Obserwowana zgodność między sztabami wyborczymi PiS, PSL i SLD może być zapowiedzią całkiem różnej od dotychczasowej kategoryzacji polityki.

Oto zwolennicy państwa narodowego jednoczą się przeciwko ich najpoważniejszemu wrogowi, a zarazem kooperantowi - korporacjom. A rynek zorientowany społecznie zaczął się organizować wbrew monopolowi najbardziej z nieludzkich, neoliberalnej wersji kapitalizmu, wprowadzonej na nieuzbrojony grunt transformowanej przez Leszka Balcerowicza Polski.

Sytuacyjne przymierze partii "socjalnych" może się okazać dużo trwalsze i mniej zależne od przypadku, aniżeli zakładano od początku porozumienia lewicy z prawicą w sprawie TVP. Przede wszystkim dlatego, że narracje ekonomiczne Grzegorza Kołodki, Jadwigi Staniszkis czy Teresy Lubińskiej zlały się w jedno. Związany z lewicą prof. Kołodko pragnie etycznego oczyszczenia ekonomii, rysuje alternatywę dla amerykańskiego modelu gospodarczego i projektuje odbudowę klasy średniej, która najlepiej poradzi sobie ze zmorą polskiego ubóstwa. Tego samego chcą stratedzy PiS.

Jednomyślności opozycji obawia się najbardziej liberalna nad Wisłą formacja polityczna - PO. Nie inaczej należy interpretować skaptowanie do obozu władzy Włodzimierza Cimoszewicza. Nie wiemy, co naprawdę otrzymał w zamian za dezercję z własnych szeregów. Praca nad osłabieniem wyniku "ojczystego" stronnictwa jest trudnym moralnie zadaniem. Pomimo entuzjastycznego przyjęcia w nowej "ojczyźnie" nie ma on co liczyć na pełną asymilację w "burżuazyjnych" klimatach sprytnych i zaradnych peowców.

Z dotychczasowej kampanii płynie jeden wniosek. Tylko PO prze do zagospodarowania pejzażu wyborczego sporem o IV Rzeczpospolitą. Pozostali gracze wolą rozmawiać o przyszłości. Przywoływany dramat Blidy nie jest w stanie zastąpić troski Napieralskiego o służbę zdrowia i emerytury.

Na niekorzyść rządzącego ugrupowania przemawia przyjęcie przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego czołowych tez programowych opozycji. Wycofanie nadaremnie poświęcających swoje życie żołnierzy z Afganistanu było inicjatywą SLD. Konsekwentnie podtrzymywaną przez lewicę, takoż konsekwentnie torpedowaną przez PO. Dywersyfikacja energetyki (złoża łupkowe) oraz reprywatyzacja były konikiem PiS-u.

Dla kogoś wymykającego się podziałom na prawicę i lewicę nowy sojusz wcale nie jest rażący. Jedyną dla niego realną przeszkodą są kwestie obyczajowe i etyczne. W Polsce zawarliśmy kompromis w sprawie aborcji, który znacznie złagodził wojnę kulturową. Za Sławomirem Sierakowskim warto chyba powiedzieć, że wykluczenia ekonomiczne są dziś dużo bardziej palącym problemem, aniżeli małżeństwa homoseksualne, którymi sami geje i lesbijki są mało zainteresowani. Forsowanie eksperymentów społecznych wstydliwie ma zasłaniać impotencję zachodnich liberałów, którzy posłusznie zadłużają państwo i wolnego rynku nie odróżniają już od socjaldemokratycznych postulatów. Po prostu te ostatnie podporządkowali wielkiemu kapitałowi.

Lecz nacjonalizm Kaczyńskiego i Napieralskiego nikogo nie marginalizuje. Najlepszym testem jego inkluzyjnej jakości jest modlitwa zmarłego prezydenta pod murem płaczu w Jerozolimie i odpowiedzialność jaką roztaczali obaj bracia nad polskimi mniejszościami narodowymi i religijnymi posunięta do konsekwentnego zwalczania antysemityzmu i ksenofobii. W XXI wieku naród nie powinien być definiowany głównie według etnicznych kryteriów. Lepszymi patriotami mogą być ci, którzy budują swoją tożsamość wokół polskiego rozwoju, pomyślności i kultury.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!