(© Jarosław Kruk/CC 3.0)

Od kilku dni media ujawniają kolejne tajniki pracy funkcjonariuszy CBA. Wszystko za sprawą wywiadu, którego udzielił serwisowi Gazeta.pl jeden z pracowników biura.

Funkcjonariusze CBA imprezowali nie w knajpach czy miejscach publicznych, a w mieszkaniach służbowych (operacyjnych), finansowanych z budżetu państwa, czyli przez podatników.

Zdaniem polityków Tomasz Kaczmarek "uwierzył, że jest Jamesem Bondem". "To taki James Bond, jaka była IV RP" - komentowali w Radiu ZET. Szczególną wesołość wzbudziły zdjęcia agenta Tomka, obecnie posła PiS.

"Całkiem zabawne zdjęcia, pod warunkiem, że IV RP nam już nie grozi" - mówił o kulisach "ciężkiej" pracy funkcjonariuszy CBA, wicemarszałek Sejmu, Jerzy Wenderlich z SLD. "Bond był bardziej skuteczny, a Tomek, zarówno jako agent, jak i poseł, chyba nie bardzo" - kpił poseł Robert Biedroń z Ruchu Palikota - podaje serwis Gazeta.pl.

"Te zdjęcia były żenujące. To taki James Bond, jaka była IV RP i jak ta służba była wywiadem brytyjskim na służbie Jej Królewskiej Mości. Niepokojące jest zwłaszcza podrabianie legitymacji dziennikarskich. To oznacza, że być może dopuszczono się metod nie tylko na granicy dobrego smaku, ale na granicy prawa" - komentował w programie "Siódmy Dzień Tygodnia" europoseł PO, Jacek Protasiewicz.

Były szef UOP, gen. Gromosław Czempiński ocenia, że zdjęcia i praca agentów "przykrywkowców" z CBA, o której czytamy od kilku dni to "bardzo młodzieńcze zachowanie". Według byłego szefa UOP, upublicznienie zdjęć agenta Tomka, to nie zdrada. Ale wydaje się, że "wiele osób w CBA ma pretensje do Tomka", za lansowanie się - czytamy w serwisie TOK FM.

W ocenie generała Czempińskiego, zdjęcia z agentem Tomkiem, potwierdzają to, co można było przypuszczać "już wtedy, jak CBA powstawało". "Ludzie tam pracujący są pełni młodzieńczego entuzjazmu i zaskoczeni instrumentami, jakie mają do dyspozycji. Wygląda to tak, jakby sprawy bezpieczeństwa czy konspiracji, były na drugim miejscu" - powiedział generał.

Prowadząc tego typu operacje - zaznaczył - unika się robienia zdjęć. "A tu mamy jeszcze zafascynowanie ogromną ilością pieniędzy". Zdjęcie z walizką pieniędzy, oznacza powiedzieć innym: "patrzcie panowie, ja to mam". Zdaniem generała - robienie sobie zdjęć to też efekt nieprzygotowania do służby. To jest kwestia pracy nad psychiką oficerów. Dziś świat jest bardzo skorumpowany, chodzi o duże pieniądze. Oficerowie powinni być na to przygotowani, szczególnie CBA. Bo zajmują się środowiskami, w których obraca się bardzo dużymi pieniędzmi. A jeśli ktoś robi sobie takie zdjęcia, to nie jest emocjonalnie przygotowany do operacji - podkreśla z naciskiem generał.

Czempiński mówił, że ma świadomość, że zdjęcia mógł robić jeden z oficerów CBA. A przekazanie ich mediom nie oznacza zdrady. Wiele osób w CBA - jak się wydaje - ma pretensje do Tomka, że w taki a nie inny sposób postępował. Lansował się, a potem błyskawicznie skonsumował popularność, kandydując do Sejmu - wskazał, jako niestosowną postawę gen. Gromosław Czempiński.

Szef CBA, Paweł Wojtunik, wzburzony fotografiami agentów opublikowanymi w mediach, powiedział, że to przejaw nieprofesjonalnego zachowania funkcjonariuszy. Jego zdaniem, zdjęcia półnagiego agenta Tomka, są żenujące i kompromitujące. Nigdy nie wyraziłem zgody na wykorzystywanie i wytwarzanie przez CBA dokumentów dziennikarskich - oświadczył w mediach, według "Gazety Prawnej". Zapowiedział, że CBA zawiadomi o informacjach gazet, prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.

W ostatnich dniach "Gazeta Wyborcza" i portal internetowy Gazeta.pl, publikowały w kilku częściach rozmowę z byłym funkcjonariuszem CBA o funkcjonowaniu tej specsłużby w latach 2006-2009. Były agent mówił dziennikarzom m.in., że w tym czasie CBA, w ramach tzw. działalności legalizacyjnej, podrabiało legitymacje dziennikarskie PAP, Radia ZET i "Gazety Wyborczej". Obie gazety opublikowały również zdjęcia funkcjonariuszy, w tym byłego agenta, a obecnie posła PiS, Tomasza Kaczmarka.

Szczególne miejsce w publikacjach zajmują kulisy pracy CBA, w których dowiadujemy się, m.in., że agent Tomek lubił błyszczeć, był fanem "Miami Vice", i wszystko musiało być w jego wyobraźni i pragnieniach, drogie. Premier Donald Tusk chce, aby szef CBA przedstawił mu wyjaśnienia w sprawie technik stosowanych przez funkcjonariuszy Biura. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin mówi, że sprawa podrabiania przez CBA legitymacji, musi być wyjaśniona. Po publikacjach o kulisach pracy CBA - zdaniem znawców zagadnienia specsłużb - agenci są w niebezpieczeństwie.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!