Jarosław Kaczyński znany jest z głoszenia pewnych tajemnych informacji, które brzmią: "Wiem coś, ale nie powiem". Kilka dni temu powiedział do mikrofonów, że ma wiedzę o enigmatycznej liście "osób zagrożonych", a niektóre z nich zostały już "uderzone".

Po śmierci gen. Sławomira Petelickiego liderzy PiS - z Jarosławem Kaczyńskim na czele - w tym niedawni jeszcze jego czołowi działacze (Jacek Kurski), okrzyknęli publicznie, że "coś" wiedzą na temat tajemniczych zgonów znanych ludzi, a prezes Kaczyński oświadczył do mikrofonów, że jest lista kolejnych morderstw. Obwiniono za ten stan rzeczy, na zasadzie prawdopodobieństwa, rządzącą Platformę Obywatelską.

Sposób i ton wypowiedzi liderów PiS w tych sprawach, były tak jednoznaczne, że prawnicy, politycy i komentatorzy życia społecznego uznali zgodnie, iż każdy z nich z osobna, a przede wszystkim Jarosław Kaczyński, powinien zgłosić swoją wiedzę na temat rzekomej listy "osób zagrożonych" prokuraturze - informuje gazeta.pl.

Prawnik, współtwórca jednostki specjalnej GROM i były doradca ministra spraw wewnętrznych, Wojciech Brochwicz, postawił oficjalnie pytanie w "Kropce nad i", kiedy prezes Kaczyński "złoży zawiadomienie w prokuraturze?" Przypomniał w trakcie programu TVN24, że prezes PiS twierdzi, iż zna listę "osób zagrożonych". "Miał być na niej zmarły tragicznie generał Petelicki".

Prezes Kaczyński, w trakcie specjalnie zwołanej konferencji prasowej, powiedział stanowczo i dobitnie, że "wśród tych zagrożonych był pan Petelicki i tej wiedzy mi nikt nie odbierze, został wymieniony wśród zagrożonych i już nie żyje".

Na pytanie, czy uważa, że generał został zamordowany, prezes Kaczyński powtórzył, że "osoba powszechnie znana, której nazwiska nie może jednak podać, wymieniła generała Petelickiego "na krótkiej liście osób", które bardzo dużo mówią i w związku z tym są zagrożone", a niektóre na różne sposoby zostały już "uderzone".

Wojciech Brochwicz, znając dokładnie wypowiedź prezesa Kaczyńskiego, powiedział w TVN 24: "kłania się (jemu) artykuł 240. Kodeksu karnego, w którym zawarty jest ustawowy obowiązek powiadomienia prokuratury, jeśli wie się o przygotowaniach do popełnienia zbrodni. Pytam się więc publicznie, kiedy pan Kaczyński to doniesienie złoży? Ciąży na nim ten obowiązek".

Prawnik Ryszard Kalisz idzie w tej sprawie jeszcze dalej. Mówi, że prokuratura powinna przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Ryszarda Kalisza, jeśli "lider PiS coś wie na ten temat, to powinien stawić się w prokuraturze. Jeśli zaś tego nie zrobi dobrowolnie, to śledczy powinni go przesłuchać" - donosi http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/395093,ryszard-kalisz-chce-by-jaroslaw-kaczynski-stawil-sie-w-prokuraturze.htmldziennik.pl.

Czytaj dalej --->



Jak wyjaśnił poseł, "każda osoba ma obowiązek społeczny powiadomienia prokuratury o przestępstwie". W przypadku Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ jest posłem, można zastanawiać się, czy on nie ma obowiązku prawnego powiadomienia prokuratury o tego typu informacjach".

Były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski, w rozmowie z RMF FM, nawiązując do słów prezesa PiS o rzekomej liście osób, które "mogą być zagrożone śmiercią", stwierdził, że "policja lub Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna natychmiast przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego".

Jarosław Kaczyński, podkreślił, że w świetle istniejącej listy osób zagrożonych, według niego "to jest przesłanka do sceptycyzmu wobec koncepcji samobójstwa generała Petelickiego".

Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, służby organów ścigania "powinny przesłuchać Kaczyńskiego w sprawie listy". "Jeżeli pan prezes mówi o liście, gdzie są osoby do wyeliminowania, to być może osoby te są zagrożone, grozi im niebezpieczeństwo nawet utraty życia" - mówił w Radiu RMF FM.

Na razie, według gazety.pl, ani ABW, ani prokuratura "nie są zainteresowane rewelacjami prezesa PiS". Natomiast minister spraw wewnętrznych, Jacek Cichocki stwierdził dziś w radiu: "nie mieliśmy sygnałów, żeby generał był zagrożony. Nie ma podstaw, by sądzić, że śmierć generała Petelickiego to nie było samobójstwo".

Minister Cichocki zapewnił również, że nie docierały do niego żadne sygnały, żeby gen. Petelicki był w jakikolwiek sposób zagrożony. Jednocześnie minister podkreślił, że zawód oficera wywiadu "jest trudny i związany z pracą pod presją". Powiedział też, że "statystycznie (...) te samobójstwa pojawiają się także w tym obszarze służb podległych, i dotyczą niestety zazwyczaj mężczyzn (…)".

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!