Na tle wszystkich innych krajów Europy zmagających się z kryzysem, Polska wypada na plus, co było widać i słychać w trakcie wystąpienia premiera na giełdzie.

Oznacza to, że inni gospodarowali jakoś gorzej, ale u nas to „lepsze” i tak oznaczać będzie wielka dziurę w budżecie, czyli deficyt do spłacania in spe. Nie pierwszy raz spłacamy zadłużenie, nie pierwszy - zapychamy worek (wydatków publicznych) bez dna i łatamy dziury budżetowe.

Słuchając przeciwników rządu - najlepiej byłoby, gdyby rząd nie robił nic. Albo spełniał życzenia opozycji i pana prezydenta. Pan prezydent jest dobry dla ludu pracującego i nawiedza go osobiście. Pan prezydent zabrania sprzedaży pereł i proponuje na ogół nie podnosić podatków; ale jednak niektórym je podnieść. Tym najbogatszym.

Powstaje pytanie: co to znaczy "najbogatszy". Po ciężkich przemyśleniach dochodzę do wniosku, że najbogatszy jest ten facet, o którym mówił Putin. I to jest odpowiedź na pytanie Jarosława K.,
po co mianowicie Putina do Polski zaproszono. Ano właśnie po to, żeby wskazał naszemu prezydentowi najpewniejsze źródło zbilansowania budżetu.

Reasumując, bez owijania w bawełnę, należy w pierwszym rzucie ogolić Gudzowatego i będzie fajnie. Po nim, jakby nie starczyło na tę dziurę - przyjdzie kolej na nieco mniej zasobnych, a jak już zbiednieją - "znowelizuje się" miarkę na bogactwo i starą, bolszewicką metodą wygolimy na łyso wszystkich. Przy takiej perspektywie zaczynam się zastanawiać, czy aby nie ukryć zawczasu swojej emerytury w jakimś raju podatkowym. Podobno przyjmują bez spowiedzi.

Tak wyglądają sprawy odgórnie. Bo na tak zwanym niższym szczeblu też rodzą się genialne pomysły na naprawę wszystkiego, co ten rząd popsuł. Przede wszystkim należy wysłać na zielona trawkę ministra Grada. Natychmiast, bo tako się rzekło premierowi, na wypadek gdyby Arabowie zawiedli. A zawiedli. Niestety premier, pod pretekstem, że tenże wykiwany przez Arabów minister ma jeszcze inne rzeczy do zrobienia, ociąga się z decyzją, co potwierdza głoszoną często opinię, że premier facetem ogólnie leniwym jest. W tej sytuacji wybitny działacz opozycji, niejaki pan Putra powiada "Jeśli zostanie na stanowisku, to ktoś inny powinien podać się do dymisji, czyli Donald Tusk. Pytanie, czy on jest premierem czy iluzjonistą, takim polskim Copperfieldem”.

Odpowiadam panu Putrze - przecież właśnie o to chodzi! Naszym krajem powinien rządzić iluzjonista, bo tylko taki sprosta wszystkim wymaganiom opozycji i związków zawodowych.
Szczególnie tam, gdzie perły w koronie i „piastunki” przy kołyskach orderami obwieszane.

A tak to wygląda w praktyce: Copperfield w działaniu.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!