W tym rok kalendarz obdarował nas trzydniowym świętem ku czci zmarłych. Trzy dni zadumy i refleksji. Dni w zależności od posiadanych krzyżyków na karku odbieranych i w różny sposób poddanych refleksji.

Życie szybko ucieka. Życie to nieustająca walka. Życie to jedna wielka mitręga w oczekiwaniu wg jednych na ucztę tam, wg innych:

I tutaj na chwilę zatrzymajmy się, gdyż warto pochylić się na chwilę nad tą kwestią.

Człowiek od początku życia nierozwiązalnie związany jest ze śmiercią.

Nie żyjemy na pustyni w oazie jednej wiary i jednego Boga. Z zażenowaniem należy patrzeć na wszelkiego rodzaju ograniczenia myśli i swobód religijnych ze wskazaniem słuszności tylko jednej jedynej, chrześcijaństwa.

I tak dla przykładu:

Egipcjanie uważali, że w w czasie śmierci człowiek rozpada się na dwa pierwiastki: ka - sobowtór ziemskiego ciała, duchowa osobowość i ba - dusza przedstawiana, jako ptak z wielką głową. Ponieważ ka miała potrzebować po śmierci ciała, dlatego mumifikowano zwłoki, budowano wielkie grobowce i malowali sceny z życia zmarłego na ścianach, aby ka mogła powrócić i cieszyć się życiem po śmierci, tak jakby wciąż była wśród żywych.

Według mitologii greckiej najgorsi przestępcy trafiali do Tartaru, natomiast dobrzy za życia ludzie trafiali na Pola Elizejskie.

Wikingowie uznawali dwie krainy, do których możemy udać się po śmierci. Pierwszą pełną wszelkich przyjemności Walhalla, do której idą osoby poległe w boju, stając się einherjarami. Drugą lodowaty Niflheim gdzie idą osoby zmarłe w sposób naturalny, bądź w wyniku choroby.

Słowianie uważali, że elementów duchowych było w człowieku więcej niż tylko jeden, a ich losy pośmiertne były różne. Według jednej koncepcji, wyodrębniano dwie zasadnicze formy składowe ducha, duszę jaźni i życia. Jeden z tych pierwiastków, jako iskra boża stanowił reinkarnowany element życia, który po śmierci powracał na ten świat by się odrodzić. Drugi przenikał na inną płaszczyznę bytowania lub też był odsyłany jak najwcześniej do Nawii by zjednoczyć się z przodkami.

W wierzeniach Majów i Azteków często składane były w tych państwach ofiary z ludzi, których śmierć była konieczna do zadowolenia bogów. Złożenie się w ofierze było zaszczytem.

Śmierć w hinduizmie nie jest kresem życia. Przejęta jest tu wiara w reinkarnację, czyli ponowne wcielanie się atmana (duszy). Nie musi to jednak być wcielenie w człowieka, a na przykład w zwierzę albo boga.

Podobnie jak w hinduizmie buddyzm, naucza o reinkarnacji, jednak równocześnie odrzuca koncepcję niezmiennej duszy (anatman). Po śmierci fizycznego ciała następuje rozpad człowieka na pięć składników, tzw. skandh-forma materialna, uczucia, rozum, wola, świadomość. Jedynie karma danego człowieka przeniesie się do przyszłego wcielenia.

W życie pośmiertne wierzą żydzi uważając, że dusza nazywa się nefesz. W ruchu kabała pojawia się wiara w reinkarnację.

Z kolei muzułmani wierzą, że po śmierci dusza spotyka dwóch aniołów śmierci Munkara i Nakira. Aniołowie zadają jej pytania o przebieg życia. Dusze ludzi bogobojnych są pozostawione w spokoju i mogą oczekiwać na Dzień Sądu. Dusze grzeszników poddawane są torturze grobu, która jest niejako wstępem do męk piekielnych. Dusze męczenników idą prosto do raju, gdzie wcielają się w ptaki aż do Dnia Sądu, kiedy zmartwychwstaną ich ludzkie ciała.

Wyznawcy Koranu wierzą, że każdy człowiek, zasługuje na pogrzeb, który powinien odbyć się najpóźniej dobę po zgonie.

Z kolei chrześcijanie wierzą, iż śmierć jest przejściem z doczesności do wieczności, a dusza człowieka zostaje zbawiona lub potępiona. Śmierć jest stanem nienaturalnym stanem rozłączenia duszy i ciała. Zmartwychwstanie polega na przywróceniu naturalnego stanu dusza na nowo organizuje człowieka mającego zarówno duszę, jak i ciało.

Współcześnie chrześcijaństwo odmawia jednostce prawa do decydowania o swoim i innych życiu. Chrześcijanie wierzą, bowiem, iż życie daje Bóg i tylko Bóg ma prawo je odebrać. Zachowują wiarę w to, że śmierć ciała nie oznacza śmierci duszy i jest dopiero początkiem nowego, niebiańskiego życia.

W społecznościach ludzkich istnieje wiele poglądów, co do istnienia życia po śmierci takich ja piekło, niebo (raj), czyściec, nawie, reinkarnacja, dusza, duch, zmartwychwstanie. Większość z nich wytworzyła również liczne obrzędy pośmiertne.

Bijąc się z tymi myślami, patrząc na figlujące płomyki zniczy, popadamy w zadumę i melancholię. Po przeczytaniu "Śmierć w różnych religiach" Kenneth Paul Kramera bijemy się z dogmatem śmierci i życia doczesnego. Szukamy usprawiedliwień dla naszych błędów, cieszymy się z osiągnięć.

Wszystko jednak i tak sprowadza się do mózgowej projekcji wyimaginowanego filmu o naszym życiu, o jego dobrych i złych stronach. Czujemy tęsknotę do zmarłego, wspominamy innych bliskich, znajomych, którzy gdzieś tam czekają na nas.

Stąd też obce i niezrozumiałe są dla mnie implanty w postaci np. Halloween. Farsą pachnie brak kultywowania własnych tradycji i zastępowanie ich, nie do końca wiernie oddanymi, zachodnimi (amerykańskimi) zwyczajami.

Prawo młodości, prawo beztroski i optymizmu? Możliwe, tylko czy uzasadnione?

Chodząc na groby bliskich, szczególnie na jeden najbardziej mi bliski, chcę poczuć dawne wspomnienia, wspomnieć miłe wspólnie przeżyte chwile.

Bo przecież Dzień Wszystkich Świętych (łac., Festum omnium sanctorum) to święto na cześć chrześcijańskich świętych obchodzone 1 listopada. Od 610 do 731 roku naszej ery święto to obchodzono 1 maja, dopiero Papież Grzegorz III, w 731 roku, przeniósł to święto na 1 listopada. Dzień Wszystkich Świętych jest często mylony z następnym (2 listopada) tzw. Dzień Zaduszny (dniem zmarłych) i dlatego w tym dniu przyjęło się czczenie zmarłych i chodzenie na groby.

Świętując Dzień Wszystkich Świętych i potem dzień Zaduszny, chcę mieć moment na refleksje, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jest to okazja do wspomnień, do dzielenia się troskami, kłopotami i radością.

Moment, w którym w zadumie pokonam ból straty osoby bliskiej, wykorzystam możliwość wspomnień i refleksji.

I na koniec wg Kennetha Paula Kramera

Najcenniejszą jednak postacią jest kobieta, która, podobnie jak śmierć, woli pozostać tajemnicą i jak gwiazdy rozjaśnia noc. Dla niej życie jest wieczne, miłość jest nieśmiertelna, a śmierć to jedynie horyzont.


W tekście wykorzystano "Śmierć w różnych religiach" Kenneth Paul Kramera

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!