Pstrąże (miasto duchów) nazywane jest polską Prypecią. To miejsce znajduje się w powiecie bolesławieckim na Dolnym Śląsku i jest pożądane przez każdego eksploratora. Wyjazd do Pstrąża planowałem już od dawna.

Co prawda zwiedziłem już to miejsce ale nie dokumentowałem tego. Tym razem zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt wyjechaliśmy z rana by po przejechaniu 90 km dotrzeć na miejsce. Znając już poniekąd teren, wjechaliśmy samochodem najdalej jak to było możliwe. Mijamy pierwsze znaki zakazu wjazdu.

W końcu jest to teren wojskowy. Zbiórka przy moście, rozdzielenie latarek i kamer i po chwili ruszamy. Idziemy wzdłuż mostu kolejowego poprowadzonego nad rzeką Bóbr. Po naszej prawej widzimy ciągnący się most dla samochodów, by za chwilę ujrzeć przepaść. Most został wysadzony przez Rosjan, by uniemożliwić Polakom dostęp do miasta.

Zaskakujące, że dopiero od 1994 roku Pstrąże funkcjonuje na zasadach polskiej administracji. Mijamy most, ponieważ na terenie opuszczonego osiedla co jakiś czas odbywają się ćwiczenia jednostek specjalnych ruszamy dalej zachowując szczególną ostrożność. Już przy wejściu do pierwszej klatki z oddali dobiega do nas dźwięk karabinu. Echo roznosi się po okolicznych lasach. Wchodzimy coraz wyżej poszukując czynnego wejścia na dach. Wchodzimy kolejno do pozostałych klatek by w końcu przez wybite okno dostrzec quady. Nie wiemy czy to quady osób prywatnych czy wojska więc chwilę zamieramy w bezruchu. Po chwili okazuje się, że nie tylko my postanowiliśmy tego dnia zwiedzić "miasto widmo". Ruszamy dalej do kolejnych bloków by w końcu dotrzeć na dach. Asekurujemy się wzajemnie aby każdy mógł z góry zobaczyć pozostałości po dawnej szkole i okolicy. Widok jest nieziemski.

Nie potrafię wyobrazić sobie, jak to miejsce wyglądało kilkanaście lat temu, kiedy tętniło w nim życie. Schodzimy na dół i udajemy się do drugiej części miasta, której nie zdążyłem zwiedzić za pierwszym razem. Ta część wydaje się bardziej zrujnowana. Widać, że przyroda nie szczędziła budynków, te zachowane były porośnięte drzewami, krzakami i w większości miały pozarywane dachy czy stropy. Tylko kilka budynków przetrwało w możliwie dobrym stanie nadającym się do zwiedzania.

Tego dnia odwiedziliśmy duży, niewysoki budynek który mógł pełnić niegdyś rolę stołówki. Zamawiamy wyimaginowaną zupę pomidorową i rozdzielamy się na dwie grupy eksplorując jednocześnie piwnicę oraz poziom. Rozkład pomieszczeń był identyczny na górze i na dole. Duże pomieszczenie przypominające kuchnie oraz wielka hala która obecnie bardziej przypominała parking. Wychodzimy i udajemy się już do samochodów, by w drodze powrotnej zahaczyć o jeden z najstarszych dębów w Polsce. Pamiątkowa fotka pod "Chrobrym" i 1,5 godzinna podróż do domu. To była udana wyprawa ale na pewno odwiedzę to miejsce jeszcze niejednokrotnie.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!