Udział polskiej armii w wojnie w Iraku budzi wiele kontrowersji, ale zaangażowanie w budowę państwa demokratycznego nie jest nam obce i może potrzebne.

"Europa - tygodnik idei" z 3 lutego b.r. zamieścił artykuł "Czy Ameryka rządzi światem". Konserwatywny filozof Ryszard Legutko twierdzi na łamach tygodnika, iż gdyby Amerykanom i ich sojusznikom lepiej szło w Iraku, kwestia amerykańskiego przywództwa nie wywoływałaby tyle emocji w polskim społeczeństwie, ile wywołuje dzisiaj. Minister obrony narodowej Radosław Sikorski podkreśla znaczenie amerykańskich sojuszników i twierdzi, że w Iraku polska armia ma większe osiągnięcia w stabilizowaniu sytuacji niż amerykańska: „Każde życie jest bezcenne, ale my straciliśmy jedynie 18 żołnierzy i znajdujemy winnych morderstw naszych dziennikarzy i żołnierzy. Dzięki informacjom od samych Irakijczyków. Co to oznacza? Że jeżeli ludzi się traktuje z godnością, tak jak my to robimy, odpłacają nam tym samym. I gdyby sytuacja w całym Iraku była taka, jak w naszej strefie odpowiedzialności, to nie byłoby pytania, czy operacja iracka jest sukcesem czy nie”.

Oceniając wojnę w Iraku i kwestionując obecność polskich wojsk okupujących obce państwo, trzeba zastanowić się nad głównym celem, jaki niesie ze sobą chęć wprowadzenia demokracji w państwie, które nigdy nie miało doświadczeń demokratycznych.

Dług historyczny

Polska ma pewne zobowiązania wobec Afgańczyków, tzw. historyczny dług wdzięczności. Gdy Afgańczycy walczyli ze Związkiem Radzieckim w latach 80., to być może dzięki nim nie doszło wtedy do inwazji na Polskę. I być może dzięki ich poświęceniu, komunizm radziecki się rozpadł. A wcale tak nie musiało być. Komunizm mógł w Związku Radzieckim ewoluować, bez utraty władzy przez partię komunistyczną – i wtedy Polska nie odzyskałaby niepodległości.

O Polsce kiedyś mówiono tak, jak się dzisiaj mówi o krajach muzułmańskich, że demokracja jest niemożliwa, że przecież Europa Środkowa to kraina faszyzmów i nacjonalizmów, bez żadnych tradycji demokratycznych. A jednak komunizm upadł i Polska jest w pełni demokratycznym państwem. Dlaczego nie wierzyć, że Irak stanie się kiedyś w pełni demokratycznym krajem. Wojna w Iraku pozostanie długo nierozstrzygnięta i prawdopodobnie będzie trwała tak długo, jak trwała zimna wojna, ok. 30-40 lat. Ale efekty wojny na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej będą takie same, jak losy byłych krajów komunistycznych. Tamtejsze reżimy się zdemokratyzują. Skorzystają na tym nie tylko oni, ale również USA i cały Zachód. Taka jest cena demokracji. I Stany Zjednoczone zdają sobie z tego sprawę.

Walka o wolność

Oceniając bieżącą sytuację na Bliskim Wschodzie z dłuższej perspektywy czasu i dla wzniosłego celu, jakim jest zwycięstwo ze światowym terrorem, inwazja w Iraku może się opłacać. Stany Zjednoczone pogubiły się w tej wojnie, tak samo jak pogubiły się w wojnie w Wietnamie. Komunizm wydawał się wówczas święcić sukcesy imperialne. Do tego w pewnym stopniu przyczyniła się znaczna część społeczeństwa amerykańskiego, które opowiedziało się przeciwko zaangażowaniu militarnemu. Dopiero zmiana polityki wielobiegunowej na dwubiegunową wprowadzoną przez Ronalda Reagana odniosła sukces, ponieważ była jednym z czynników prowadzących do upadku komunizmu.

Dzisiejsza polityka wielobiegunowości, którą prowadzą USA, musi się zmienić, ale to może stać się dopiero po zakończeniu prezydentury George’a Busha.
Amerykanie wzięli na siebie główny ciężar przywództwa wolnego świata. I jako jedyne niekwestionowane supermocarstwo gospodarcze, polityczne i militarne, ma predyspozycje do tego, by wygrać wojnę z terrorem. Tak jak potrzeba było 42 lat, by wygrać z komunizmem, tak być może tyle samo będzie trzeba prowadzić walkę przeciwko terroryzmowi. Czołowy amerykański neokonserwatysta Norman Podhoretz twierdzi: „Gdyby poglądy niektórych ludzi, którzy teraz oponują przeciw działaniom Ameryki, zwyciężyły w USA w latach 70. i 80., to nadal żylibyście w komunizmie. Na szczęście nie zwyciężyły”. ["Europa - tygodnik idei", 3.02.2007].

Może kiedyś świat będzie wdzięczny Stanom Zjednoczonym za zwycięstwo z największym światowym zagrożeniem, jakim jest terroryzm, tak samo jak teraz jest wdzięczny za pokonanie komunizmu. Natomiast Europejczycy muszą wziąć odpowiedzialność za swoją obronę i wyjść spod amerykańskiego parasola militarnego. Wydawanie pieniędzy na budowę państwa opiekuńczego, jest katastrofą dla gospodarki. Pobyt polskiej armii w Iraku wcale nie musi nieść zagrożenia dla Polski, a wręcz przeciwnie. Polska za prowadzenie rozsądnej polityki w Iraku, może być sojusznikiem nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale również może zyskać poparcie Irakijczyków.


Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!