Do ostatecznego wprowadzenia systemu monopartyjnego brakuje już tylko jednego ogniwa, zlikwidowania prawdziwej opozycji.

Janusz Korwin-Mikke podczas jednego ze spotkań powiedział, że Palikot to w gruncie rzeczy "bardzo ciekawy człowiek, w Platformie nie pozwolili mu zrobić liberalnych reform, więc odszedł i założył swoje ugrupowanie. Ciekawe, co powie teraz, kiedy Palikot wypowiada się w tonie Piotra Ikonowicza, a nawet znienawidzonego Lecha Kaczyńskiego i upomina się o biednych. "Blisko mi do Śniadka, zgadzam się z nim w prawie ze wszystkim, poza stosunkiem do Kościoła" - mówi Palikot. Czy rzeczywiści tak myśli? Czy rzeczywiście można w tak krótkim czasie dokonać tylu wolt: z wydawcy chrześcijańskiego pisma w fanatycznego antyklerykała, z liberała w socjalistę? Odpowiedź brzmi: nie!

Janusz Korwin-Mikke się myli, Palikot nie odszedł z przyczyn ideologicznych, założył swoje ugrupowanie, ponieważ leży to w interesie Platformy Obywatelskiej. Obecność w parlamencie Prawa i Sprawiedliwości jest ostatnią przeszkodzą w próbie domknięcia sytemu jedynowładztwa Donalda Tuska.

Jarosław Kaczyński ma rację mówiąc o próbie władzy zmarginalizowania środowisk, które są drugą stroną politycznego sporu Dotyczy to naukowców, dziennikarzy, publicystów; całego frontu ludzi którzy ośmielają się krytykować "partię miłości". Z nimi bez problemu establishment sobie poradzi, ma do tego całą gamę instrumentów, ale z opozycją, która ma stały, silny demokratyczny mandat jest już znacznie trudniej. Dlatego, trzeba podważyć sens jej istnienia, stąd te wszystkie epitety: "bydło", "faszyści", "ciemnota".

Trwa to już klika dobrych lat, ale jak dotąd nie przynosi w pełni oczekiwanych rezultatów. Premier Tusk jest człowiekiem wielkiego formatu, a taki zawsze dąży do ideału oraz doskonałości. Zniszczył Schetynę z uśmiechem na twarzy, dlaczego nie miałby tego samego zrobić z Kaczyńskim. Wymyślił sobie Palikota jako polityka, który jest liderem opozycji i wprowadza plan w życie.

W trakcie debaty nad expose Jarosław Kaczyński w swoim stylu "nadpolityka", oraz męża stanu w tonie pouczającym mówił o politycznej sytuacji Polski. Takim Kaczyńskim od lat Platforma straszy społeczeństwo i dzięki temu utrzymuje władzę, a prezes PiS tańczy jak mu zagrają. Właśnie ogłosił, że PiS stworzy "Korpus Oporu", który będzie służył pomocą ofiarom reżimu Tuska. Idea jak najbardziej słuszna, ale czemu tak beznadziejnie prowokująca nazwa. W efekcie zamiast poważnej debaty, jest śmiech i zabawa. Nic nowego, Kaczyński robi dokładnie to samo co Korwin - kompromituje bardzo ważne sprawy.

Po charakterystycznym wystąpieniu prezesa PiS na mównicę wszedł Janusz Palikot, który bez zbytniej ilości niepotrzebnych słów skrytykował zrozumiale Tuska. Grzegorz Miecugow uznał to za najlepsze wystąpienie wystąpienie wśród opozycji: "Bardzo celnie wypunktował premiera Tuska"- powiedział. Skoro mamy w opozycji merytorycznego Palikota, to po co nam jeszcze awanturujący się Kaczyński?

Być może brzmi to, jak teoria spiskowa, sam tak myślałem do momentu kiedy Palikot powiedział, że jego formacja będzie występowała w interesie ludzi biednych, czyli de facto o przejęcie elektoratu PiS. Jeszcze niedawno Palikot występował w interesie przedsiębiorców, teraz będzie "człowiekiem ludu", który jest gnębiony przez "imperialistycznych wrogów Polski".

To już kolejna wielka przemiana znanego posła. Wcześniej Palikot, uznający krzyż za symbol narodowy, zmienił zdanie pod wpływem profanacyjnej postawy Jarosława Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu. Teraz z liberała przeobraził się w socjalistę, po rozmowie z charyzmatycznym Piotrem Ikonowiczem. Palikot w samych superlatywach wypowiada się o Januszu Śniadku, bliskim współpracowniku Lecha Kaczyńskiego. Niedługo okaże się, że z perspektywy czasu ten cham "Lech Kaczyński" był w wybitnym prezydentem, a jego program "Solidarnej Polski" najlepszą obecnie propozycją dla Polski.

W ustach tego pana, słowa nie mają żadnego znaczenia, ale talentów też mu jednak nie można mu odmówić. Przy odpowiednim wsparciu mediów, co nietrudno sobie wyobrazić, Palikot będzie może politycznie rósł w siłę. A wtedy zamiast walczyć z Donaldem Tuskiem o przejecie władzy, Jarosław Kaczyński będzie musiał stoczyć bój o miejsce numer 2 w polskim Sejmie.


Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!