Chyba nikt nie liczy już zniszczonych domów. Jeżeli potwierdzą się wcześniejsze informacje, będzie nawet 9 ofiar wielkiej wody. Razem walczą strażacy, żołnierze, policjanci, nawet więźniowie. Walczy cała Polska. Komuś pękła rurka w pralce?

Powódź niczym wielki, stalowy taran przetacza się wolno przez Polskę. Taranuje na swej drodze wszystko - miasta, miasteczka, wsie i pojedyncze domy. Zabija ludzi. I choć to właśnie ofiary wielkiej wody zapłaciły za nią najwyższą cenę, my - za jej skutki - będziemy płacić nadal.

Rurka w pralce może i nie pękła, ale rura jak najbardziej i to nie w pralce. Pękła rura zaniedbań, bałaganu i 'olewactwa' klas politycznych, wszystkich - od lewa do prawa. Dziś jednak, jak nigdy wcześniej, klasy te okazały całkowity brak szacunku i zrozumienia dla narodu, dla ludzi, którzy ich wybierali. Okazało się bowiem, że są sprawy, dla których mogą dojść do porozumienia i mówić jednym głosem. Są to ich sprawy.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wyraźnie:

"Rozdział XI
STANY NADZWYCZAJNE

Art. 228.

1. W sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej.

(...)

7. W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu. Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny.
"

Zwykłe środki konstytucyjne nie są wystarczające. Jeżeli faktycznie założymy, że nie ma klęski żywiołowej, to na jakiej podstawie państwo ma za cokolwiek płacić? Trzeba się było ubezpieczyć i już. Jeżeli mój nieubezpieczony sąsiad zaleje wodą moje nieubezpieczone mieszkanie, rząd ani samorząd, za straty nie zapłacą. Rząd tylko po wprowadzeniu klęski żywiołowej może wziąć na siebie odpowiedzialność za to, za co odpowiedzialność powinny wziąć na siebie samorządy. To raz.

Dwa - właśnie ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie, wprowadzenie stanu nadzwyczajnego jest konieczne. Nawet nie dlatego, że głównym tematem kampanii prezydenckiej będą dwie tragiczne katastrofy, ale przede wszystkim ze względu na ludzi, którym powódź odebrała możliwość korzystania ze swoich podstawowych praw - właśnie - konstytucyjnych. Zalanych zostało tysiące domów, sklepów, firm, kościołów. Woda nie ominęła miejsc użyteczności publicznej, jak szkoły, urzędy, czy domy kultury, w których bardzo często organizowane są wybory.

Za miesiąc ludzie, którzy dziś przeżywają ogromną tragedię, nie będą myśleli o wyborach. W niektórych miejscach nadal zalegać będzie woda, a jeżeli nawet opadnie, to pozostawi za sobą okropny krajobraz. To nie jest normalna sytuacja. Na pewno nie taka, na którą konstytucja dawałaby lepszą receptę, niż właśnie 228 artykuł.

Klasa polityczna wspólnie uznała, że lepiej będzie stanu klęski żywiołowej nie wprowadzać. Lepiej dla nich. Każdy wszakże chciałby mieć jak najszybciej swojego prezydenta, bo za 90 dni wszystko może się zmienić. Szukają więc każdej wymówki, by wybory odbyły się 20 czerwca, bez względu na to, co się w kraju dzieje. I gadanie o tym, że ewentualne wprowadzenie stanu nadzwyczajnego może spowodować "bezkrólewie" jest całkowicie bezpodstawne.

Kadencja Prezydenta RP trwa 5 lat. Nie mniej, nie więcej, ale właśnie na podstawie powyższego art. 288 ustęp 7, można jego kadencje przedłużyć. Tak samo można postąpić w obecnej sytuacji i kadencje organu jakim jest wykonujący obowiązki prezydenta marszałek Bronisław Komorowski, po prostu, przedłużyć. Nic by się nie stało. Wszakże został wybrany przez Sejm, a więc ludzi, którym daliśmy do tego prawo i - w pewnym sensie - powierzyliśmy swój los. Zaufaliśmy ich mądrości. Dziś jednak pokazują, że sami w tą mądrość nie wierzą.

W ciągu jednego miesiąca Polskę dotknęły dwie wielkie tragedie - powódź, w której ucierpiały dziesiątki tysięcy ludzi, a kolejni wciąż będą cierpieć oraz katastrofa prezydenckiego samolotu, w której ucierpieliśmy wszyscy, w której ucierpiała cała Polska. Nic nadzwyczajnego jednak się nie stało. Tylko rurka pękła. Zróbmy więc sobie plebiscyt na to, kto bardziej zawinił i wybierzmy w nim najlepszego z najgorszych. Potem przeżyjmy to jeszcze raz - w przyszłym roku.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!