Po burzliwej dyskusji na temat kwalifikacji rzezi wołyńskiej Sejm RP przyjął uchwałę upamiętniającą tę zbrodnię, lecz nie zgodził się na ustanowienie dnia 11 lipca jako Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian.

Ostateczny tekst uchwały upamiętniającej zbrodnię wołyńską na okoliczność 70. rocznicy nie zadowala wszystkich parlamentarzystów, gdyż w jej tekście nie uwzględniono poprawki, zgłoszonej przez opozycję – PiS, Solidarną Polskę i SLD, by określenie „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa” zastąpić pojęciem „ludobójstwo”. Pomimo apeli zgłaszanych na mównicy sejmowej posłów opozycji, ich wnioskowania o godne uczczenie ofiar rzezi wołyńskiej oraz przekonywania, że uchwała w zaproponowanym przez nich brzmieniu nie zaprzepaści starań Ukrainy w związku z wejściem do Unii Europejskiej, poprawka przepadła.

Czytaj także: Hermaszewski o zbrodni wołyńskiej: Ocalałem. Z rodziny wymordowano 18 osób

Zdecydowały względy polityczne, zgłaszane przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że zbyt radykalne określenie zakłóci relacje międzynarodowe. Wypowiedź ministra krytykowali m.in. Józef Zych z PSL i Kazimierz Michał Ujazdowski z PiS. Obaj przekonywali, że rzeź wołyńska była ludobójstwem. „Nie można budować stosunków z innymi narodami na zakłamaniu historii własnego narodu” - podkreślił Zych. Przypomniał również, że zgodnie z konwencją ONZ z 1948 r. „ludobójstwem jest którykolwiek z (...) czynów dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych rasowych lub religijnych".

Ustawa w pełnym brzmieniu z uznaniem rzezi za "czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa" została przyjęta. Za przyjęciem uchwały było 263 posłów, przeciw było 33, a od głosu wstrzymało się 146. Poszczególne kluby poselskie opozycji podzieliły się: pomimo niezgody na kwalifikację zbrodni w ostatecznym kształcie tekstu klub SLD głosował za, PiS wstrzymał się od głosu. Jedynie Ruch Palikota zgłosił sprzeciw. Janusz Palikot wysunął twierdzenie, że izba sejmowa nie jest od tego, by rozstrzygać kwestie historyczne, zaś w ustawie brakuje zasadniczych słów: „Przepraszamy i prosimy o wybaczenie”.

11 lipca minęło 70 lat od tzw. krwawej niedzieli, kiedy UPA wymordowała ok. 11 tys. ludzi. W tym dniu i kolejnym UPA dokonała planowego ataku na Polaków w 150 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. Doszło do mordów w świątyniach m.in. w Porycku (dziś Pawliwka) i Kisielinie. Około 50 kościołów katolickich na Wołyniu zostało spalonych i zburzonych. Zbrodnia oddziałów UPA wspieranych przez miejscową ludność ukraińską z lat 1942-1945 pochłonęła - jak szacunkowo podaje IPN - ok. 100 tys. ofiar. Sejm nie zgodził się na upamiętnienie tej daty, uznając, że funkcjonuje już w kalendarzu dzień pamięci - 17 września.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!