"Gdyby premier chciał, to załatwiłby sprawę w ciągu jednego dnia" - tak o zamieszaniu w służbie zdrowia mówi poseł PiS, Bolesław Piecha.

Według posła PiS ogromny bałagan jaki obecnie mamy ze służbą zdrowia, wynika z niefrasobliwości rządu PO. W programie Gość Radia ZET Piecha przypomniał, że słynna ustawa weszła z przyspieszeniem i została podpisana przez prezydenta Komorowskiego 25 maja 2011 roku. Dlaczego więc lista leków refundowanych pojawiła się dopiero pod koniec roku? Zdaniem Piechy rząd celowo opóźniał pracę w tej sprawie, ponieważ w międzyczasie były wybory.

Dlaczego aptekarze twierdzą wbrew komunikatom NFZ-u, że jest pełna odpłatność leków refundowanych? Tutaj Piecha przypomina, że aptekarze podpisali z rządem umowę, zgodnie z którą grożą im różne sankcje finansowe za złamanie poszczególnych artykułów. Dlatego teraz postępują bardzo ostrożnie oraz racjonalnie. Piech przypomina, że przez 20 lat apteki funkcjonowały bez takiej umowy i nie stało się nic złego.

Tak samo wygląda sytuacja z lekarzami. Według Piechy na nowych receptach lekarz może się łatwo pomylić, więc również ma prawo obawiać się kar. Sytuacja wygląda dzisiaj tak, iż każdy zrzuca odpowiedzialność na drugą stronę: lekarze na aptekarzy, aptekarze na NFZ.

"Co ma w takim razie zrobić pacjent?" - zapytała Monika Olejnik. "To co poradził im Rzecznik Praw Pacjenta - ma szukać ludzkiego aptekarza, a jeżeli nie znajdzie, to ma składać do sądu pozwy przeciwko NFZ. Absurd totalny!" - powiedział Piecha
Przypomniał również, że ponad 4 lata temu ekipa Donalda Tuska zrezygnowała z jego pomysłu - stworzenia systemu kart ubezpieczenia zdrowotnego. Wówczas sytuacja byłaby znacznie prostsza - przekonuje nas Piecha - "taką kartę, tak jak do bankomatu wkłada się do czytnika i wiadomo: pacjent objęty ubezpieczeniem, koniec, kropka".

Piecha powiedział, że gdyby rząd chciał, to by załatwił sprawę w ciągu jednego dnia, tak jak to zrobił w przypadku dopalaczy: "Przede wszystkim rząd ma narzędzie, który mówi, że on może, ten rząd, nadać klauzulę bardzo szybkich prac ustawie, poseł tego zrobić nie może i taką klauzulę, gdyby premier Tusk nadał to sprawa byłaby załatwiona na jednym posiedzeniu".

Poseł PiS mówi, że zaraz po wyborach rozmawiał o tej sprawie z byłą minister zdrowia, obecną marszałek Sejmu, Ewą Kopacz. "Umyła ręce!" - zarzucił jej Piecha.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!