6 października miała miejsce dyskusja w Klubie Ronina w Warszawie, podczas której odpierano oskarżenia pisma "Do Rzeczy" o świadomej współpracy profesora Witolda Kieżuna z bezpieką PRL-u.

W dyskusji wzięli udział Agnieszka Romaszewska, Roch Baranowski, prof. Jan Żaryn, Bogusław Szostakiewicz (asystent profesora Kieżuna) oraz licznie zgromadzona publiczność.
Spotkanie rozpoczął Roch Baranowski, który przedstawił prezentację, pokazującą nieścisłości i manipulacje w artykule "Do Rzeczy". Na ekranie wyświetlone były z jednej strony tekst z artykułu, a z drugiej stan faktyczny.
Pokazana została zwłaszcza postawa profesora Kieżuna w czasach PRL, wbrew fałszywej tezie Cenckiewicza i Wojciechowskiego, że był on "lojalnym obywatelem PRL".
Oto najważniejsze punkty wystąpienia :

• W. Kieżun zostaje zesłany do sowieckiego łagru śmierci na Syberii, a później do polskiego obozu pracy w 1945 i 46 r.
• Otrzymuje zakaz pracy jako asystent na UJ z powodu swojej antysocjalistycznej postawy
• Jego pierwszy projekt pracy doktorskiej zostaje odrzucony jako antysocjalistyczny
• W 1948 r. W. Kieżun zostaje aresztowany na 48 godzin za kontakty z AK
• Jego druga (skończona) praca doktorska zostaje odrzucona, jako propagująca rozwiązania wolnorynkowe
• Jest często przesłuchiwany i upominany za głoszenie antysocjalistycznych treści na swoich wykładach
• W 1956 r. jest głównym organizatorem „Rewolucyjnego Komitetu Destalinizacji” w Narodowym Banku Polskim; co skutkuje usunięciem go z centrali NBP, degradacją oraz przeniesieniem do pracy w filii NBP
• W latach 60 tych jest współorganizatorem buntu „kół młodych” w SD
• W 1973 r. zostaje usunięty z kierownictwa zakładu Prakseologii w PAN za głoszenie antysocjalistycznych poglądów na zebraniu kadry naukowej
• Wprowadza do Polski amerykańską myśli zarządzania; informuje Zachód o działaniach i patologiach PRL
• W latach 1970 tych współpracuje z Kulturą paryską i redaktorem Giedroyciem
• W 1980-1981 prowadzi wykłady nt. Solidarności „The Spirit of Solidarity” w 14 uczelniach w USA i Kanadzie
• Jako AK-owiec był całe życie „pod nadzorem” SB –czasami rzadziej, potem znów częściej
• Wytrwale prezentował niezależną postawę polityczną: w NBP, na wykładach, w PAN-ie, w SD, w swoich pracach
• Był celem różnych form ingwilacji i obserwacji
• Nasilony kontakt z SB był konsekwencją kontaktów z zagranicą, przede wszystkim z Amerykanami
• Amerykanin Robert Senkier poradził mu, aby wobec SB udawać kooperacyjnego, ale być ostrożnym
• Funkcjonariusz SB Szlubowski nie odnosił się wobec niego jak do TW, Kieżun myślał że jest figurantem
• W rozmowach z SB Kieżun kierował się zasadą podawania informacji znanych SB i nieszkodliwych oraz zapewniania o lojalności i niegroźności osób, o które go pytano
• Wobec władzy i obcych nauczył się „udawać” lojalnego obywatela PRL
Następnie głos zabrał profesor Jan Żaryn (cytaty z konieczności z dużymi skrótami): "Funkcjonariusz SB relację z każdym człowiekiem widzi w perspektywie tylko 2 możliwości : z jednej strony figurant, z drugiej strony osobowe źródło informacji. (..) Ale to, że ktoś jest zamknięty w puszce biurokratyczno-instrukcyjnej w latach 70-tych, to nie dowodzi, żeby tą puszkę bez żadnego wytłumaczenia przenosić na rok 2014 i przekazywać w tej samej formule. Ja mam do autorów jeden zasadniczy zarzut : mianowicie, że tak beztrosko przejmując perspektywę funkcjonariuszy SB tworzą język opisu w formule, która jest dostępna tylko tymże funkcjonariuszom. Nazywają de facto profesora Kieżuna donosicielem.

Uprzejmie informuję, że znając bardzo wiele teczek, ewidentnie nie jest to takie proste. Nie każda rozmowa jest donosem i nie każdy dawca jakiejkolwiek informacji jest donosicielem. Stąd historycy bardzo często używają formuły, która jest naszym zabezpieczeniem, że dana osoba, czyli np. Witold Kieżun w takiej formule (TW) został ZAREJESTROWANY (przez SB). Ale to jeszcze nie znaczy, że wypełniał to, co podlega rejestracji. W IPN jako naukowcy podchodzimy do tych akt bardzo ostrożnie, próbując mieć w sobie takie dwie filarowe dyspozycje :
1. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie (czyli odwrotnie, niż SB),
2. Jako historyk napisz najpierw artykuł naukowy, w którym masz cały warsztat, którym posługując się uwiarygadniasz prawdę, którą tam zawierasz.

Profesor Kieżun na pewno nie był donosicielem. Jego spotkania nie miały charakteru donosicielstwa, czyli nie służyły do kompromitowania innych ludzi, bądź ich szantażowania, tworzenia z nich agentów. To widać w tej dokumentacji. Podobnie jak widać w niej, że profesor nie miał tej świadomości i SB go nie informowała, że jest on zakwalifikowany przez nich jako TW.
Są tam również materiały przez niego pisane. Ale jak pisane ? Podpisane imieniem i nazwiskiem. Nie znam TW, który nie używałby swojego pseudonimu, tylko imienia i nazwiska. W tych aktach widać, że bardzo szybko, od razu w latach 72-73 on dostaje po łapach od partyjnych naukowców, którzy na niego donoszą do partii, że to jest facet, który chce zniszczyć socjalizm.
Ja mam największą pretensję do autorów, że oni w ogóle nie zrozumieli Kieżuna. Zrozumieli Szlubowskiego, jego ciasny umysł, zrozumieli instrukcje SB, natomiast nie zrozumieli bohatera swojego artykułu. Nie można mówić, że był donosicielem. To jest niegodne. Niegodne nie tylko dlatego, że obrażamy człowieka o bardzo bogatym życiorysie, ale także niegodne z punktu widzenia warsztatu historyka."
Agnieszka Romaszewska (fragmenty wypowiedzi) :
"Na świecie nie ma równości. Równość istnieje w obliczu Boga. Równość powinna istnieć w państwie wobec prawa. Ale równości w życiu społecznym nie ma. Ludzie mają różne zasługi, różny wiek, różne umiejętności, różną inteligencję. Osoba taka jaka jest profesor Kieżun zasługiwała na szczególnie staranne przyjrzenie się temu kim był, co chciał zrobić i jaka była jego wina, jakie były jego zasługi. Społeczeństwo, które zapomina co to znaczy słowo "zasługa" dąży do równości Czerwonych Khmerów z Kambodży. Bo tylko tam wszyscy byli absolutnie równi. We wszystkich innych normalnie funkcjonujących strukturach społecznych, zasługa jest czymś, co jest uwzględniane w ocenie człowieka. Na czym opiera się funkcjonowanie społeczeństwa ? Ono opiera również się na autorytetach. Mieliśmy z tym straszny problem. W latach 90-tych ja zaobserwowałam całą inwazję fałszywych autorytetów. Był taki pomysł, żeby na siłę wciskać ludziom autorytety. Reakcją na taki zalew fałszywych autorytetów jest przekonanie, że autorytetów nie ma w ogóle, że społeczeństwo może się obyć bez autorytetów. A społeczeństwo bez autorytetów obyć się nie może. To nie znaczy, że mają być święte krowy. Krowy, to krowy - to jest sprawa rolnictwa...natomiast autorytety to jest coś bardzo zasadniczego w normalnie funkcjonującym społeczeństwie."

Do wypowiedzi Rocha Baranowskiego o rzekomo pro-PRL postawie Witolda Kieżuna należałoby dodać list profesora do prezesa SD Tadeusza Młyńczaka z dn. 19 XII 1981 r :

„Z wielkim żalem stwierdziłem, że S.D. nie stanęło na wysokości zadania i nie potrafiło zareagować tak jak należało na wprowadzenie stanu wojennego. Zawsze rozumiałem, że usiłowaliśmy „bocznymi drzwiami” wprowadzić do naszej rzeczywistości elementy demokracji i jakoś tam zhumanizować realny socjalizm. Właśnie teraz była okazja, ażeby zademonstrować naszą postawę, tą prawdziwą, a nie taktyczną i nie zaakceptowanie stanu wojennego. Tymczasem, jak wygląda to z doniesień prasy amerykańskiej (New York Times) S.D. w pełni poparło ten gwałt zadany demokracji i to pod pozorem tzw. „racji stanu” i zapobiegnięciu interwencji radzieckiej. Powtarzam jeszcze raz moją opinię wyrażoną na przededniu mego wyjazdu do USA na spotkaniu w C.K., że były to czcze groźby. Związek Radziecki po doświadczeniach afganistańskich nie ruszyłby na Polskę – mógłby dokonać jedynie blokady ekonomicznej. Była więc okazja rozwoju demokracji i zakresu naszej samodzielności i myśmy ją stracili.
W tej sytuacji nie widzę możliwości bycia członkiem S.D.
Bądź łaskaw przyjąć moją rezygnację i traktować mnie odtąd jako bezpartyjnego, niezależnego, wiernego idei demokracji patriotę.
Pozdrawiam Cię i życzę Ci więcej odwagi w realizacji koncepcji wolności i demokracji, pamiętaj, że kiedyś historia Ciebie osądzi. Liczę też, że moja decyzja nie spowoduje jakichś represji w stosunku do mnie, zależy to od twojej uczciwości, w którą wierzę. Witold”
Donos na Kieżuna przez TW Waldemar, 1978 r.:
"Powiedział, że chciałby żeby Polacy nauczyli się tak pracować i myśleć jak Amerykanie, ale przy tym systemie, który u nas panuje jest to niemożliwe do wprowadzenia. Kieżun powiedział, cytuje: „Rządzi nami banda łobuzów która okłamuje się wzajemnie, za państwowe pieniądze buduje sobie wille i używa luksusowego życia, a społeczeństwo całe przeżarte jest korupcją, kryminały pełne, pracować ludziom się nie chce i nie wystarczy wzywać do podnoszenia wydajności, gdyż nie ma siły nabywczej na rynku, cały system ekonomiczny jest postawiony na głowie, a zarządzenia wzorowane na radzieckich są wadliwe.”

Zadaliśmy sobie trud przejrzenia udostępnionych w Internecie przez autorów „DoRzeczy” materiałów z teczki pracy SB – „TW Tamiza” sygnatura IPN BU 00275/45/2. Nie znaleźliśmy tam ani jednego dokumentu podpisanego ręką Witolda Kieżuna będącego deklaracją współpracy ze służbą bezpieczeństwa PRL, lub choćby zgłoszeniem gotowości do takiej współpracy. Nie ma żadnych pokwitowań o odbiorze pieniędzy. Materiały zawierają raporty SB, opinie o profesorze, meldunki bezpieki, wreszcie jego notatki o różnorodnym charakterze, jednak nie będące żadnymi donosami, co zresztą potwierdza opinia prof. Żaryna.

Profesor spotykał się z wieloma ludźmi ze swojego środowiska. Miał zwyczaj spisywać z tych spotkań krótkie notatki w celu utrwalenia spraw, z którymi miał do czynienia. Były to całkowicie osobiste zapiski, wyłącznie do jego dyspozycji. Zostały one jednak wykradzione z jego mieszkania i pomieszane z jego prywatną korespondencją, którą Szlubowski umieścił w teczce. W ten sposób Szlubowski mógł wykazać się, jak ważną postacią jest T.W.”Tamiza” (trzeba znać mentalność SB-ków, żeby wiedzieć, że każdą informację potrafili wykorzystać, tylko po to żeby samemu awansować). Co do samej teczki, to są poważne wątpliwości na temat autentyczności niektórych notatek.
Grafolog Igor Kordas (http://www.igorkordas.pl/Aktualnosci.html) pokusił się o dokonanie wstępnej ekspertyzy opublikowanych materiałów.
Oto początkowe wyniki analizy:
„Niewątpliwie jednym z setek dokumentów, które należy w pierwszej kolejności poddać badaniom z zakresu kryminalistycznej ekspertyzy dokumentów (w tym badaniom w celu ustalenia autentyczności pisma oraz stwierdzenia śladów i zakresu technik fałszerskich, polegających na dodawaniu i/lub usuwaniu zapisów) jest dokument z 10 maja 1973 r., sporządzony w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach (są to maszynopisy z odręcznymi zapisami).

1. EGZEMPLARZ NR 1 wskazany jest w „Spisie zawartości teczki” (k. 6):, i opisany jednoznacznie, jako: „Oświadczenie pisemne o kontakt. zagr. z 10 V 73 r.” (poz. spisu: 22). Rzeczywiście, zgodnie z przywołanym spisem, na kartach 60-65 znajduje się „Oświadczenie”, na którym widnieją sporządzone pismem maszynowym dane Witolda Kieżuna („Doc. Dr hab. Witold Kieżun Warszawa, ul. Traugutta 3/38” – k. 60 oraz zapis pod tekstem „Oświadczenia” o treści: „W. Kieżun” – k. 65). Kolejne karty (67-74) to odpowiednik ww. dokumentu, w postaci rękopisu, datowanego także na 10 maja 1973 r.

2. EGZEMPLARZ NR 2 znajduje się w innej teczce: karty 20-25 i figuruje w „Spisie zawartości teczki” (k. 16, poz. spisu: 1) już nie jako oficjalne „Oświadczenie” Witolda Kieżuna lecz jako „Doniesienie „Tamizy” z dn. 10.05.73 r.”.

Jak to się stało, że oficjalne „Oświadczenie” Witolda Kieżuna zostało przerobione na „Doniesienie” TW „Tamiza” ? Zastosowano banalnie prostą metodę: ordynarnie zamazano i wydrapano wszystkie dane identyfikujące Kieżuna, wpisując odręcznie zupełnie inne dane: „Źródło „TAMIZA” […]”. Powyższy wywód należy koniecznie rozpatrywać w kontekście określonych dat. Otóż bezpieka z „Oświadczenia” stworzyła, datowane na 10 maja 1973 r., „Doniesienie” TW „Tamiza” zapominając jednak o tym, że o TW „Tamiza” można mówić (wg esbeckich materiałów) dopiero od 17 maja 1973 r. – k. 19 z Teczki.
Reasumując – nie mogło być doniesienia „Tamizy” z dnia 10 maja 1973 r. z prostego powodu: w tym dniu kogoś takiego jak TW „Tamiza” jeszcze nie było.

Widoczne gołym okiem ślady prymitywnego i nieudolnego przerabiania na k. 3 daty rozpoczęcia „Teczki Pracy Tajnego Współpracownika” świadczą o tym, że w jakimś momencie bezpieka próbowała wygładzić i zamaskować ewidentną „lipę”, którą sama stworzyła (ewidentne fałszerstwo w tym zakresie musi być poddane specjalistycznej ekspertyzie – to ważny element całej „układanki”. Opiszę to w swojej opinii).”(koniec cytatu).
Jednym z zarzutów podnoszonych przez oponentów profesora jest fakt pojawienia się pseudonimu „Tamiza” na łamach książki „Niezapomniane twarze” (książka napisana w 1997r). W noweli występują dwaj przyjaciele – Teofil (Witold Kieżun) i Władek (Wiesław Chrzanowski). W tej sprawie profesor udzielił następującego wyjaśnienia :
"Szlubowski tylko raz, przed wyjazdem w 1977 r. powiedział, podobnie jak dyrektorka w PAN-ie w 1974 r., że jeśli będą mnie składać jakieś propozycje lub będę się czuć zagrożonym, żebym zgłosił się do Vice-Konsula w Nowym Jorku i pokazując na siebie powiedział, żebym powołał się na Tamizę. Rozumiałem, że to był pseudonim Szlubowskiego. W rozmowie z prof. Chrzanowskim, kiedy zastanawiał się jakiego pseudonimu użyć na na T.W. "Spółdzielcę" - przyszło mi do głowy, aby to była zasłyszana kiedyś "Tamiza” (koniec cytatu).
Dodajmy, że gdyby profesor Kieżun miał świadomość, że był zarejestrowanym przez bezpiekę TW „Tamiza”, to nigdy by tej nazwy nie użył, mając świadomość, że w ten sposób by ujawnił tajny pseudonim i spalił sam siebie.
We wspomnianej noweli z „Niezapomnianych twarzy”, profesor (dialog Władka i Teofila) ujawnia swoją pozytywistyczną postawę wobec pracy dla kraju:

WŁADEK:
„Mój postulat to swoista emigracja wewnętrzna, niepomaganie komunie w rozwijaniu swego systemu. (...) nie możemy współuczestniczyć w twórczym, kreatywnym rozwoju socjalistycznej rzeczywistości."

TEOFIL :
"Niezależnie od tego, jaki system rządzi aktualnie, Polska musi być krajem ludzi wdrożonych do sprawnej pracy, obowiązkowych, punktualnych, spolegliwych. Są to podstawowe wartości, zapewniające społeczeństwu sukces gospodarczy." (...) "Wierzysz, że komunizm kiedyś upadnie, a kto wówczas będzie mógł kierować zespołami ludzkimi po jego klęsce, jeśli ci niezłomni antykomuniści nie będą posiadać wiedzy i praktyki zarządzania nawet na średnim szczeblu? Już widzę smutny rezultat rządzenia niepodległą Polską przez takich jak ty kanapowych polityków.”

Profesor Wiesław Chrzanowski przez 7 lat musiał udowadniać, że zarejestrowany jako TW „Spółdzielca” nigdy nie współpracował z bezpieką PRL. Został całkowicie uniewinniony z zarzutów przez Sąd Lustracyjny w 2000 r.

„Ostatecznie Teofil wrócił do kraju. Któregoś wieczoru zatelefonowała do niego Basia, siostra Władka. Łamiącym się od łez głosem powiedziała: Przed dwoma godzinami Władek zmarł nagle na zawał serca. Nie przeżył tej strasznej niesprawiedliwości. Wiesz dobrze, że był wzorem prawości, uczciwości i ideowości. Nie dał się komunistom, zabili go koledzy w niepodległej Polsce.”

W kolejnych artykułach:
1. O współpracy prof. Witolda Kieżuna z uniwersytetami w USA, jego opracowań naukowych o sytuacji ekonomicznej i organizacji w krajach socjalistycznych, pozyskane przez SB poprzez sekretarkę profesora .
2. Temat powiązania prof. Witolda Kieżuna z prof. z prof. Robertem Senkierem
uznanym za agenta CIA, dzięki którego ostrzeżeniu prof. Witold Kieżun zdołał uciec z kraju razem z żoną Danutą. Prof. Robert Senkier został w Polsce zdekonspirowany.
3. Porwanie prof. Witolda Kieżuna w 2001 roku przez „nieznanych sprawców”.

Współautor artykułu:

  • Barbara Figurniak

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!