Strażak podpalacz, alkoholowa rodzinka, Japończyk na haju i siekiera w twarzy, czyli znalezione w policyjnych kartotekach.

Samuraje też palą

Międzynarodowa przestępczość w Polsce ma się całkiem dobrze. Dowiedli tego policjanci z Warszawy, którzy w ubiegłym tygodniu na ul. Franciszkańskiej zatrzymali samochód, którego kierowcą okazał się być obywatel dalekiej Japonii. "Podczas kontroli mężczyzna zachowywał się dziwnie" - czytamy na stronie stołecznej internetowej policji. Alkomat, po który naturalnie sięgnęli stróże prawa, nie wykazał jednak żadnych promili, więc Japończyka zbadano narko-testem. Badanie wykazało we krwi obecność THC (tetrahydrokannabinol). Czyli trawkę palił. Z drugiej strony, co miał palić? Przekwitłą wiśnię?

Strażak podpalacz

Policjanci z podtarnowskiego Żabna zatrzymali 18-letniego strażaka miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, który podpalił w zeszłym miesiącu trzy stodoły w Jadownikach Mokrych. Za każdym razem, słysząc syreny z pobliskiej remizy, udawał się z kolegami na akcję gaśniczą. Policjantów chciał poszczuć psem, ale nic z tego - teraz grozi mu 5 lat więzienia i zadośćuczynienie za straty oszacowane na 2 tys. 800 złotych. I z tym może być ciężko. Łącznie za trzy akcje zarobił około 100 zł. Warto było?

Zabawy z siekierą

Nieco więcej, bo 10 lat pozbawienia wolności, grozi mieszkańcowi Pozezdrza (woj. warmińsko-mazurskie), który usłyszał prokuratorski zarzut usiłowania ciężkiego uszkodzenia ciała. Powodem niedoli 68-letniego mężczyzny było mocno zakrapiane spotkanie, podczas którego uderzył on swojego kolegę siekierą w twarz. Poszkodowanego zabrała karetka. Oskarżony przyznał później, że wpakował koledze siekierę w twarz "bez powodu".

The Alkoholics, czyli szczęśliwa polska rodzinka

1 marca do pogotowia opiekuńczego w Katowicach trafiła czwórka rodzeństwa w wieku od 2 do 10 lat. Państwo musiało zająć się dziećmi, bo nikt z rodziny nie był w stanie. A raczej wszyscy byli w stanie, ale bardzo wskazującym na spożycie. I wszystko w rodzinie by zostało, gdyby nie wścibska przedszkolanka, która zawiadomiła policję o próbie odebrania 6-letniej dziewczynki przez pijaną babcię (sic!). Przed babcią, tego samego próbował pijany ojciec. Matka - jak wiadomo - nie była w stanie. Supermama, supertata i superbabacia trafili do izby wytrzeźwień. O losie dzieci zadecyduje sąd.

Kilka dni wcześniej podobne zdarzenie miało miejsce w Radomsku. Po otrzymaniu anonimowego zgłoszenia, do mieszkania 27-latki zapukali policjanci. Kobieta była kompletnie pijana (3,3 promila). Utrudniało jej to w znacznym stopniu opiekę nad 5-letnim synem. Zaopiekowała się nim babcia, która na szczęście była trzeźwa.

Na podstawie: www.policja.gov.pl

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!