Polska nie ma wystarczająco wielkich środków na budowę nowych mocy energetycznych. Ma zaś groźby wysokich kar pieniężnych ze strony Unii za nadmierne zanieczyszczanie powietrza CO2, który w znacznej mierze powstaje w produkcji energii.

Polska ma bardzo duże zaniedbania i opóźnienia inwestycyjne, w energetyce. Elektrownie i sieci przesyłowe są w tak bardzo złym stanie, że zdaniem specjalistów aż 70 proc. elektrowni nadaje się tylko na złom. Bo większość z nich jest przestarzała, wyeksploatowana i mało efektywna. Ratunkiem byłoby szybkie uruchomienie nowych inwestycji, ale na to nie ma szans ze względu na brak środków finansowych i możliwości technicznych. Dla poprawy tak trudnej sytuacji należy do 2030 r. zainwestować w elektroenergetykę, co najmniej 200 mld zł. Tylko skąd te miliardy wziąć?

Dane Eurostatu pokazują, że Polska na tle Europy pod względem stanu energetyki wcale nie jest wyjątkiem. Sieć energetyczna Unii jest stara jak świat i w każdej chwili może zacząć się sypać. A firm na ogół nie stać na nowe inwestycje, gdyż kryzys zniszczył ich portfele z pieniędzmi. Aby zmienić ten stan rzeczy, należy przeznaczyć od zaraz około 28 mld euro na nowe inwestycje w europejskie sieci przesyłowe. Jest to tym bardziej istotne, że jak pisze brukselski tygodnik „European Voice” - "sieć europejskich kabli, które przesyłają prąd z elektrowni do domów, ma ponad 100 lat" – czytamy w informacji ise.pl.

Podstawowy problem wszystkich europejskich sieci energetycznych jest podobny: budowane były pod system dużych elektrowni węglowych lub gazowych. A przyszłość energetyki należeć będzie do farm wiatrowych budowanych daleko na morzach północnych i paneli słonecznych rozlokowanych na dalekim południu Europy. Dla tych potrzeb będzie konieczna silna, sprawna i zintegrowana sieć przesyłowa energii.

Sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji, prof. Krzysztof Żmijewski ocenia, że polska energetyka jest w złym stanie zarówno w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, możliwości wytwórczych i emisji gazów cieplarnianych – czytamy w forbes.pl. Elektrownie nasze pracują w oparciu o stare, mało efektywne technologie, znajdują się w większości na południu kraju, a sieć nie jest dostosowana do krajowych potrzeb. Jego zdaniem, infrastruktura energetyczna wymaga szybkiej odbudowy, gdyż niektóre turbiny mają nawet 50 lat, a okres ich pracy został trzykrotnie przekroczony. Najwięcej inwestycji energetycznych, które nadal pracują, oddano do użytku w latach 1971-1975.

Prowadzone obecnie prace inwestycyjne na niewielką skalę trwają zbyt długo, np. blok energetyczny w Bełchatowie miał być oddany do użytku w 2010 roku, a jego budowa trwa już 5. rok i nie wiadomo, kiedy będzie ukończona. Według prof. Krzysztofa Żmijewskiego od 2011 r. przez kolejne 2-3 lata możemy być "bez równowagi w bilansie energetycznym". Aby zapobiec takiej sytuacji powinno się rozpoczynać inwestycje energetyczne już w 2011 roku, ale większość zaplanowanych jest na latach 2015-2018. Zdaniem prof. Żmijewskiego, w tym czasie miałyby szanse powstać nowe bloki w elektrowniach: Stalowa Wola, Odra, Turów, Kozienice, Jaworzno III, Pomorzany, Bełchatów II, Płock, a moc energetyczna kraju może zwiększyć się o ok. 7,6 tys. MW.

Polska nie ma wystarczających środków na budowę nowych mocy energetycznych. Ma zaś groźby wysokich kar pieniężnych ze strony Unii za nadmierne zanieczyszczanie powietrza dwutlenkiem węgla. Dlatego Ministerstwo Gospodarki chce do 2030 roku zmniejszyć udział węgla w produkcji energii. Obecnie w około 90 proc. pochodzi ona z węgla kamiennego i brunatnego, a w 2030 r. ma być około 57 proc. Na rozwój infrastruktury w energetyce mają wpływ decyzje rządu i regulacje prawne, i takie regulacje zostały już przyjęte. Uwzględniają unijne dyrektywy, m.in. "pakiet energetyczno-klimatyczny (3x20 proc.), a także regulacje dotyczące liberalizacji rynku - rozdziału wytwarzania od dystrybucji prądu" – podaje forbes.pl. Przyjęto również przepisy, które umożliwiają budowę elektrowni atomowych w Polsce.

Trzeba podkreślić, że w najbliższych latach świat zacznie przestawiać się na energię jądrową, która opiera się na paliwie z uranu. Zdaniem ekspertów, na świecie buduje się lub jest w budowie ponad 200 nowych reaktorów, które rocznie będą potrzebowały 33 tys. ton paliwa, a obecne jego zużycie w prawie 450 działających reaktorach to prawie 70 tys. ton – podaje przyszloscwprzeszlosci.info.pl. Dyrektor Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej prof. Andrzej Chmielewski, mówi, że wszystkie bogate w uran złoża na świecie zawierają prawie 16,9 mln ton uranu, co pozwala na około 300 lat pracy istniejących elektrowni jądrowych.

Prof. Andrzej Chmielewski podkreśla, że rozwój nowych generacji reaktorów pozwoli na lepsze wykorzystanie uranu naturalnego, bo produkcja energii elektrycznej zwiększy się nawet stokrotnie z jednostki paliwa. Wtedy światowe zasoby uranu powinny wystarczyć, na co najmniej 3 tysiące lat. W tym czasie, według innych profesorów, którzy zajmują się badaniem i planowaniem możliwości zasiedlania przez człowieka innych planet naszego Układu Słonecznego, może dojść do radykalnej zmiany koncepcji wykorzystania energetyki. Wejdzie zapewne do szerokiego użytku energia odnawialna - wiatrowa, wodna, roślinna i słoneczna.

Stanisław Cybruch

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!