Co łączy puszczę amazońską z rezerwatem Piskorzeniec i Wojciecha Cejrowskiego z autorem tego artykułu? Na pierwszy rzut oka niewiele...

Zacznę od wątku numer dwa. Obie postacie lubią podróżować. Pan Wojciech Cejrowski* wybiera barwne regiony z różnych stron świata, mało znane i trudno dostępne. Autor niniejszego artykułu podobnie, ale na szczeblu lokalnym. Jakie jest zaś podobieństwo amazońskiej puszczy do rezerwatu Piskorzeniec? Oba miejsca dzielą tysiące kilometrów, ale łączą tysiące owadów, uporczywie doskwierających na każdym kroku. Dziś wiem, że przed wymarzoną podróżą w odległe zakątki Ameryki Południowej, praktyczne przygotowania rozpocznę od kilkudniowej wizyty w rezerwacie. Moskity, meszki i inne mniejsze czy większe owady nie będą stanowić najmniejszego problemu.

Rezerwat od środka

Wracając jednak do spraw przyziemnych i wizyty w rezerwacie Piskorzeniec. Pogranicze województwa łódzkiego i świętokrzyskiego, jakoś los chciał, że większość „radomszczańskich” obszarów chronionych powstało „na pograniczu”. Trafić tutaj nie jest łatwo. Rezerwat obejmuje obszar lasu i zbiornik wodny w samym jego środku. Do tego należy jeszcze dodać podmokłe torfowiska, zajęte przez bobry, o obecności których przekonały się przybrzeżne drzewa.

Do rezerwatu prowadzi utwardzona droga, wzdłuż zielonego szlaku, świetnie oznaczonego. Co kilkadziesiąt metrów ustawiono tablice informacyjne, z zakresu ochrony lasów, zapobiegania pożarom, a także dla mniej wtajemniczonych, porady z grzybobrania. Ścieżka pełni doskonałą funkcję edukacyjną. Sam rezerwat to prawdziwe bogactwo turzycy bagiennej i strunowej. Pośród szuwar falują białe łany bylin o cienkiej łodydze i wąskich liściach. Dostrzec można także salwinię pływającą, grzybień biały czy bagnicę zwyczajną. Wyższe piętro należy do wierzby borówkolistnej, w Polsce rzadko spotykanej. Do tego należy dodać ponad sto gatunków ptaków, liczne gatunki płazów i gadów, z jaszczurką zwinką, zaskrońcem i padalcem na czele. Przy odrobinie szczęścia pojawi się także orzeł bielik.

Tajemniczy pomnik

Każdy, nawet wybredny znajdzie tu coś dla siebie. Spacer na łonie natury, wątek edukacyjny, a nawet szczypta tajemniczości. Dlatego uwielbiam takie wycieczki. Na skraju rezerwatu, gdzieś pomiędzy świerkami kryje się metalowy krzyż na betonowym podeście. Dlaczego tutaj, czemu pozbawiony jakichkolwiek informacji? W innym miejscu mała kapliczka, z obrazkiem Matki Boskiej, tuż obok dwa, czerwone, sztuczne tulipany. Poniżej słabo widoczna data – 1931 rok. Dwa miejsca, skrywające w sobie dwie kolejne, niewyjaśnione historie. Może kiedyś do nich wrócę.

W drodze powrotnej spotkać można szeleszczące w gąszczu traw jaszczurki, pracujące bez wytchnienia mrówki i dzięcioła, o obecności którego, słychać w całym lesie. Są także wspomniane wcześniej owady, które ustępują równo po przekroczeniu granicy rezerwatu. Dziwne zjawisko, aczkolwiek prawdziwe. Jeśli ktoś nie wierzy-zapraszam, można sprawdzić na własnej skórze.

Rezerwat w pigułce

Rezerwat Piskorzeniec
- położenie - gmina Przedbórz, w pobliżu miejscowości: Piskorzeniec, Góry Mokre, Borowa, Wojciechów, w obrębie Przedborskiego Parku Krajobrazowego;
- powierzchnia - 409,19 ha;
- rok utworzenia - 1990.

* Porównanie autora tego artykułu z Panem Wojciechem Cejrowskim jest w gruncie rzeczy nieuzasadnione. Stanowi jedynie wątek ilustracyjny, mający na celu podniesienie rangi rezerwatu Piskorzeniec - wyjaśnia autor artykułu

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!