Adaptacja słynnej powieści Alexandre'a Dumasa to historia największej masakry w historii Paryża, jaką była rzeź hugenotów w noc św. Bartłomieja.

Spektakl "Królowa Margot" w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego to dramat oparty na powieści Alexandre'a Dumasa. Reżyser zamienił powieść spod znaku płaszcza i szpady w pełną emocji opowieść, pozbawioną scen batalistycznych i pojedynków. Zachował jednak polityczne i historyczne tło.

Akcja sztuki rozgrywa się w 1572 roku. W katolickiej Francji rozprzestrzeniają się hugenoci, co prowadzi do wojen na tle religijnym. Aby powstrzymać rozlew krwi, księżniczka Małgorzata (Milena Suszyńska) bierze ślub z Henrykiem Nawarskim (Karol Pocheć), który jest protestantem. Obie strony liczą na zawieszenie broni.

Niestety z powodu spisków, fanatyzmu królowej matki (Danuta Stenka) oraz nieudolności jej syna Karola IX (Marcin Hycnar), dochodzi do rzezi hugenotów w noc św. Bartłomieja oraz innych tragicznych wydarzeń...

Jeśli chodzi o grę aktorską, to największe brawa należą się Danucie Stence, która wcieliła się w roli królowej - matki. Była bardzo sugestywna jako nieznosząca sprzeciwu Katarzyna Medycejska, która kieruje się w życiu emocjami. Z jednej strony kocha swoje dzieci, z drugiej - nienawidzi wszystkiego, co zagraża jej planom dyna stycznym. Raz jest czuła i troskliwa, raz władcza i okrutna. Stenka świetnie odegrała tę rolę, nie tylko za pomocą modulacji głosu, lecz także gestów i mimiki.

Bardzo podobała mi się także Milena Suszyńska jako tytułowa Margot, młoda kobieta, która pozostaje z boku głównej intrygi, wymyślonej przez jej matkę i dwóch braci. Ma wiedzę, która jest niezbędna do zdobycia władzy, ale jest od niej odgrodzona przez rodzinę. Jest traktowana przedmiotowo. Nie ma także dobrych relacji z mężem. Aby wypełnić pustkę, znajduje sobie kochanka.
Nie można przejść obojętnie wobec Marcina Hycnara, który wcielił się w króla Karola IX, dziecinnego władcę, uzależnionego od matki, choć próbującego wyrwać się spod jej silnego wpływu; a także Jadwigi Jankowskiej-Cieślak, która zagrała René, powiernika królowej i alchemika. Choć była to niewielka rola, zapadła mi w pamięć.

Na scenie można zobaczyć także dwa psy rasy rhodesian ridgeback, które były bardzo posłuszne i spisały się znakomicie w swoich rolach. Wszystko to zasługa ich trenerki - Agnieszki Penkali.

Warto wspomnieć o monumentalnej scenografii Barbary Hanickiej - konstrukcji przypominającej królewską komnatę, z dużym stołem i kilkorgiem drzwi. A także o świetnie dobranych kostiumach - pięknych sukniach i futrach.

Sztuka ta porusza trudną tematykę i wymaga skupienia. Niemniej jednak polecam ją nie tylko miłośnikom Alexandre'a Dumasa. Sama chętnie przeczytałabym teraz powieść, by mieć porównanie.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!