Michael Reynolds "Ludzie ze stali Michael Reynolds "Ludzie ze stali

Michael Reynolds "Ludzie ze stali. I Korpus Pancerny SS w Ardenach i na froncie wschodnim" (© Okładka książki)

Ludzie ze stali? Jacy to ludzie? A może to nie ludzie tylko cyborgi przeznaczone do wykonywania trudnych zadań? Chcesz się dowiedzieć coś więcej? Posłuchaj. Przeczytaj.

Całkiem niedawno wpadła mi w ręce książka Michaela Reynoldsa "Ludzie ze stali: I Korpus Pancerny SS w Ardenach i na froncie wschodnim". Postanowiłam więc ją przeczytać i trochę o niej opowiedzieć.

Lubię historię, a i temat II wojny światowej nie jest mi obcy. Nazwisko autora też dosyć dobrze znane (chyba niewiele jest takich osób, które ani razu nie słyszały o tym emerytowanym generale armii brytyjskiej, piszącym książki wywołujące gorące dyskusje i cieszące się dużym uznaniem wśród czytelników i pośród innych pisarzy). Popularności tej nie ma się co dziwić, albowiem Reynolds jest wielkim znawcą tematu dotyczącej walk i działań wojennych toczących się zwłaszcza w Europie w latach 1939-1945. Dodatkowym autem autora jest umiejętność przekazania czytelnikowi swojej wiedzy w sposób dostępny i bardzo obrazowy.

Wyżej wspomniana książka jest niejako kontynuacją poprzedniej pozycji literackiej „Stalowe piekło: I Korpus Pancerny SS w Normandii” a dotyczącej historii jednej z niemieckich jednostek. Przeczytanie jednej jak i drugiej pozwala na obszerne poznanie omawianej tematyki.

Autor w książce „Ludzie ze stali: I Korpus Pancerny SS w Ardenach i na froncie wschodnim" pokazał wiele walk tej formacji, która toczyła je w Związku Radzieckim, Ardenach, na Węgrzech czy w Austrii.

W marcu 1943 roku na rozkaz Hitlera utworzono nowy korpus pancerny SS. Powstał on z 1. Dywizji Grenadierów Pancernych SS i nowej dywizji utworzonej na bazie Hitlerjugend. Przyjął on nazwę I Korpusu Pancernego SS Leibstandarte Adolfa Hitlera. Warto tu przypomnieć kryteria jakimi kierowano się podczas doboru kandydatów:" byli tak zdrowi, że nie posiadali nawet jednego zaplombowanego zęba, mieli proporcjonalną budowę ciała... oraz musieli dostarczyć dowody pochodzenia aryjskiego, dla szeregowych od roku 1800, oficerów zaś od 1750 roku". Jak więc widać nie było łatwo się tam dostać. W końcu korpus ten był jednostką elitarną. Leibstandarte składała się z dywizji złożonej z piechoty, broni pancernej, artylerii, saperów itp.

Michael Reynolds tworząc opowieść o I Korpusie Pancernym SS opierał się na historii 1. i 12. Dywizji Pancernej SS, dbając przy tym o szczegóły i wiarygodność. Wertował kroniki, porównywał to co mówili żołnierze niemieccy, a także ich przeciwnicy. Dokładnie zestawiał relacje z wynikami badań terenowych. Nie zawsze miał jednak do dyspozycji kroniki z tamtego okresu. Nie wszystkie się zachowały. Czasem musiał zdać się na wspomnienia, jakie zostały zapisane w pamięci osób uczestniczących w bitwach. Niektóre z nich musiał weryfikować. Dzięki temu mógł wychwycić wszelkie sprzeczności i nieścisłości w relacjach uczestników. By potem nakreślić obraz jak najbardziej odpowiadający prawdzie. Tak było np. w przypadku radzieckich publikacji, które zostały poprawione i podkoloryzowane w celu zwiększenia zasług żołnierzy radzieckich.

Czytając "Ludzi ze stali" miałam wrażenie jakbym przeniosła się w czasie kilkadziesiąt lat wstecz, w te wszystkie miejsca, które z wielką dokładnością autor opisuje. Tak jakbym na własne oczy oglądała pola walki, dowódców, żołnierzy i cywilów tam się znajdujących. Jakbym widziała ich twarze i malujące się na nich odczucia. Minuta po minucie, sekunda po sekundzie. U niektórych do ostatniej chwili życia. Prawdę mówiąc nie było to wcale takie trudne, ponieważ ułatwił mi to sam Michael Reynolds umieszczając w książce zdjęcia ludzi i bardzo dokładne mapy z zaznaczonymi miejscami walk i przeprowadzanymi ofensywami. I nie zabrakło tam również przypisów i aneksów dopełniających całości.

Nie mogę tu nie wspomnieć o tytule książki, który już sam w sobie jest intrygujący. Ludzie ze stali? Jacy to ludzie? A może to nie ludzie tylko cyborgi przeznaczeni do wykonywania trudnych zadań? Można by się zastanawiać jakie jest właściwsze określenie dla niemieckich żołnierzy. Reynolds pokazał wady i zalety tych ludzi. Ich okrucieństwo i przerażenie. I ich niezłomną wolę walki nawet w obliczu nieuchronnej klęski. To co tak bardzo zadziwia. Może byli właśnie tacy, bo sam Hitler utwierdzał ich w przekonaniu, że to od nich zależy „los Europy, przyszłość Rzeszy Niemieckiej” i istnienie tego Narodu.

A może słowo "stal" w tytule książki w odniesieniu do niemieckich żołnierzy zostało przez autora nadane na wyrost? By się tego (i innych rzeczy) dowiedzieć trzeba przeczytać książkę Michaela Reynoldsa „Ludzie ze stali: I Korpus Pancerny SS w Ardenach i na froncie wschodnim".

*****
Michael Reynolds "Ludzie ze stali. I Korpus Pancerny SS w Ardenach i na froncie wschodnim"
Stron 448 (plus 16 stron ze zdjęciami)
Instytut Wydawniczy ERICA

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!