okładka okładka

okładka (© wydawnictwo Oficynka)

Bernadetta Darska w "Śledztwie i płci" omawia kobiety, które tropią przestępców na co dzień lub dla których to jedynie hobby. Wśród nich są m.in. policjantki, dziennikarki oraz detektyw-amatorki, pochodzące z prawie 200 powieści.

Jak wiadomo powieść kryminalna to taka forma powieści, w której króluje zbrodnia. Na pierwszy plan wysuwa się detektyw, który tropi sprawcę lub sprawców. Jak wspominają Wojciech Burszta i Mariusz Czubaj w swojej książce "Krwawa setka. 100 najważniejszych powieści kryminalnych": Cechą dobrego kryminału jest i to - jak w żadnej innej bodaj odmianie literatury – że wykreowani w nim bohaterowie zapadają w pamięć. Jednak zazwyczaj kojarzymy męskich detektywów. Każdy potrafi wymienić Herculesa Poirota, Sherlocka Holmesa czy Kurta Wallandera. Ale gdy trzeba wymienić panie detektyw, potrzebujemy chwili zastanowienia albo przychodzi nam na myśl jedynie panna Marple. Jest to błędna reakcja, gdyż bohaterek powieści kryminalnych jest znacznie więcej, o czym możemy się przekonać dzięki Bernadetcie Darskiej.

"Śledztwo i płeć" to zbiór esejów Bernadetty Darskiej, stanowiący kompendium wiedzy na temat żeńskich postaci w powieściach kryminalnych. Książka została podzielona na 2 części - "To ich zawód" oraz "To jest ich hobby". W pierwszej części opisane zostały: policjantki, milicjantka i pani profiler, dziennikarki oraz specjalistki od kości i ciała (panie antropolog sądowe). W drugiej części - kobiety współpracujące z siłami nadprzyrodzonymi, nieletnie tropicielki zbrodni oraz detektyw-amatorki. Jak pisze we wstępie autorka: Mam nadzieję, że niniejsza książka udowodni, że postać kobiety prowadzącej śledztwo może być podstawą wielu istotnych refleksji na temat funkcjonowania współczesnego społeczeństwa oraz ciągłego renegocjowania ról płci. Warto wspomnieć, że jest to drugie, poprawione wydanie.

Wybór postaci jest całkowicie subiektywny, autorka użyła pewnego klucza. Otóż pochodzą one z powieści współczesnych, które zostały wydane w Polsce w XXI wieku - do czerwca 2013 roku i należą do serii. Łącznie Darska omówiła prawie 200 powieści kryminalnych. Można w pełni zrozumieć brak panny Marple, gdyż nie mieści się w wyznaczonym okresie. Zdziwiło mnie natomiast, że skoro Darska poświęciła kilka zdań we wstępie dla Jane Razoli i Maury Isles, bohaterek thrillerów medycznych Tess Gerritsen, a także porozdział dla Key Scarpetty, anatomopatolog sądowej z powieści Patricii Cornwell oraz dla dr Temperance Brennan, antropolog sądowej z serii powieści Kathy Reichs, nie wspomniała nawet słowem o Laurie Montgomery, anatomopatolog sądowej z serii thrillerów medycznych Robina Cooka. A przecież amerykański pisarz jest bardziej znany od swoich koleżanek po fachu.

Wstęp zatytułowany "Wziąć sprawy w swoje ręce" jest cennym źródłem informacji o bohaterkach, a także inspiracją do nowych lektur. Przedstawione są w nim postacie, które nie doczekały się osobnego rozdziału, ale warto o nich wspomnieć. Porusza także ważny problem - roli kultury popularnej w krytyce literackiej oraz w akademii. Jedni i drudzy nie są nią specjalnie zainteresowani. O literaturze popularnej rzadko pisze się w czasopismach kulturalnych, czasami w wysokonakładowych, najczęściej jednak na portalach społecznościowych i na blogach. Moim zdaniem jest to niesłuszne podejście. Popkultura jest to przecież istotna przestrzeń społeczna. Dzięki niej można dowiedzieć się, co interesuje społeczeństwo, jakie zmiany w nim zachodzą oraz jakie stereotypy panują. Poza tym można przekonać się, że w literatura popularna niesie ze sobą ambitniejsze treści, jak bardzo często zdarza się w kryminałach.

Muszę przyznać, że z zaprezentowanych postaci kobiecych (we wstępie lub rozdziałach) poznałam do tej pory ok. 10 proc. - policjantkę Carol Jordan z serii Val McDermid (czytałam Syreni śpiew oraz Gorączkę kości), panią psycholog Grace Luce z serii Hilary Norman (czytałam W sieci kłamstw, Ostatni raz", Przybysza" i Uwięzionych, kelnerkę o nadprzyrodzonych zdolnościach Sookie Stackhause z serii Charlaine Harris (czytałam "Martwy aż do zmroku"), łowczynię nagród Stefanie Plum z serii Janet Evanovich (czytałam Ósemka wygrywa), policjantkę Amelię Sachs z serii Jeffery'ego Deavera (czytałam "Kolekcjonera kości" oraz "Pod napięciem"), panią inspektor Petrę Delicado z serii Alicii Gimenez-Bartlett (czytałam Puste gniazdo) oraz sierżant Paris Murphy z serii Teresy Monsour (czytałam "Czyste cięcie"). Jest ich tak mało, gdyż czytam więcej odrębnych powieści niż serii.
Natomiast autorka zachęciła mnie do poznania sierżant Kathy Mallory z serii Carol O'Connel. Pierwszą częścią jest "Wyrocznia", w której poznajemy tę nietuzinkową bohaterkę. Jest ona bowiem socjopatką, której dość dwuznacznie traktuje wartości, zasady i prawne ograniczenia. Ma tylko jeden punkt kodeksu etycznego nie należy robić tego, co martwi Helen (przybraną matkę). Może być ciekawie. Kolejną bohaterką, którą chcę poznać od dawna, jest researcherka Lisbeth Salander z serii "Millenium" Stiega Larssona. Do tej pory widziałam jedynie "Dziewczynę z tatuażem", ale planuję poznać wszystkie 3 powieści. Szczególnie, że Bernadetta Darka pisze o bohaterce tak zachęcająco: W przypadku Lisbeth wszystko kojarzy się z tajemnicą. Niebanalny wygląd, dystans do ludzi, nieprzeciętna inteligencja, przekonanie, że trzeba walczyć o siebie nawet wtedy, gdy nie ma nadziei na lepsze jutro, chęć zmieniania świata na lepszy przy użyciu środków niekoniecznie zgodnych z prawem, seksualna swoboda, niechęć do nawiązywania bliższych relacji, a jednocześnie niewypowiedziana tęsknota za normalnością. Nie sposób wymienić wszystkich książek, które chciałabym przeczytać. Prawdopodobnie prawie wszystkie z wymienionych przez autorkę (pewnie trochę mi to zajmie).

Bardzo spodobała mi się okładka książki, przykuwająca wzrok i zdecydowanie bardziej atrakcyjna niż w pierwszym wydaniu (dwutomowym). Jeśli chodzi o mankamenty publikacji, to nie spodobało mi się stosowanie przez autorkę żeńskich form zawodów - detektywka, detektywka-amatorka, profilerka, koronerka czy antropolożka sądowa, które brzmią sztucznie. Zdecydowanie lepiej brzmi pani detektyw, pani profiler, pani koroner czy antropolog sądowa. W dodatku jest niekonsekwentna: dlaczego stosuje formę anatomopatolog sądowy, a w innym miejscu antropolożka sądowa? Równie dobrze może być anatomopatolożka sądowa. Zero logiki. Skoro jesteśmy już takimi formalistami, to czemu nie pisać: magisterka zamiast pani magister, doktorka zamiast pani doktor, profesorka zamiast pani profesor czy inżynierka zamiast pani inżynier. Niektóre zawody występują tylko w rodzaju męskim i nie powinno się tworzyć na siłę żeńskich odpowiedników, bo wygląda to źle - np. sekretarka stanu czy pilotka. Czy podkreślając swoją płeć na siłę jest się lepszym fachowcem? Myślę, że profesjonalizm nie zależy od żeńskiej czy męskiej formy nazwy wykonywanego zawodu.

Książkę "Śledztwo i płeć" czyta się szybko, gdyż jest niezwykle wciągająca i napisana lekkim językiem. Dużym plusem publikacji jest to, że autorka cytuje innych akademików - Wojciecha Bursztę i Mariusza Czubaja, artykuły oraz wywiady z autorami. Każdy z esejów bardzo dogłębnie przedstawia postać z powieści kryminalnych. Czasami autorka za wiele zdradza z fabuły, co nie przeszkadza przy seriach, które się zna, jednak przy tych, które są dopiero przed czytelnikiem, owszem. Nie są to oczywiście spoilery, ale informacje, które wolałoby się odkryć samemu podczas czytania danej książki. Przykładem jest Amelia Sachs, która podobno w "Zegarmistrzu" straciła swój samochód, pamiątkę po ojcu. Napisane jest, w jaki sposób. Myślę, że było to niepotrzebne - czasami lepiej przemilczeć pewne rzeczy. Niemniej jednak wzbogaciłam swoją wiedzę na temat znanych mi bohaterek oraz nabrałam ochoty na przeczytanie kilku kryminalnych serii.

Bernadetta Darska napisała we wstępie: Byłabym usatysfakcjonowana, gdyby czytelnikami tej książki okazali się nie tylko ci, którzy próbują naukowo uporządkować różne odsłony kultury popularnej (naukowcy i studenci), ale też ci, którzy po prostu lubią czytać kryminały i których pociąga niebanalna rozrywka. Ja należę po części do obu tych grup (studiowałam filologię polską oraz uwielbiam kryminały). Myślę, że cel autorki został osiągnięty. Żałuję tylko, że za moich studenckich czasów nie powstały takie publikacje, wtedy czytanie tekstów teoretycznoliterackich byłoby przyjemniejsze. A być może moja praca magisterska miałaby zupełnie inny tytuł, np. "Kreacja kobiet w polskich powieściach kryminalnych". A tak pisałam o Norwidowskiej tragedii białej.

Książkę polecam szczególnie miłośnikom kryminałów i publikacji teoretycznoliterackich z tej tematyki, a także osobom, które chciałyby dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterkach kryminałów.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!