Zuzanna i starcy Zuzanna i starcy

Zuzanna i starcy (© Rembrandt)

Wypowiedź specjalistki prawa karnego, pani prof. Płatek, na temat dokumentu, wytworzonego przez Komisję Kodyfikacyjną, z którego tłumaczy się wiceminister sprawiedliwości, pan Wojciech Węgrzyn, wzbudziła moje babskie zainteresowanie.

Co prawda jest przysłowie „ciekawość zabiła kota” ale nie jestem kotem, ciekawość mnie nie zabije i mogę ją zaspakajać bezkarnie, bo w ostatecznym rozrachunku „śmiać się czy płakać” - optuję za śmiechem.

Granda hurtowa:

Opcja ta – aby wesoło (ocierając łzy bezsilności) rozpocząć refleksje z natury poważne – przywiodła mi wspomnienie kolegi z czasów młodości, który na widok każdej nowej dziewczyny zasięgał rady przyjaciela: wydymać, czy nie wydymać? Wyliczanka na liściu akacji kończyła się zawsze na „wydymać”.
Takim samym wnioskiem zakończyły się obrady szacownego geriatropagu przy Ministerstwie Sprawiedliwości, który postanowił wydymać kobiety (z wyjątkiem p. Wróbel oraz wróblopodobnych) i zafundować im specjalne „przywileje” w kodeksie karnym. Czcigodne grono wytworzyło horrendalnego gniota, o którym pan Węgrzyn mówi, iż są to
dokumenty będące poglądami jej członków".

Nie wiem, czy pieniądze podatników powinny iść na opisywanie prywatnych poglądów panów, którym (w kodeksie) nie staje, ale osobiście zaliczam to do grandy hurtowej: wszak w założeniu miała by dotyczyć całej populacji damskiej w kraju z wyjątkiem emerytek zwyczajnych, moherowych, bezdzietnych z natury i tych, które z innych przyczyn nie doznały stanu błogosławionego a’la posłanka Wróbel;
vide pyskówka u Olejnikowej czyli śmiech do rozpuku.

Prawnicze pichcenie zakończyło się wielką wsypą i właśnie o tym pisze pisze profesor Płatek, cytuję: -„…I jeżeli jest tak, jak pisał prof. Lech Gardocki w "Gazecie Prawnej", że proponowane zmiany przesyła się do konsultacji "Opus Dei, to znaczy, że godzimy się na to, by odejść od państwa świeckiego i państwa demokratycznego i pójść w kierunku państwa totalitarnego i teokratycznego…”

Przyszedł tu dobry moment na fragment wypowiedzi przywołanego wyżej profesora Gardockiego, zamieszczonej w Gazecie Prawnej:
-(Lech Gardocki | Publikacja: 13 grudnia 2013, 09:16; Aktualizacja: 13 grudnia 2013, 09:26) Członkowie komisji kodyfikacyjnej pod szyldem zmian w prawie karnym postanowili przeforsować przepisy, które odpowiadają ich osobistym przekonaniom religijnym…”

Oczywiście należało się spodziewać, że w trakcie burzy medialnej na ten właśnie temat, usłyszymy głos Kościoła i faktycznie - niezawodny arcybiskup Michalik chwali propozycje,
- „nie obawia się kolejnej wojny aborcyjnej w Polsce",bo - jak powiada - „….Po każdym wygłoszeniu zasady posłuszeństwa Bogu Jeremiasz szedł do więzienia, a mimo to nie zaprzestał napominania króla. Kościół musi być gotowy także na prześladowania. Jeśli Bóg da mi siłę i łaskę, to chętnie pójdę do więzienia za obronę nauki, która pochodzi od Boga”.

Analizując tę wypowiedź mam wrażenie, że abp. Michalik ma takie same szanse na męczeństwo, jak nasz niespożyty prezes na kombatanctwo z powodu (nie)internowania.
Co się zaś tyczy Jeremiasza, to przecież wypisz wymaluj – kobieta decydując o swej dzietności wypowiada posłuszeństwo…biskupom; w sytuacji Jeremiasza stawiany jest nie kto inny, jak tylko kobieta w Polsce; zarówno ta, nie gotowa na macierzyństwo z powodów patriotyczno-demograficznych, jak i ta, która może cierpieć np. na poronienia nawykowe. To kobieta, według proponowanych zapisów kodeksu karnego ma być gotowa na prześladowania i więzienie, bo zawartość jej brzucha ma podlegać kontroli.
Panowie – może ciężarne zaczipować i monitorować całodobowo poprzez „bazę noszących w brzuchu dziecko poczęte niezdolne do samodzielnego życia”?

Na tle toczącej się dyskusji bardzo zasadnie i donosnie brzmią pytania prof. Hartmana, skierowane do Ministra Sprawiedliwości:

-"Czy zasięga Pan, bądź Pańscy podwładni, opinii Opus Dei lub też innej zagranicznej organizacji? Co czyni Pan, aby przekonać Polaków, że art. 25 konstytucji nie jest martwym prawem? Czy jako Minister Sprawiedliwości poucza Pan o konieczności jego przestrzegania szefów innych resortów, np. resortu edukacji, który planuje wprowadzić dodatkowe lekcje religii katolickiej pod pozorem 'konserwatywnej ścieżki edukacji seksualnej'?".

Granda detaliczna

"… uderzył rencistę i zabrał mu portfel. W samoobronie pan Zbigniew wyciągnął z kieszeni niewielki scyzoryk, który służył mu do drobnych prac. Machnął w stronę bandyty i dźgnął w klatkę piersiową…. Napastnik udał się do szpitala, a potem poskarżył się policji. Jego ofiarę spotkały kłopoty. - Pan Zbigniew usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń ciała - przyznała Alicja Cichosz z Prokuratury Rejonowej w Lipnie. Zastosowano wobec niego dozór policyjny, grozi mu 10 lat więzienia.”

Trudno o lepszy przykładparanoi, która snu z powiek uczonym prawnikom nie spędza.

A może byłoby lepiej, gdyby panowie prawnicy i świętoszki z Opus Dei przestali się ekscytować ginekologią, zajęli sensownie ochroną ofiar, a panowie biskupi nie oczekiwali męczeństwa w sytuacji, kiedy do spółki z klerykałami na państwowych stanowiskach pitraszą męczeństwo dla przeciętnej polskiej kobiety (z wyjątkiem posłanki Wróbel i wróblopodobnych).

Jestem pewna, że byłoby. Lepiej dla wszystkich. Czego z okazji zbliżających się Świąt, serdecznie życzę wszystkim młodym kobietom (z wyjątkiem... bo aż tak wspaniałomyślna nie jestem).

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!