Z ogłoszonego wczoraj raportu MAK dowiedzieliśmy się, że będący pod wpływem alkoholu dowódca polskich sił powietrznych spowodował tragedię.

Z ogłoszonego wczoraj Raportu MAK dowiedzieliśmy się, że będący pod wpływem alkoholu dowódca polskich sił powietrznych sterroryzował samą swą obecnością w kabinie pilotów, niedoświadczoną załogę prezydenckiego Tupolewa, co doprowadziło do katastrofy. Sekundował mu w tym akcie terrorystycznym główny pasażer, który co prawda nie stresował załogi wizytą w ich kokpicie, ale samym pobytem na pokładzie sprawił, że piloci woleli narazić zarówno jego osobę oraz
reszty pasażerów zdrowie i życie, jak i swoje własne, byle tylko uniknąć prezydenckiego gniewu.
Wszelką odpowiedzialność Rosjan wykluczono, jako absurdalną. Wynika z tego, ze Polacy wybrali się samowolnie w podniebny, samobójczy rajd w rosyjskiej przestrzeni powietrznej, a Rosjanie ze zdumieniem obserwując przebieg zdarzeń, nie śmieli im w tym przedsięwzięciu przeszkadzać.

Dowiedzieliśmy się także, że MAK to międzypaństwowa instytucja tylko z nazwy, która
to nazwa kiedyś odnosiła się do międzypaństwowej Wspólnoty Niepodległych państw byłego ZSRR.
Brat śp prezydenta ocenił raport MAK-u w kategoriach anegdotycznego, legendarnego Radia Erewań, co wydaje się być właściwą i dość przy tym łagodną oceną.
Magiczna fraza : pasadka dopełnitielna znaczyć mogła zarówno, że lądowanie warunkowe, jak i że dopełniło się, a również że...

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!