Mocno przeziębiony ksiądz Adam Boniecki, nie chcąc zawieść czekającej na spotkanie z nim publiczności, przyjechał w czwartek, 13 czerwca 2013 roku, do Ostrowca Świętokrzyskiego na zaproszenie tutejszej Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Profesor Stanisław Żak, moderator spotkania, które odbyło się w gościnnych salach Biura Wystaw Artystycznych ukierunkował wieczór autorski księdza Adama Bonieckiego jako okazję do poznania opinii duchownego na temat aktualnych problemów Kościoła w nawiązaniu do jego felietonów publikowanych w "Tygodniku Powszechnym". Dodajmy: felietonów budzących kontrowersje nie tylko hierarchów kościelnych, ale i co bardziej ortodoksyjnych katolików, takich jak Wojciech Cejrowski, który domagał się ekskomuniki księdza Bonieckiego za obronę Adama Darskiego "Nergala", który podczas jednego z niszowych koncertów swojej grupy podarł Biblię i rzucał w kierunku publiczności, mówiąc: "Jedzcie to g....". Jak wyjaśniał ksiądz Boniecki na spotkaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim w jego wystąpieniu nie tyle chodziło o obronę piosenkarza, bo wszak czyn, którego się dopuścił, był obraźliwy dla katolików; chodziło raczej o to, by nie rozpoczynać z tego powodu "wojny religijnej" z udziałem najwyższych dostojników kościelnych, bo to tylko - paradoksalnie - dodawało splendoru Nergalowi. Opacznie zrozumiane wystąpienie księdza Bonieckiego zostało pogłębione faktem wspólnego zdjęcia dwóch Adamów wykonanego po przypadkowym wspólnym locie z Gdańska do Warszawy, które artysta zamieścił na swoim profilu w portalu społecznościowym. To wszystko spowodowało wydanie księdzu przez jego przełożonego zakazu wypowiadania się w mediach, z wyłączeniem "Tygodnika Powszechnego", pisma katolickiego, ale nie kościelnego. To jedyne, poza osobistymi spotkaniami, miejsce, gdzie można zapoznać się z opiniami księdza Bonieckiego na różne tematy. Na marginesie rzekomej obrony Nergala przez księdza Bonieckiego warto przypomnieć, że w 2010 roku onże Adam Darski otrzymał nagrodę Fryderyka, którą wręczono mu nie gdzie indziej tylko w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa i żadnemu księdzu ani biskupowi to nie przeszkadzało!


A te są zaiste odmienne w wielu kwestiach od oficjalnego stanowiska władz kościelnych, którym siłą rzeczy się nie podobają, a osobę księdza Bonieckiego czynią co najmniej kontrowersyjną. Ksiądz - redaktor niespecjalnie wydaje się tym przejmować i mówi, cytując Jacka Kuronia: "Jeśli chcesz się wszystkim podobać, to zapisz się do orkiestry dętej". Ksiądz Boniecki uważa, że on i czasopismo, w którym pracuje, powinno wyrażać zdanie na tematy bliskie wiernym i związane z Kościołem, ale opinie niekoniecznie zbieżne z oficjalnymi poglądami hierarchów. Bo w organizacji zwanej Kościołem są ludzie wierzący o różnych poglądach w określonych sprawach. Powinno też reagować w sytuacji, gdy urzędnicy kurii są bierni wobec sygnałów, że proboszcz pewnej parafii ma od lat skłonność do kapania... małych dziewczynek.

Zdaniem Bonieckiego księża powinni być nieprzewidywalni w swoich wystąpieniach publicznych i kazaniach, by pobudzać słuchających ich ludzi do myślenia, a nie do przełączania kanału telewizyjnego na widok duchownego, o którym wiadomo, co powie. Wizerunkowi Kościoła zdecydowanie lepiej służą tacy duchowni, jak ksiądz Boniecki czy Lemański, niż ci, którzy głoszą "jedynie słuszną prawdę objawioną". W tym względzie ksiądz Boniecki nie krył fascynacji postacią papieża Franciszka, który całkowicie pozbył się sztafażu przynależnego następcy świętego Piotra: nie mieszka w apartamentach papieskich, je posiłki ze zwykłymi śmiertelnikami, chodzi na piechotę do pracy w Watykanie... To się podoba. Wyznał jednak z pewnym smutkiem: - Jak znam życie, to zawsze jest od "Hosanna" do "Ukrzyżuj go!".


W wielowątkowej rozmowie z licznie zgromadzonymi słuchaczami ksiądz Adam Boniecki odniósł się także do dążenia Episkopatu, by religia stała się przedmiotem maturalnym. Publicysta "Tygodnika Powszechnego" jest jak najbardziej za, ale pod warunkiem radykalnej zmiany sposobu nauczania tego przedmiotu w szkołach. Powinni go uczyć wszechstronnie przygotowani do tego prefekci, tak jak to niegdyś bywało. Bo to w katechetach, także tych w sutannach, a nie programach nauczania tkwi największy problem. Religia jako przedmiot nauczania powinna zawierać elementy historii Kościoła, dogmatyki, etyki, a nie zajmować się przygotowaniem uczniów do sakramentów; to powinno odbywać się w kościele. Póki co, zdaniem księdza Bonieckiego, "jesteśmy ciemnym religijnie narodem, któremu można wciskać byle... co". - Ta ciemnota religijna narodu polskiego zawsze wiernego i Matce Boskiej oddanego jest przerażająca! - mówił w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Po spotkaniu ksiądz Adam Boniecki przez kilkadziesiąt minut podpisywał swoje książki i rozmawiał z ich potencjalnymi czytelnikami, także na temat jak najszybszego i najskuteczniejszego pozbycia się... przeziębienia. A Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrowcu Świętokrzyskim zaprasza na kolejne spotkanie autorskie: odbędzie się ono 18 czerwca o godzinie 17 w Galerii Fotografii MCK, a bohaterem będzie Tomasz Raczek.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!