Stosunkowo często spotykam się z poglądem, że powinnością Polski, w której około 90 procent populacji stanowią katolicy, jest obrona przed zeświecczeniem i walka o moralne uzdrowienie laickiej Europy.

Gdybym miała się ustosunkować do tego poglądu tylko i wyłącznie z punktu widzenia osoby wierzącej, zapytałabym: Czy przed rozpoczęciem takiej krucjaty nie powinniśmy sprawdzić, jak jesteśmy do niej przygotowani?

Parking obok Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Grupa nastolatków hałaśliwie opuszcza autokar. Z rozmów wnioskuję, że przyjechali się pomodlić w intencji dobrze zdanego egzaminu gimnazjalnego. Kilku chłopców oddala się w stronę zakonnego cmentarzyka. Kiedy mnie mijają, ze zdumieniem słyszę najbardziej plugawe przekleństwa. Nie wytrzymuję - zwracam im uwagę, na co reagują szyderczym rechotem. Cóż, chyba mam szczęście, że nie obrzucili mnie inwektywami. No tak, nie mieli czasu - właśnie w pośpiechu zapalają papierosy. Po chwili wyrzucają pety i wchodzą do kościoła. Ciekawe, po co.

Lekcja polskiego, rozmawiamy o jednej z biblijnych przypowieści. Przy okazji usiłuję wyciągnąć od uczniów podstawowe wiadomości o Piśmie Świętym. Nie czuję się usatysfakcjonowana tym co słyszę, a małolaty komentują: "Co to, religia, że nas pani tak męczy tą Biblią?". Dodam, że w klasie nie ma ateistów ani wyznawców innych religii.

Niedziela. Dobiega końca msza święta w wiejskim kościółku. Mężczyźni śpieszą do pobliskiego sklepu, który przewidująco otwarto na kilka godzin. Wychodzą z sześciopakami piwa, niektórzy niosą zawinięte w papier butelki. Wieczorem niejeden obije ślubną i nawrzuca teściowej, zgodnie z zasadą: "Niech baby znają swoje miejsce!"

Ta sama miejscowość. Trwają dożynki. Miedzy podochoconymi rodzicami przemykają podchmielone nastolatki. Dwóch wyrostków wszczyna bójkę, pokonany schodzi z placu boju z rozcięta wargą i rozkwaszonym nosem. "Moja krew!" - cieszy się ojciec zwycięzcy.

Para, żyjąca od kilku lat w wolnym związku, próbuje rozpętać medialną aferę przeciwko księdzu, który odmówił udzielenia chrztu dziecku. Postawił warunek: "Weźcie ślub." Dziennikarz pyta młodych ludzi, czemu nie chcą na to przystać, skoro czują się katolikami. Odpowiadają, że na razie zbierają pieniądze na weselisko. Hm... Ciekawa interpretacja istoty sakramentu małżeństwa.

Nie tylko w tym przypadku. Znany aktor porzuca rodzinę dla młodej kochanki. Zanim jeszcze dojdzie do rozwodu, zostaje szczęśliwym ojcem kolejnych dzieci. Później bierze z konkubiną ślub kościelny. Z pierwszą żoną żył na cywilnym "kontrakcie", więc prawo kanoniczne pozwala na przyjęcie sakramentu. Czy prawo moralne również?

Przeciętny polski "bidul". Wszystkie dzieci to tzw. sieroty społeczne - porzucone przez rodziców lub odebrane im wyrokiem sądu. Większość została kiedyś ochrzczona, bo taką wolę wyrazili ich bliscy. A potem? Bili, molestowali, zaniedbywali...

I znów bazylika w Łagiewnikach. Niemłody, siwowłosy kapłan wygłasza kazanie: "Kto zabił Zbawiciela? Ateiści? Nie! Chrystusa zamordowali ludzie, którzy uważali się za głęboko wierzących!"

"Uważali się za głęboko wierzących"... Czy nie na tym polega nasz problem? Niczym staropolscy Sarmaci uważamy, że zasługujemy na posłuch i szacunek, ba, że się nam one należą, ponieważ pozostaliśmy jedynymi obrońcami wartości chrześcijańskich w Europie. Obłudnie ubolewamy nad zgnilizną moralną liberałów, pobrzękujemy szabelką na ateuszy i innowierców, przymykając jednocześnie oko na własne błędy i występki. Chciałoby się rzec słowami księdza Robaka:
"A przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci;
Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci!"








Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!