Walka z rakiem piersi i skutkami jakie ze sobą niesie choroba, realizowana poprzez sztukę, jest na pewno nowatorskim projektem, niosącym nadspodziewanie pozytywne rezultaty. 15 października w Domu Polsko- Słowackim w Gorlicach miał miejsce wernisaż szczególnej wystawy.

W piątkowe popołudnie miałam okazje uczestniczyć w otwarciu wystawy pt. „Rak’n’roll”, której terapeutyczne przesłanie zostało zilustrowane przez Andrzeja Świetlika, fotografa stawiającego na artyzm w człowieku. Tym razem bohaterkami artystycznej fotografii stała się grupa 12 amazonek, młodych kobiet, które w walce o życie z podstępnym rakiem piersi, pokonując słabość ciała, często bezsilność i zwątpienie, stanęły przed obiektywem i pozwoliły stylistom, fotografowi, a przede wszystkim sobie, na powrót do codzienności z uśmiechem na twarzy, wiarą w przyszłość i nadzieją, którą starają się, w ten właśnie sposób zarazić kolejne ofiary tej podstępnej choroby.

Na wystawie zaprezentowano zdjęcia, które znalazły się w kalendarzu wydanym przez fundację „Rak’n’roll. Wygraj życie”. Kalendarz jest projektem terapeutyczno-artystycznym, mającym na celu zebranie funduszy na ubarwienie smutnych onkologicznych poczekalni, w których po zdrowie i nadzieję czekają kobiety tej nadziei pozbawione. Rak'n'drollowe poczekalnie mają energetyzować, nie dołować szarością i smutkiem

Strona każdego z kalendarzowych miesięcy jest stylizowana na okładkę popularnych w latach 70’, 80’, 90’ płyt. Założycielka fundacji Magda Prokopowicz zetknęła się z rakiem, kiedy była w ciąży. Choroba dopadła ją w tak niezwykłym momencie. Walkę wygrała. Dwa tygodnie po ostatniej chemii urodziła zdrowego synka. Kolejnym owocem zmagań z chorobą stało się powołanie do życia fundacji „Rak’n’roll. Wygraj życie”. Triumf życia nad śmiercią w tym przypadku ma charakter wręcz symboliczny.

Autor zdjęć wydobył ze swoich bohaterek tkwiące w nich piękno i siłę, którą w ten sposób dzielą się z otoczeniem. Radość życia jedenastu miesięcy bije z twarzy pozujących kobiet. W wystawowej kolekcji zabrakło „KWIETNIA”, Monika odeszła w ubiegłym miesiącu.

Gorlicką wystawę otworzyła Magda–październik. Amazonką jest od ponad dwóch lat. Wiadomość o chorobie przyjęła z niedowierzaniem. W jej rodzinnie rak piersi nie występował. Diagnozę potwierdziły dalsze badania. Zaczął się wyczerpujący fizycznie i psychicznie czas walki. Wygrała. W projekcie wzięła udział dzięki Monice, która jej o nim powiedziała. Jak mówi, wśród poznanych ludzi poczuła się kimś ważnym. Przygotowania do zdjęć pozwoliły jej na odbudowanie poczucia własnej wartości i odzyskanie wiary w zdrową przyszłość.
Uśmiechnięta, pełna ciepła młoda kobieta powiedziała: „Choroba nie jest fajną rzeczą, ale trzeba nauczyć się dostrzegać w niej dobre strony”.

Małgosię, bohaterkę lutego informacja o chorobie dopadła przed Bożym Narodzeniem. „Co z moimi dziećmi”, ta myśl nie opuszczała jej przez cały okres leczenia i rehabilitacji. Po dwóch latach zmagań czuje się wyczerpana, ma poczucie straty, jednak jak mówi, udział w sesji zdjęciowej dał jej „kopa” i wiary, że to co złe, zostało za nią, a dalszy ciąg należy do niej i jej dzieci. „Choroba i walka z nią, to czas cierpienia, strachu, ale i nauki. Dzisiaj mogę udzielać wsparcia innym kobietom, które są na początku tej drogi”-mówi Małgosia.

Lidka do listopada 2008 roku była 33-letnią pracoholiczką myślącą głównie o karierze zawodowej, modzie i pieniądzach. Nagle to wszystko przestało być ważne. Podczas kąpieli,
na piersi wyczuła guz. Po nieprzespanej nocy zamiast do pracy pobiegła na USG. Od lekarza wyszła z płaczem. Raka potwierdziły kolejne badania. Dzień przed świętami Bożego Narodzenia wyszła ze szpitala. Stała się cicha, izolowała się od ludzi i zdarzeń. Zamknęła się w sobie. „Ja, królowa życia, pędu i cudownego kołowrotka nagle poczułam wielki hamulec” – mówi po wielu miesiącach. „Rak nauczył mnie, że wokół są inni, że moje życie należy nie tylko do mnie. Nauczył mnie spokoju, konstruktywnego myślenia, empatii. Wiem, że muszę wykorzystać mój czas najpiękniej jak się da. (…) Rak nie tylko coś mi zabrał, ale również wiele dał. Opowiedziałam swoją historię w programie „W obiektywie Justyny Steczkowskiej”. Tym samym zyskałam nowych znajomych i poznałam ludzi, którzy mnie dopingują i wspierają.(…) Po całych tych przygodach z dziadostwem, które mnie dopadło jestem o Niebo silniejsza! Mimo, że rak wyrolował mnie na maxa, to uważam, że ten czas był po coś.”

Wystawa i kalendarz „Rak’n’roll’ to wizualizacja nadziei i wiary w wygraną z rakiem piersi, ale i wezwanie do systematycznej samokontroli i korzystania z badań profilaktycznych, które chorobę pozwalają wcześnie wykryć, a wczesna diagnoza to droga do wygrania z tą podstępną chorobą, która nie ma żadnych reguł.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!