"Złego i Kościół nie naprawi, dobrego i karczma nie zepsuje" - tak mówi stare, polskie przysłowie.Tymczasem, o czym zapewne niewielu Polaków wie, różnica ta w niebezpieczny sposób się zaciera.

W Warszawie, na Górnym Mokotowie, przy ulicy ulicy Smoluchowskiego 1 obok Kurii Prowincjalnej Ojców Barnabitów mieści się Centrum Kulturalne Ojców Barnabitów. Centrum pełni rolę kompleksu hotelowo-gastronomicznego, specjalizującego się w obsłudze konferencji, szkoleń, wesel, bankietów itp. Obsługuje zarówno grupy zorganizowane, jak i gości indywidualnych.

Do dyspozycji gości pozostawione jest 110 miejsc w pokojach 1,2,3 osobowych z łazienkami oraz apartamentach. Każdy pokój wyposażony jest w mini-bar, TV satelitarną oraz bezprzewodowy Internet Wi Fi i telefon.

Oprócz tego Centrum posiada 13 sal konferencyjnych wraz z wyposażeniem, mieszczących od 10 do 110 osób. Obiekt dysponuje również własną restauracją , barem kawowym i parkingiem
na 60 miejsc. Obok budynku znajduje się ogród, w którym można urządzić piknik w plenerze.

Za korzystanie z usług Centrum niestety trzeba słono zapłacić, bynajmniej nie co łaska.
Otóż jeślibyśmy dzisiaj zarezerwowali sobie nocleg przez internet (www.barnabici.pl), na pokój
1-osobowy ze śniadaniem wydalibyśmy 159 zł, na 2-osobowy 197, 3-osobowy 297, na apartament zaś 250.

Ceny aktualnie obowiązujące są wyjątkowo niskie, ze względu na specyfikę okresu(pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem), w którym nie ma targów, zjazdów, konferencji, kongresów, seminariów i sympozjów naukowych. Niestety nie odbiegają od stawek obowiązujących w innych stołecznych hotelach (przykładowo w trzygwiazdkowym hotelu "Czarny Kot" przy ul.Okopowej 5 można dziś zarezerwować sobie pokój 1-osobowy ze śniadaniem w cenie 151 zł).

Zastanawiające jest, jak wierni Kościoła Katolickiego powinni podejść do tego rodzaju zjawiska?
Czyż nie zostały tu przekroczone granice, których przekroczyć nie wolno? Czy pomiędzy karczmą (gospodą, hotelem, restauracją), a Kościołem nie ma czytelnych granic?

Centrum Kulturalne Ojców Barnabitów nie jest domem rekolekcyjnym (których to nie sposób kwestionować), ale czysto komercyjnym obiektem hotelarsko-konferencyjno-gastronomicznym, prowadzonym przez Kościół Katolicki, określający się jako rzeczywistość chrystusowa, nadprzyrodzoną. Czyż godzi się zatem łączyć ją z tym, co materialne, służące biznesowi, pomnażaniu pieniędzy?

W okresie PRL Kościół mógł uchodzić za instytucję prześladowaną przez państwo socjalistyczne. Przejawiało się to przez nakładanie wysokich podatków na przychody wynikłe z jego działalności, brak pozwoleń na budowę obiektów sakralnych, niedopuszczanie go do mediów publicznych, ograniczenia nakładane odnośnie prowadzenia przez niego działalności medialnej, dyskryminację w przydziale papieru na czasopisma i książki kościelne, czy wreszcie konfiskaty mienia na cele publiczne.

Obecnie w nowej rzeczywistości Kościół z prześladowanego przeistoczył się w biznesmena
z pełnym rozmachem. Jest bowiem właścicielem nie tylko tytułów prasowych, oficyn wydawniczych, stacji radiowych i telewizyjnych księgarni, sklepów z dewocjonaliami, szatami, naczyniami liturgicznymi, artykułami spożywczymi, domów pielgrzyma czy rekolekcyjnych, ale także wspomnianych komercyjnych obiektów użyteczności publicznej.

Ks. Jan Drob - były ekonom Konferencji Episkopatu Polski niegdyś (w 2001 r.) wypowiadał się
w tej sprawie na łamach czasopisma "Profit". Stwierdził, że Kościół musi się zajmować komercyjną działalnością po to by w ten sposób pozyskiwać pieniądze na akcje charytatywne.
Czy jednak zastanawiał się nad tym, jakie konsekwencje społeczne, jak duży upadek autorytetu Kościoła spowoduje owa działalność? Kościół bowiem mieni się autorytetem w kwestiach zarówno etyczno-moralnych, jak i politycznych. Niejednokrotnie zabierał głos dotyczący kwestii ustroju społeczno-polityczno-gospodarczego. Pada więc pytanie, czy ma jednak do tego prawo, skoro sam nie jest bezstronny, stojąc po stronie kapitalizmu i wolnego rynku, gdyż tak jest mu po prostu wygodniej, ze względu na osiągane zyski?

Centrum Kulturalne Ojców Barnabitów niestety nie jest odosobnionym przykładem na przekraczanie przez Kościół granic pomiędzy transcendencją, a materializmem. Fakt angażowania się Kościoła w biznes obciąża zarówno kierownictwo prowincji Ojców Barnabitów,
jak i polski episkopat, który lekceważy sprawę tak wielkiej materii, przekreśla swój autorytet,
zamieniając Dom Boży w karczmę, a sługi boże w finansistów.

Niech ten artykuł będzie zaczynem w nawiązaniu debaty publicznej odnośnie wspomnianego, jakże fundamentalnego i ważkiego problemu.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!