Kadra Bogdana Wenty osiąga kolejne sukcesy na wielkich międzynarodowych imprezach. Jaki jest jednak stan ogólny tej dyscypliny w naszym kraju?

Reprezentacja polskich piłkarzy ręcznych pod wodzą Bogdana Wenty zdobywa laury, porównywalne z osiągnięciami siatkarzy i przerastające o lata świetlne "wyczyny" piłkarzy nożnych. Mimo to szczypiorniak, zwłaszcza w wydaniu ligowym, nadal nie wzbudza zainteresowania polskich kibiców. Kolejne triumfy polskiej reprezentacji nie przekładają się na oglądalność transmisji ekstraklasy przeprowadzanych przez Polsat Sport. Dla większości Polaków zasady tej pięknej dyscypliny wydają się co najmniej tajemnicze, a poza tradycyjnymi ośrodkami polskiej piłki ręcznej takimi jak Kielce, Płock czy Głogów niewielu potrafi wymienić choćby dwie drużyny występujące w naszej lidze.

Zmarnowane zwycięstwa
W rankingu najpopularniejszych dyscyplin sportowych w Polsce szczypiorniak ledwie mieści się w pierwszej dziesiątce i nie uległo to znaczącej zmianie po sukcesach reprezentacji. Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie wykorzystuje sukcesu do promocji dyscypliny, nie znaleziono sponsora tytularnego ligi, nie kładzie się wielkiego nacisku na system szkolenia. Za to kilka lat temu na ścianach polskich szkół zawisły rozesłane przez ZPRP tablice zatytułowane, "ABC piłki ręcznej", na których znajdziemy sformułowania w stylu "obserwój obrońcę i bramkarza", albo "rzyt z biodra" (pisownia oryginalna). W naszym kraju znajduje się zaledwie kilkadziesiąt klubów piłki ręcznej, podczas gdy w Niemczech jest ich przynajmniej kilka razy więcej. Piłka ręczna rozwija się głównie w średnich miastach i miasteczkach, gdzie nie ma konkurencji ze strony piłki nożnej czy siatkówki, stąd w ekstraklasie z piątki największych polskich miast swojego przedstawiciela ma jedynie Wrocław. Obok niego znajdziemy 25-tysięczny Wągrowiec, 50-tysięczne Puławy czy 70-tysięczny Głogów. Polska jednak nie jest tu wyjątkiem, ponieważ również w innych krajach handball jest domeną mniejszych miast, o czym najlepiej świadczy fakt, iż aktualnym mistrzem Hiszpanii, która ma najlepszą ligę świata w tej dyscyplinie, jest drużyna z liczącego 70 tysięcy mieszkańców Ciudad, ale tam liga ma zupełnie inną renomę.

Wenta cudotwórca?
Stan polskiej piłki ręcznej jest, mówiąc ogólnie, kiepski. Na mistrzostwach Europy nie pojawił się żaden sędzia z Polski. Nasze reprezentacje juniorskie nie pojawiają się na dużych sportowych imprezach, w przeciwieństwie do młodych drużyn z Chorwacji, Niemiec, czy nawet Czech. Czołowe kluby mają problem z awansem do Ligi Mistrzów. Można więc odważyć się na twierdzenie, iż trener Bogdan Wenta dokonał niemożliwego, budując czołową drużynę świata dosłownie z niczego. Sukcesy reprezentacji zawdzięczamy głównie niezwykłej osobowości trenera, który z dobrym skutkiem podjął próbę rozruszania polskiej ligi. Prowadzone przez niego Vive Kielce z powodzeniem broni honoru naszej ekstraklasy w europejskich pucharach, a wzmocnienia dokonane przez klub z Kielc wymusiły na innych zespołach nowe transfery, dzięki czemu obok Vive pojawiła się druga drużyna na europejskim poziomie - Wisła Płock. W konsekwencji w naszej lidze znajdziemy nie tylko filary reprezentacji Polski, ale również 3 Duńczyków i jednego Ukraińca, ze stażem reprezentacyjnym. Wszyscy grają jednak w dwóch czołowych klubach, sprawiając, że pozostałe zespoły walczą najwyżej o brązowy medal. Niemniej, ogólnie rzecz biorąc, poziom ligi systematycznie wzrasta. Problem w tym, że jeśli sportowi działacze nie wykorzystają sukcesów do promocji dyscypliny, złota era polskiej piłki ręcznej może skończyć się tak samo szybko, jak się zaczęła. Bogdan Wenta nie będzie trenerem wiecznie, a gwiazdy naszej kadry mają przeciętnie po 30 lat i co gorsza, poza wyjątkami jak np. Tomasz Rosiński, nie widać godnych następców.

Co dalej?
Sukcesy naszej reprezentacji należy więc jak najlepiej wykorzystać. Przede wszystkim promując dyscyplinę. Mam tu na myśli profesjonalną ligę, ze sponsorem tytularnym, regularnymi transmisjami telewizyjnymi kilku meczy w każdej kolejce. Przy odpowiedniej akcji marketingowej można by wywołać prawdziwe boom na piłkę ręczną i napędzić zainteresowanie tym sportem. Oprócz tego przydałby się w Polsce porządny system szkolenia młodzieży, który wychowałby następców obecnych gwiazd reprezentacji i przyniósłby znaczące osiągnięcia w reprezentacjach młodzieżowych. Do realizacji tych celów potrzeba lat, ale nie czas jest tu największym problemem. Choć niewiele się o tym mówi, to w Polsce brakuje zaangażowanych sportowych pasjonatów. Kierownictwo ZPRP popadło w swoisty marazm i zdaje się zupełnie nie wyciągać wniosków z pracy działaczy siatkarskich, którzy osiągnęli w Polsce niezwykły sukces marketingowy. W naszej lidze siatkarskiej grają światowe gwiazdy, a rywalizację o mistrzostwo kraju oglądają tysiące kibiców. W przypadku szczypiorniaka można powtórzyć ten sukces, zwłaszcza że ewentualnym zmianom wizerunkowym polskiego handballu towarzyszą poważne międzynarodowe osiągnięcia kadry. Z takiej postawy działaczy zdają sobie świetnie sprawę również nasi szczypiorniści, którzy na kilka miesięcy przed mistrzostwami ogłosili protest przeciwko nieudolności ZPRP, który nie przyniósł, niestety, pożądanych efektów. Mimo wszystko należy się cieszyć z wielkich osiągnięć naszej kadry. Warto jednak w obliczu takich sukcesów wziąć pod uwagę również kryjący się pod reprezentacyjną fasadą stan ogólny naszej piłki ręcznej i wyciągnąć pewne konsekwencje. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!