(© Photo taken by Al Luckow, autor zezwala na wykorzystanie tej grafiki w dowolnym celu, w tym na nieograniczoną redystrybucję, modyfikowanie)

Internetowe portale, publikujące oferty pracy, wyrastają niczym grzyby po deszczu. Bannery, umieszczone na witrynach, zachęcają do rejestracji swojego CV, obiecując znalezienie wymarzonej posady.

Ofert codziennie przybywa, co najmniej, kilkadziesiąt. W różnych branżach, zawodach, regionach. Zdawać by się mogło, że znalezienie zatrudnienia, to przysłowiowa "bułka z masłem".

Poszukiwany: specjalista od wszystkiego

Dla osoby wchodzącej na rynek pracy, same nazwy stanowisk mogą być przerażające. Kiedyś w sklepie byli ekspedienci czyli sprzedawcy. Dzisiaj zatrudnia się: specjalistów do spraw sprzedaży, asystentów wsparcia sprzedaży itp.

Najciekawsze tytuły mają ogłoszenia, które, delikatnie rzecz ujmując, nie cieszą się już dużą popularnością: koordynatorzy, managerowie, specjaliści od "nie wiadomo czego". Pokrętny opis zadań, które przypadną szczęśliwcowi wybranemu przez rekrutera, zdradza charakter pracy: akwizycja finansowo - ubezpieczeniowa. Wynagradzana oczywiście "atrakcyjnie oraz adekwatnie do osiąganych wyników".

Strona pierwsza, druga, trzecia... Rekrutuje wciąż ta sama firma, treść ogłoszeń jednakowa, ale inne, wymyślne nazwy stanowisk.

Dopóki rzecz dzieje się na portalu z ogłoszeniami bezpłatnymi, nie dziwi mnie to. Jednak, widząc takie oferty na witrynach pobierających opłaty za zamieszczanie ogłoszeń, jestem zaskoczona.

Informatycy i programiści w różnych językach, szukając pracy, mają z czego wybrać. Ale na systemach, aplikacjach i tym podobnych znać się trzeba.
Ci dobrze zorientowani, mogą w ofertach przebierać. Popyt jest i będzie coraz większy. Prawie wszystko mamy już skomputeryzowane i zinformatyzowane.
Jeśli technika będzie posuwać się w takim tempie, za kilkadziesiąt lat wszystkich asystentów, specjalistów, accountant'ów i executive'ów zastąpią roboty.

Śmiechu będzie co nie miara, jeśli dzisiejsi nastolatkowie, nie zdążą wypracować emerytury przed dokonaniem się całkowitej automatyzacji świata!
Biada tym, którzy informatyki pod którąś z postaci, nie wybrali za swój kierunek studiów! A jeszcze większa biada tym, którzy nie studiowali, lub studiów nie ukończyli!

Owszem, są stanowiska wymagające fachowej wiedzy lub uprawnień, które można posiąść tylko i wyłącznie, podejmując kształcenie w szkole wyższej.
Architekci, budowniczowie, geodeci - najprostsze przykłady. Chyba nikt by nie chciał mieszkać w budynku, zbudowanym przez laika lub jeździć mostem, który nie wiadomo kiedy może się zawalić. Chociaż, z tym wykształceniem też różnie bywa. Ale to inny temat.

Wymagania niezbędne

Ciekawe są jednak wymagania, stawiane przez pracodawców rekrutujących na stanowiska, nie wymagające specjalnych kompetencji. W jakim celu, osoba mająca wykonywać zwykłe prace biurowe (obsługa komputera, drukarki, faksu, telefonu, odbieranie telefonów i korespondencji), powinna posiadać wykształcenie wyższe?

Czy osoba z tytułem magistra, dajmy na to, religioznawstwa, poradzi sobie z obsługą komputera lepiej niż absolwent liceum ogólnokształcącego?
Najważniejsze - studiować! Byle co, byle gdzie, byle tylko mieć wykształcenie wyższe. Student, studentowi nierówny. Tak samo jak uczelnie. Jedne kształcą lepiej, inne nastawiają się na zarobek. A wiadomo, że student chcąc tytuł uzyskać, zapłaci niemało. Więc uczelnie wyższe "produkują" rok rocznie kilka tysięcy magistrów, z których niewielki odsetek posiada wiedzę i kompetencję, predysponujące do ubiegania się o konkretne posady. Nawet, jeśli taki magister do nauki się przykładał i studia ukończył z dobrym wynikiem, nie miał czasu na zdobycie doświadczenia. A to, wymagane bezwzględnie, co najmniej dwuletnie!
I oto mamy kolejną "porcję", wykształconych bezrobotnych.

Brzydkich nie zatrudniamy
Wygląd jest w dzisiejszym świecie jedną z bardziej istotnych kwestii. Media pokazują tylko ładnych, uśmiechniętych ludzi, w dobrze skrojonych garniturach i garsonkach. Ludzi sukcesu. Rekruterzy modę podchwycili i każdy chce zatrudniać najładniejszych. Każde CV trzeba więc opatrzyć fotografią. Są zawody, gdzie wygląd jest sprawą kluczową. Reprezentanci firmy, osoby toczące negocjacje handlowe. Wiadomo, muszą się prezentować nienagannie. Od ich aparycji zależą w dużej mierze kontakty handlowe. Jeśli więc ktoś powalającą urodą nie został obdarzony, zostaje mu praca w fabryce? A właśnie nie! Przedsiębiorstwo wytwórcze poszukiwało pracowników do fizycznej pracy w zakładzie. Czego wymagali? Zdjęcia w CV! Brzydki, jest najwyraźniej mniej wydajny, a może po prostu leniwy?

List motywacyjny - pisz, bez względu na stanowisko
Aby aplikować na większość stanowisk, należy przesłać prócz CV, list motywacyjny. Dobre sprawdzenie umiejętności redagowania pism, przydające się dyrektorom, prezesom, ewentualnie pracownikom biurowym. Jakieś było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wspomniane wyżej przedsiębiorstwo, rekrutujące pracowników fizycznych, oprócz obowiązkowego zdjęcia, wymaga listu motywacyjnego!

Człowiek, starający się o pracę na takim stanowisku, to statystycznie osoba gorzej wykształcona, chcąca podjąć jakiekolwiek zatrudnienie, by się utrzymać.
Co więc w takim liście napisać? Proszę przyjąć mnie do pracy, bo muszę z czegoś żyć?


A może, osoba rekrutująca, chce się poczuć lepiej, czytając w kilkuset aplikacjach, jaka firma X jest wspaniała i jak wielu ludzi chce tam pracować. Chce - nie chce, ale do garnka coś trzeba włożyć. Kandydaci do pracy modyfikują więc wzory listów motywacyjnych tak, by pasowały do oferowanego stanowiska. W efekcie i tak, większość z nich dowiaduje się, że ich kwalifikacje są albo zbyt niskie, albo zbyt wysokie.

Jak kamień w wodę
Portale z ofertami pracy obiecują szybkie znalezienie wymarzonej posady. O ile, uda się znaleźć ofertę, do której można dopasować swoje doświadczenie i umiejętności, można zaaplikować. Wysyłając oczywiście pracodawcy swój życiorys ze zdjęciem, oraz list motywacyjny. Kilka kliknięć i praca powinna być!
Jednak kandydaci, wysyłają po kilkanaście aplikacji dziennie, nie otrzymując chociażby zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną.

Najwyraźniej, spełnienie wymagań stawianych przez rekrutera, dotyczących wykształcenia, doświadczenia, czy umiejętności, to za mało. Sytuacje, gdzie kandydat spełnia wymagania podane w ofercie, oraz posiada dodatkowe umiejętności, predysponującego go do pracy, a nie jest zapraszany na interview, są na porządku dziennym. Tyle, że zwykły człowiek, chcący podjąć zatrudnienie, nie rozumie, dlaczego tak się dzieje.

A firmy prywatne, jak i instytucje państwowe, mimo ogłaszania wakatów, w zdecydowanej większości przypadków zatrudniają "po znajomości" - rodzinę, znajomych, znajomych znajomych. W efekcie, kompetentni ludzie są bezrobotni i żyją na skraju nędzy, a ci, mający znajomości, zajmują różne stanowiska, niejednokrotnie nie mając pojęcia o specyfice własnej pracy.
Znajdź nas na Google+

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!