W marcu ma ruszyć pilotażowy program MEN "Cyfrowa szkoła". Eksperci od informatyki nie zostawiają na jego projekcie suchej nitki. Nieuchronna klapa i fiasko to najłagodniejsze określenia. Mimo miażdżącej krytyki projekt ma trafić pod obrady rządu jeszcze w lutym.

Program "Cyfrowa szkoła" zakłada objęcie nim do 1 maja 2013 r. 13 780 szkół i 2,2 mln uczniów "podstawówek". Pilotaż programu ma ruszyć jeszcze w marcu br. Trafi do 400 szkół, a ministerstwo przewiduje wydanie na niego 44 mln zł. Tymczasem eksperci od informatyki twierdzą, iż program jest tak nieprecyzyjny, że szkoły w jego ramach zamiast laptopa mogą kupić np. aparat fotograficzny.

Polska Izba Informatyki iTelekomunikacji krytykuje ministerstwo za nieprecyzyjne definicje, np. "przenośny komputer lub inne urządzenie mobilne mające funkcje komputera" może oznaczać również smartfon, a nawet aparat fotograficzny. Polskie Towarzystwo Informatyczne zwraca z kolei uwagę na brak w projekcie wymogów ochrony sprzętu i połączenia z internetem. Rozporządzenie nie przewiduje nawe konieczności zainstalowania oprogramowania antywirusowego.
Eksperci zwracają uwagę, iż w projekcie rozporządzenia brakuje przepisów, które określiłyby w specyfikacji sprzętu możliwość korzystania z multimediów edukacyjnych takich jak np. Scholaris, Centrum Nauki Kopernik czy Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Nie jest też określona sprawa zasilania komputerów, szybkości łączy i przepustowości sieci.

Program wspomagać mają w szkołach tzw. e-koordynatorzy, ale nie wiadomo kto za nich zapłaci. Najprawdopodobniej ciężar poniosą samorządy. Projekt
przewiduje, że szkoły dostaną środki finansowe na zakup sprzętu komputerowego, na jego zainstalowanie, uruchomienie i zintegrowanie oraz przeprowadzenie technicznego szkolenia nauczycieli z funkcji i obsługi sprzętu. Zapotrzebowanie na środki finansowe samorządy mają złożyć wojewodom do 6 kwietnia br. Eksperci twierdzą, że samorządy będą miały problemy z oszacowaniem tej kwoty.

Kolejnym problemem może być fakt, że w przetargach szkoły mogą się kierować wyłącznie ceną. Istnieje więc obawa, że kupią sprzęt nie spełniający standardów, a to oznacza klapę projektu. Michał Jaworski, wiceprezes PIIiT stwierdził w serwisie gazetaprawna.pl, że "jeżeli program nie zostanie dobrze przygotowany, sukces lub porażka będą kwestią przypadku".
Resort oświaty wprowadzał już kilka programów informatyzacji szkół. Wyposażał m.in. pracownie komputerowe w 2006 i 2007 r. NIK wytknął wóczas wiele nieprawidłowości. Sam premier zapowiadał też wyposażenie najpierw uczniów szkół podstawowych, a później gimnazjów w laptopy. Wszystkie te działania i zapowiedzi skończyły się porażką. Czyżby zanosiło się na kolejne fiasko?

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!