emocjonalny i nastawione są na destrukcję nie tylko przeciwnika politycznego, ale całej struktury społecznej państwa.

Dlatego mam dla posła Mularczyka i jego kompanów propozycję: startujcie w wyborach do gmin i miast. Pan Arkadiusz na prezydenta Nowego Sącza, Zbigniew Ziobro do Krakowa, Jacek Kurski do Trójmiasta w teamie z Jolantą Szczypińską i Anną Fotygą. Pani Beata Kempa niech zdobędzie Wrocław! W peletonie Suski, Brudziński i inni. Też niech startują, a my Polacy w przypływie narodowego, partiotycznego męczeństwa zagłosujmy na nich.

Niech Jarosław kontynuuje dziedzictwo brata i obejmie rządy w stolicy, skupiając się na głównej inwestycji czyli np. na "Muzeum Katynia 2010". Zbudować je można z pomników, tablic i krzyży upamiętniających tragedię smoleńską. „Muzealnicy” są ostatnio mało przez PiS wykorzystywani, a doświadczenie przecież mają, od czasu tworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. Metro, obwodnice i arterie drogowe mogą poczekać.

Żeby nie było tendencyjnie dla kilku fighterów z PO też mam, ciekwe propozycje. Marszałek Niesiołowski do Łodzi, Kazimierz Kutz niech pokaże, jak ma wyglądać ten jego wymarzony Heimat (oczywiście bez Zagłębia), obecnie były członek Janusz Palikot niech zawalczy o Lublin.

Nasze miasta przeżyly zabory i powstania więc przeżyją i PiS-owskie rządy. Posłowie będą mieli okazję się wykazać, zbudować coś trwałego, zainicjować POZYTYWNE ZMIANY. A jeśli coś zepsują, to i tak na pewno mniej niż swoją działalnością w Sejmie, czy na Krakowskim Przedmieściu pod Pałacem Prezydenckim.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!