Książkę "Gdzieś dalej, gdzie indziej" Dariusza Czai wydaną przez Wydawnictwo Czarne w serii Sulina trudno jednoznacznie zakwalifikować. Nie jest to bowiem opowieść podróżnicza sensu stricte, choć o wojażach traktuje. Sam autor, etnolog z wykształcenia, żartobliwie stwierdza w epilogu, iż mamy oto przed sobą "zbiór ćwiczeń i wprawek etnograficznych, tyle że spisanych językiem pozbawionym rygorów akademii".

Mniejsza jednak o klasyfikację gatunkową. Najważniejsze jest to, że Dariusz Czaja napisał książkę interesującą, od której trudno się oderwać. I na nic zdają się wezwania rekomendującego ją Wojciecha Tochmana zamieszczone na okładce: "Nie czytajcie słów Czai w pośpiechu". Zwłaszcza trudne są one dla tych, których dotknęła włoska choroba (należy do nich również piszący te słowa, nie mogący się już doczekać planowanego na marzec wypadu do Ligurii).

Tymczasem Dariusz Czaja zabiera swoich czytelników w te rejony Italii, które rzadko, jeśli w ogóle, znajdują się w marszrucie turystów, zarówno tych indywidualnych, jak i "organizowanych" przez biura turystyczne, a mianowicie na południe Włoch, do Apulii.
Apulia to "obcas włoskiego buta", położony na wybrzeżu Adriatyku. Jako się rzekło z rzadka pojawia się tu ktoś, kto nie jest mieszkańcem jednego z wielu miasteczek znajdujących się w tym regionie. Czaja pokazuje w swojej książce, jakie zdumienie miejscowych budzi on sam, gdy pojawia się w wybranej miejscowości; często jest jedynym, który wysiada z pociągu na danej stacji. A są to stacje takie jak Venosa (gdzie przyszedł na świat Horacy), Andria, Taranto (proszę skojarzyć nazwę z włoskim tańcem: tarantellą lub jak kto woli z ... tarantulą), Kanny (miejsce klęski Rzymian w II wojnie punickiej) czy Lecce, gdzie miejscową drużynę piłki nożnej prowadził swego czasu, niestety, bez sukcesów, Zbigniew Boniek. To z tego rejonu, z Taranto dokładniej, wywodził się legendarny amant filmowy Rudolf Valentino! Niestety, jak pisze Czaja, dla większości z nas, ale także samych Włochów, ich ojczyzna kończy się na Neapolu. A Apulia (to też stwierdzenie autora książki "Gdzieś dalej, gdzie indziej") to "zadupie, zaścianek, czasem wiocha".

Książka Dariusza Czai, choć nie pretenduje do bycia przewodnikiem turystycznym, przedstawia interesujące obiekty i zjawiska, z którymi potencjalny przybysz może się zetknąć, takie jak Góra Świętego Anioła w Manfredonii, kolos z brązu w Barletcie, domostwa wykute w miękkim tufie w Materze (w ich scenerii kręcił swoją Pasję Mel Gibson), taniec pająka i procesja Settimana Santa w Tarancie. Czaja przypomina i upomina się o stosowne miejsce w historii kultury i sztuki takich apulijskich twórców, jak lewitujący zakonnik, Giuseppe Desa, Carlo Gesuldo da Venosa, Giovanni Paisiello (kompozytorzy) czy barokowy mistrz rzeźbiarski, Giuseppe Zimbalo. Nie kryje przy tym, że można tu znaleźć miejsca znaczone "syfem malarycznym".

Niezwykle interesująca jest narracja zastosowana przez Dariusza Czaję w książce "Gdzieś dalej, gdzie indziej". Szczególną uwagę autora przykuwają bowiem szczegóły, wręcz detale oglądanych obiektów czy spotykanych ludzi. Oto para starszych ludzi zatraconych w tańcu na manfredońskim wybrzeżu, andryjscy chłopi z brakami w uzębieniu, których spotyka autor w autobusie. Intensywnie czerwony kwiat na kanneńskim polu, zielony liszaj na skałach czy zwiędłe kwiaty przy ołtarzu - to wszystko może stanowić źródło fascynacji i refleksji o historii i jej rzekomej powtarzalności czy istocie prowincjonalizmu (tu Czaja "podpiera się" Mrożkiem).

W tworzeniu opisów Dariusz Czaja posługuje się swoją pamięcią, bowiem ona przechowuje to, co naprawdę w danej podróży było najważniejsze i warte zapamiętania właśnie. I nawet jeśli wyczuwalne są w jego książce asocjacje dzieł wielkich podróżników i italofilów z Pawłem Muratowem i Ferdynandem Gregoroviusem na czele, to przecież są to prace, z którymi skojarzeń nie powinien się wstydzić żaden pisarz. Czaja wnosi od siebie lekkość opowieści, głębię refleksji i skojarzeń oraz humor. Nawet największego ponuraka rozbawi opis spotkania z "rasowym mieszańcem", psem spotkanym na ścieżce na kanneńskie wzgórze.

Szkoda tylko, że moje spotkanie z utworem Dariusza Czai zostało nieco poszatkowane - w otrzymanym egzemplarzu znalazłem piętnaście niezadrukowanych stron.

Dariusz Czaja, Gdzieś dalej, gdzie indziej
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2010

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!